Jastrzębie.

Wasze wrażenia, opinie i dyskusje o naszych koncertach

Moderatorzy: Nemo, Małgorzata, Cień Anioła, Adrian-LZY, Dagmara

Sylwia
Członek FFC
Posty: 1691
Rejestracja: 21 kwie 2002, 17:28
Lokalizacja: Rybnik

Postautor: Sylwia » 25 paź 2003, 19:51

Jeszcze tylko dodam, że miałam nadzieję że w Jastrzębiu pojawi się Monika (Ninona)...ale Jej mamusia była niebłagana... :oops:

....ale i Ona choć przez chwilkę była z Nami :wink:
Sylwia
Awatar użytkownika
Ninona
Członek FFC
Posty: 1743
Rejestracja: 03 maja 2003, 21:06
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: Ninona » 25 paź 2003, 19:58

oj tak..choć uszkiem na koncercie dzięki Tobie Sylwuń ;**************
Jeszcze raz bardzo dziękuję :D

Pozdrawiam

PS. z następnym razem jak bede miała możliwość pojawienia sie gdzieś daleko nakoncercie..to normalnie z domu ucieknę ;p
Awatar użytkownika
Slaweeek
Posty: 555
Rejestracja: 19 kwie 2003, 16:37
Lokalizacja: Katowice

Postautor: Slaweeek » 25 paź 2003, 20:03

Ja też się skuszę na recenzję :) dawno się już tego nie robiło.
Zaczęło się wszystko jak zawsze od dworca w K-cach, czekanie samemu na transport nie należy do moich ulubionych zadań, zwłąszcza że pogoda też nie dopisywała, ale na szczęście przyszła Doda i już się nie nudziłem, opowiedziała mi o Zabrzu i trochę mnie to zdołowało, bo żałowałem że tam nie byłem... potem przyjechał Martin z (lekkim) opóźnieniem razem z Iwoną. Pojechaliśmy szybko do Jastrzębia po drodze zatrzymaliśmysię na chwilę pod barem "Rodeo" (dla wtejamniczonych - Romeo...) w końcu jakoś dojechaliśmy, nawet nie było ciężko:) czekaliśmy na Sylwię żeby nam wręczyła bilety:) ale trochę się nie dogadaliśmy i trzeba było jej poszukać. Nie trwało to długo, bilety kupione, a więc droga wolna! Na wejściu oczywiście powitania... oh ale was tam dużo było :lol: była też osoba na która specjalnie czekałem... i się opłacało :lol: koncert się zaczął, ludzie jak zawsze cisnęli się do przodu i trochę mnie poturbowali, pierwsza piosenka jak zawsze dała wielki power! Potem niespodziewanie jak dla mnie "Ubierała się na czarno..." i więcej już człowiekowi do szczęścia nie potrzeba :lol: po tych szaleństwach nie wiedziałem już czym oddychać, bo było strasznie duszno. Nowy układ piosenek jak dla mnie jest bardziej wymagający, bo naprawdę trzeba być w formie żeby się wyszaleć i nie narzekać potem na bóle. Koncert minął mi we wspaniałej atmosferze a to co się potem działo to mogę tylko chylić czoła naszej nowej gwieździe - Marcinowi... nie będę opisywał co robił, bo pewnie ktoś już to zrobił, ale to było THE BEST :lol: , mamy dla Ciebie nową ksyę: "Baby I love You :lol: " Nowe piosenki grane na konceercie też bardzo mi się podobały:) w końcu jakaś nowość :lol: potem mały zamęt, zdjęcia i autografy... ciekaw jestem tylko czy te zdjęcie które nam robił gostek z Dziennika Zachodniego będzie w gazecie, będziemy sławni... :) :lol: potem wyjazd do lokalu Quinn, to było męczące, zwłaszcza jeśli nie zna się drogi... bo półgodzninnym błądzeniu w końcu udało nam się dotrzeć :) siedzieliśmy sobie wspólnie z zespołem ale szkoda tylko że tak szybko się wszyscy zaczęli zbierać do domów :( na szczęście część towarzystwa została i dobrze się bawiliśmy... Jesoos musimy się częściej zgadywać na wspólne imprezki bo to naprawdę wychodzi ciekawie :) :lol: Znów Marcin był w centrum zainteresowania... :lol: ale to nie zmienia faktu że ważną postacią był tam VONS, czyli Dawid... Ale się uśmiałem jak się dowiedziałem że to o niego chodzi... :lol: dzięki Syriel za wieści :lol: Później trochę czasