Kędzierzyn Koźle.

Wasze wrażenia, opinie i dyskusje o naszych koncertach

Moderatorzy: Nemo, Małgorzata, Cień Anioła, Adrian-LZY, Dagmara

Awatar użytkownika
Dagmara
Posty: 6366
Rejestracja: 08 wrz 2002, 1:11
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Dagmara » 04 wrz 2003, 22:17

ally pisze:hmm... nie bylo az tak zle :!: po prostu nie pamietam takich szczegolow, ale za to pamietam pare innych rzeczy :twisted:

np. jakie? :)
ally
Zarząd FFC
Posty: 3301
Rejestracja: 23 maja 2002, 23:07
Lokalizacja: trzebinia

Postautor: ally » 04 wrz 2003, 22:30

hmm... Wszystko to co widzialam, slyszalam i pilam :D ;)
Awatar użytkownika
Łukaszo
Członek FFC
Posty: 1090
Rejestracja: 17 gru 2002, 23:53
Lokalizacja: Kraków

Postautor: Łukaszo » 04 wrz 2003, 23:04

ally pisze:hmm... nie bylo az tak zle :!: po prostu nie pamietam takich szczegolow, ale za to pamietam pare innych rzeczy :twisted:


NO JA TEZ NIEPAMIETAM WIELU SZCZEGUŁÓW.........BAARDZO WIELU :wink:
"Zanim jednak mnie potępisz - stań przed lustrem, popatrz w siebie - i zastanów się przez chwile, czy nie jestem cząstką Ciebie.."
Awatar użytkownika
benektorun
Członek FFC
Posty: 1387
Rejestracja: 01 lut 2003, 23:40
Lokalizacja: Poznań

Postautor: benektorun » 05 wrz 2003, 20:20

no to byla kolejna fajna impreza
a mnie znowu nie bylo!!!
jak to forum będzie takie jak kiedyś to tu wrócę...
Awatar użytkownika
Łukaszo
Członek FFC
Posty: 1090
Rejestracja: 17 gru 2002, 23:53
Lokalizacja: Kraków

Postautor: Łukaszo » 06 wrz 2003, 13:39

benektorun pisze:no to byla kolejna fajna impreza
a mnie znowu nie bylo!!!


BENEK NIENAŻEKAJ CIĄGLE!! NIKT Z NAS NIEBYŁ NA WSZYSTKICH IMPREZACH...
"Zanim jednak mnie potępisz - stań przed lustrem, popatrz w siebie - i zastanów się przez chwile, czy nie jestem cząstką Ciebie.."
Awatar użytkownika
Slaweeek
Posty: 555
Rejestracja: 19 kwie 2003, 16:37
Lokalizacja: Katowice

Postautor: Slaweeek » 07 wrz 2003, 12:19

A ja chociaż już trochę po Kędzierzynie dopiero teraz mam okazję pochwalić się recenzją... choć momentami gubię wontek ale...

A teraz recenzja koncertu bez koncertu:
29.08. Kędzierzyn Koźle

Kolejny koncert ŁEZ długo na niego czekałem, ale jakoś jak się obudziłem rano to wcale nie chciało mi się nigdzie jechać. W końcu Ally namówiła mnie abym jechał (w zasadzie to był szantaż bo mówiła że jak nie pojadę to ona też nie...) spotkaliśmy się pod zegarem przed 17 potem dołączył Iwan i tak poszliśmy sobie na pociąg. Bilety były strasznie drogie i to już był minus tej podróży, ale jeszcze wtedy nikt nie domyślał się co nas czeka... W pociągu siedział z nami taki miły pan i wypytywał się o nasz fan klub i o ŁZY, zaskoczył nas swoją wiedzą, ale zapomnieliśmy się go zapytać skąd jest taki wtajemniczony, czy z gazet czy czegoś więcej, a do Iwana doczepił się jakiś dres i chyba pomylił adresy, bo pytał o jedzenie, picie fajki, zupełnie jakbyśmy byli Caritas a nie FFC. Gdy już w końcu dojechaliśmy (omal nie przegapiliśmy stacji) szukaliśmy wyjścia i próbowaliśmy się pozbyć natrętnego dresa Pytamy się taksówkarza którędy na rynek, a on nam mówi że to jakieś 8 km, że rynek jest w Koźlu a my jesteśmy w Kędzierzynie. Ale na szczęście potem spotkaliśmy Justysię, Jesoosa i Łukaszo, którzy czekali na busa do Koźla. Busy były strasznie zatłoczone i trochę musieliśmy poczekać aż będzie w nich choć trochę miejsca. Ja i Iwan nie grzeszyliśmy gotówką tamtego dnia, więc dla nas propozycja jazdy taxi odpadała, Justysia, Ally i Łukaszo poszli wziąć taxi a my wcisnęliśmy się do przetłoczonego autobusu linii chyba nr 2 jazda była wspaniała oprócz tego że staliśmy przy drzwiach zmiażdżeni jak sardynki w puszcze, jakieś mądre ludzie zapomnieli nawet okien pootwierać... inni śpiewali sobie hip-hopowe piosenki (co za łosie). W końcu po ciężkiej przeprawie dotarliśmy na miejsce, mnóstwo ludzi oczywiście też tam podążało. Ciemno robiło się już na dworze a to nie wróżyło najlepiej. Czekamy sobie koło sceny, pod sceną tak ciasno, że na pewno byłby problem się tam dostać, a tu nagle zaczyna padać, pada, pada coraz mocniej, wzmaga się wiatr, aż nagle jak runęła ulewa i rozszalała się wichura to było widać już tylko uciekających ludzi. Wszyscy szukali schronienia, my również udaliśmy się do klatki schodowej gdzie czekaliśmy na resztę FFC. Po jakimś czasie wyszliśmy zobaczyć co się dzieje na dworze i to by nasz bląd bo zmoknęliśmy bardzo a nikogo nie znaleźliśmy, ani nawet lepszego miejsca na przesiedzenie burzy. Po powrocie trzeba było schnąć, potem przyszła do nas Sylwia, Adaś, Freezer, Dorota, Sara, Agnieszka (sorry jeśli kogoś pominąłem) pooglądaliśmy jakieś zdjęcia i wróciliśmy pod scenę, tam spotkaliśmy Lewisa, jego kumpla Pawła, Martina i Jolę, ona miała dla nas złe wieści... z powodu ulewy sprzęt zamoknął za bardzo i koncert się nie odbędzie byliśmy tacy źli ale nic nie mogliśmy poradzić, potem Sylwia zamieniła kilka soczystych słów z Jolą i poszliśmy do jakiegoś baru Tunel gdzie ponoć był zespół i na nas czekał. Problemy mięli ci bez dowodów, bo tam nie wpuszczali niepełnoletnich, ale Karina załatwiła wejście i było dobrze. W samym barze nie było za ciekawie, muza taka sobie, strasznie ciasno i pełno obcych ludzi. Tam spotkaliśmy Narcyzka, Kathleen, Lukrecję, Ewę, Niebieskooką, (nie wiem czy był tam ktoś jeszcze) no i zespół oczywiście z Martą i panem Cześkiem. Na moje szczęście nie musiałem tam długo siedzieć, usłyszałem że Adam zaprasza nas do domu więc szybko chciałem obadać szczegóły, jak się okazało że są wolne miejsca w samochodzie Martina to zabraliśmy się ja, Ally i Łukaszo, bo wspólnie musieliśmy wracać do K-c więc lepiej 3mać się razem nie wiem co się działo z resztą, szkoda mi było że wszyscy się do Adama nie zabierzemy ale trudno, przed jazdą spotkaliśmy Qbiaka, ale niestety dla niego miejsca też już nie było. Gdy dotarliśmy już na miejsce mieliśmy mały problem ze znalezieniem mieszkania Sylwii czy Adama, byłem tam kiedyś ale dokładnie nie pamiętałem co i jak. Gdy w końcu ktoś zadzwonił i wyjaśnił sprawę skoczyliśmy szybko do „tankszteli” natankować… piwem oczywiście. Potem zaczęła się imprezka u Adama, nie trzeba mówić że było tam alkoholu pod dostatkiem, możliwości spędzania czasu również: bilard, szachy, telewizor, albo kuchnia powoli wszystko się rozkręcało wraz z upływem czasu i picia obozów było wiele, każdy chodził od miejsca do miejsca i tak to było. Dowiedziałem się paru rzeczy o FFC zanim tam dołączyłem, Sylwia broniła Ani W przed naszymi mniej lub bardziej uzasadnionymi żalami itd. itd. itd. Tak nam mile czas leciał, ci bardziej senni już mieli dosyć, ja również nie miałem już potem zbytnio siły na siedzenie i picie, zdrzemnąłem się trochę i przed 6 rano trzeba już było zastanawiać się nad drogą powrotną. Na szczęście Martin jechał w naszym kierunku i zabrał mnie, Ally i Łukasza do Katowic, pożegnania nie trwały długo, bo większość lekko drzemała, sorry że tak zwialiśmy po cichu ale tak bywa. Mały problem był z wyjazdem na drogę główną w Rybniku, ale gdy już trochę pobłądziliśmy to w końcu jakoś się udało dojechać, przed 8 rano byliśmy w Katowicach gdzie każdy z nas poszedł w swoją stronę i tak zakończyła się przygoda ostatniego wakacyjnego koncertu. Mam nadzieję że następnym razem pogoda nie będzie nam sprawiać tyle kłopotu i że organizatorzy bardziej się postarają o to aby wszystko poszło zgodnie z planem
No nareszcie skończyłem pozdrawiam tych którzy tam byli i się ze mną męczyli a ci których tam nie było w sumie to nie mięli wiele do stracenia
ally
Zarząd FFC
Posty: 3301
Rejestracja: 23 maja 2002, 23:07
Lokalizacja: trzebinia

Postautor: ally » 07 wrz 2003, 14:07

heh... zaden z pasazerow Martina nie wspomnial o naszej wycieczce do Mc Donald'sa. :D To moze ja napisze... tak wiec w drodze powrotnej zrobilam sie strasznie glodna (bo poprzedniego dnia jadlam tylko zupke i paczka... no i podobno kawalek golabka od Narcyzka) wiec poprosilam Martina zebysmy wstapili do Mc Drive. Ja zamowilam sobie hamburgera a Łukaszo mial chyba ochote na cos do picia, bo zapytal tego pana w okienku, czy ma wodke :D niestety sie rozczarowal, bo nie bylo ;) nawet nie wiecie jak sie usmialam jak nasz kolega otworzyl szybe z tylu i zapytal tym swoim skacowanym glosem o wodke :D
Awatar użytkownika
Martin
Posty: 87
Rejestracja: 16 kwie 2003, 2:37
Lokalizacja: Piekary Śląskie

Postautor: Martin » 07 wrz 2003, 15:31

Ja musze przyznac, ze ten facet byl dla nas bardzo mily :) Sam powiedzial, ze wodki to nie maja, ale staraja sie o to, zeby miec piwko... :D
Martin
Awatar użytkownika
Łukaszo
Członek FFC
Posty: 1090
Rejestracja: 17 gru 2002, 23:53
Lokalizacja: Kraków

Postautor: Łukaszo » 07 wrz 2003, 20:53

ally pisze:heh... zaden z pasazerow Martina nie wspomnial o naszej wycieczce do Mc Donald'sa. :D To moze ja napisze... tak wiec w drodze powrotnej zrobilam sie strasznie glodna (bo poprzedniego dnia jadlam tylko zupke i paczka... no i podobno kawalek golabka od Narcyzka) wiec poprosilam Martina zebysmy wstapili do Mc Drive. Ja zamowilam sobie hamburgera a Łukaszo mial chyba ochote na cos do picia, bo zapytal tego pana w okienku, czy ma wodke :D niestety sie rozczarowal, bo nie bylo ;) nawet nie wiecie jak sie usmialam jak nasz kolega otworzyl szybe z tylu i zapytal tym swoim skacowanym glosem o wodke :D


TERAZ TO JUŻ NA PEWNO WSZYSCY BĘDĄ UWAŻALI MNIE ZA ALKOHOLIKA..... :?
"Zanim jednak mnie potępisz - stań przed lustrem, popatrz w siebie - i zastanów się przez chwile, czy nie jestem cząstką Ciebie.."
ally
Zarząd FFC
Posty: 3301
Rejestracja: 23 maja 2002, 23:07
Lokalizacja: trzebinia

Postautor: ally » 07 wrz 2003, 21:09

TERAZ TO JUŻ NA PEWNO WSZYSCY BĘDĄ UWAŻALI MNIE ZA ALKOHOLIKA..... :?


fakty mowia za siebie ;)
Awatar użytkownika
Łukaszo
Członek FFC
Posty: 1090
Rejestracja: 17 gru 2002, 23:53
Lokalizacja: Kraków

Postautor: Łukaszo » 07 wrz 2003, 22:44

ally pisze:
fakty mowia za siebie ;)


DOTYCHCZAS TE FAKTY ZNAŁO NIEWIELU... :wink:
"Zanim jednak mnie potępisz - stań przed lustrem, popatrz w siebie - i zastanów się przez chwile, czy nie jestem cząstką Ciebie.."
Awatar użytkownika
Adas
Członek FFC
Posty: 1545
Rejestracja: 21 kwie 2002, 17:05
Lokalizacja: Górny Śląsk
Kontaktowanie:

Postautor: Adas » 08 wrz 2003, 0:25

W końcu był koncert w Koźlu, wprawdzie nie na rynku, i tydzien pozniej, ale byl. Wlasnie wrocilem. Koncert calkiem fajny, poziom Łez utrzymany, niczym szczegolnie negatywnym nie podpadli, niczym szczegolnie pozytywnym nie zaskoczyli. Parę tysięcy ludzi, wyglądali na zadowolonych, chociaż bardzo dobrze było słychać jak zwykle do konsolety, a dla tych 3/4 ludzi ktorzy stali dalej, to (jak podejrzewam) koncert był przezyciem o tyle tylko, że był, i oni na nim byli. Całkiem fajnie brzmiało, o ile ktoś stał wystarczająco blisko sceny. Niewiele było widać, co akurat przy takiej masie ludzi nie jest dziwne (tym bardziej że miejsce nienajlepsze jak na taką masę publiczności). Nareszcie bylo slychac gitary (tradycyjnie Adama sporo mniej niż Rafała) nie zagłuszane zbyt mocno przez klawisze. Głos Ani lekko sztuczny, troche jakby z słuchawki telefonicznej, ale jakby sie nie czepiac to jednak wokal było wyraznie, w sumie dobrze słychać. Nie wiem skąd było słychać momentami chórki....pewnie z płyty albo z syntezatora...nie podobało mi się to. Koncert profesjonalny aż do zrz...znaczy się do bólu. Spontaniczności niewiele, sam profesjonalizm w tym raczej gorszym znaczeniu. Światła jak na Łzy całkiem nieźle migały, aczkolwiek na bisie w "Jestem jaka jestem" było niemrawo w najbardziej rockowym momencie, czyli dla mnie słabo, bo w tym kawałku najbardziej mi się podoba głównie chwila zgiełku gitar przy świetle stroboskopów. Efekty "specjalne" w postaci kilku przebłysków sztucznych ogni mi się akurat podobają. Byłoby dla mnie lepiej, gdyby przesterowane gitary było słychać zdecydowanie niżej, ale to chyba problem dla Łez nie do przeskoczenia, gdy tymczasem taki Perfect radzi sobie z tym bez problemów. Taka "Agnieszka" mimo punk-rockowego potencjału brzmiała dzisiaj popowo, zresztą chyba zawsze tak brzmi na plenerach i duzych koncertach, czyli praktycznie zawsze. O dziwo w "Ance" lekkie brzmienie nie razi, na koncercie brzmi wystarczająco rockowo, o wiele lepiej niż z płyty. W tym kawałku brakuje tej surowości na płycie. Za to na płycie o wiele lepiej brzmi "Tak niewiele". Tu koncertowa surowość psuje połowę efektu. Najwyraźniej za trudno jest na koncercie wyważyć odpowiednio proporcje syntezatorowych smyczków, gitar i wokalu, co na płycie wyszło perfekcyjnie i jest siłą tej piosenki.
Jeden z moich ulubionych dawniej kawałków na koncertach, czyli "Przeboj", na mój gust zupełnie ostatnio nie robi wrażenia. Dominujący rytm gitar robił połowę efektu, obecnie przeważnie zepsuty przez zbyt natrętne (głośne) wstawki klawiszy. Druga połowa efektu to był wokal Ani i sposób śpiewania, te jej słodkie minki, ruchy. Gdy na koncercie jest 5 tysięcy ludzi, to tylko kilkuset najbliższych sceny widzi te szczególy. Co do śpiewania, to wiele się zmieniło, nie wnikając w szczególy - w najciekawszym wokalnie momencie utworu Ania już nie śpiewa, tylko probuje zachęcić publicznośc do spiewania. W efekcie kilkadziesiąt osób pod sceną może i śpiewa i się dobrze bawi, ale kilka tysięcy słucha fragmentu bez wyrazu, który niegdyś należał do tych momentów, dzięki którym chciało się przyjsć na Łzy jeszcze raz, i jeszcze raz.
"Nie ma już "Słońca" śpiewanego głosem pełnym emocji. Nie ma "Nienawiści". Nie ma "Księżyca", w którym bezpośrednio do mózgu trafiał krzyk "puste słowa puste zdania kocham cięęęęęęęęęęęę!!!!!!!!" pod koniec piosenki, i słychać szczęk opadających szczęk u ludzi którzy pierwszy raz w życiu przyszli na koncert Łez. Pewnie zbyt sentymentalny jestem, niemodne to ;)
Sądząc po dzisiejszym i kilku ostatnich koncertach, na Łzy warto przyjść dla "Anastazji" i "Oczu", które wykonywane są tak, że ciarki przechodzą po plecach, i gdyby taki był cały koncert, to wśród kilku tysięcy przypadkowych słuchaczy (fanów muzyki i zabawy, niekoniecznie Łez) połowa chciałaby po koncercie mieć płytę, albo komplet płyt Łez.
Kiedyś do takich kawałków należały też "Zdjęcia z wakacji", w czasach gdy nagłośnienie było 5 razy mocniejsze w odniesieniu do liczby publiczności. Teraz słuychać super, wszystko bardzo ładnie i dokładnie, chciałbym się przenieść w lata 60-te i posłuchać młodego Marka Grechuty z takim ładnym brzmieniem. Tyle, że w "Zdjęcia" brzmią bardzo efektownie wtedy, gdy perkusja zagłusza romowy wśród widzów, i gdy ktoś chce coś powiedzieć sąsiadowi to musi krzyczeć do ucha.
Ale na takim koncercie Łez nie byłem od paru lat.
Dorota
Posty: 918
Rejestracja: 08 maja 2002, 13:43
Lokalizacja: Świętochłowice
Kontaktowanie:

Postautor: Dorota » 08 wrz 2003, 7:45

koncert był rewelacyjny... strasznie mi się podobało... obszerniejszą relacje napisze później... teraz mykam do szkoły;P
Są łzy, które jak ogień palą...
marigell
Posty: 2569
Rejestracja: 22 kwie 2002, 9:54

Postautor: marigell » 08 wrz 2003, 11:35

No to może ja coś napisze :mrgreen:

Z Sylwią w tradycyjnym miejscu spotkań czyli pod kioskiem umówiłam się o 16. Pomińmy fakt, że byłam parę minut po i odczekawszy chwile zauważyłam nadchodzącą Sylwie (zauważył ktoś zmianę w pisowni? :twisted: ) i Monie. Rozmawiając o tym i owym udałyśmy się do Kędzierzyna.

Park dość łatwo udało nam się znaleźć lecz niestety o tak wczesnej porze nic się tam nie działo. Postanowiłyśmy udać się na rynek do jakiejś knajpki napić się coca-coli :mrgreen:
Po pewnym czasie dołączyli do nas Kathleen, Dorota i Frezzer. Posiedzieliśmy tam jeszcze chwile i udaliśmy się do parku.

Od naszej pierwszej wizyty w parku ludzi zebrało się już dość sporo, miejsca pod barierkami były pozajmowane na szczęście te przed barierkami były wolne 8) I tutaj trzeba dodać, ze wejście za barierki i do garderoby umożliwiła nam Jola. Bo chyba nie musze mrowić ze pierwsze nasze kroki skierowaliśmy do garderoby gdzie był zespól (no i do WC).
Zanim zaczął się koncert porozmawialiśmy trochę z zespołem i niektórzy robili zdjęcia (bo pewnie jeszcze nie mają :twisted: )

Koncert zaczął się nawet punktualnie po o 20.10. Miejsca przed barierkami było dość sporo i nikt nam nie przeszkadzał :wink:

Już po rozpoczęciu się koncertu dołączyła do nas Olcia, a później Zenia, Iza i Karina z kilkoma znajomymi Panami :mrgreen: którzy bardzo ładnie się bawili na niektórych kawałkach.

Samego koncertu chyba nie ma sensu opisywać ... napisze tylko, że mi osobiście bardzo się podobał. Nie znam się na większości rzeczy o których pisał Adaś (nagłośnienie itp. - ja słyszałam :mrgreen: ) więc to pewnie dlatego.

Po koncercie już tradycyjnie zostaliśmy jeszcze chwile po czym udaliśmy się w poszukiwaniu samochodu :mrgreen: - no tu to gdzieś było chyba, bo tędy szłyśmy to tu gdzieś musi byś samochód - to były chwile pełne grozy :twisted:

Po pożegnaniu się z Kasią i Przemkiem w powiększonym o Dode składzie udałyśmy się do domu. Już chyba tradycyjnie zachaczjąc o McDonald`a

W Rybniku jak wiadomo wysiadła Monia i Sylwia a my z Dorotą udałyśmy się w poszukiwaniu drogi do Świętochłowic.
Jakoś nam się to nawet udało i nawet będąc już w Świętochłowicach Doda potrafiła mi powiedzieć gdzie jechać by pod Jej dom trafić - brawo :twisted: Choć w tym pewnie pomogły nam też drogowskazy "Do domu Dody" :wink: Tylko te objazdy :roll:

O drodze powrotnej swojej do Kęt nie będę pisać :mrgreen: w każdym razie w domu byłam coś po 2 i natychmiast poszłam spać - a teraz się męczę w pracy (wbrew pozorą ja tu pracuje!!)

Ogólnie mówiąc wycieczka na koncert i z powrotem i sam koncert były udane :mrgreen:
Dziękuje obecnym za towarzystwo i pozdrawiam nieobecnych a w szczególności Martynke życząc Jej kolejnych wspaniałych lat :*
Obrazek
Awatar użytkownika
N@di
Posty: 120
Rejestracja: 16 sty 2003, 12:12
Lokalizacja: kedzierzyn-kozle

O MOJ BOSZE

Postautor: N@di » 08 wrz 2003, 18:16

BOsze oni sa cudowni jak jeszcze ktos mi powie ze nie sa to ma wpi.... nom dostanie z mojego osobistego glana KOCHAM ICH i KOCHAM WAS za to ze byliscie na tym koncercie zwlasza tych po lewej stronie:D hehe chocby za to ze mnie nie zgnietliscie:P ALe bylo cudownie i JESTEM SZCZESLIWA!!!:) Aha czy ktos wie kim jest tajemniczy SEBASTIAN?? W ogole widze ze ludzie ktorzy tutaj pisza te posty to naprawde jestecie zawodowi fani. Jak molabym do was dolaczyc??
nawet madrzy ludzie robia czasem cos glupiego;)

Wróć do „Koncerty”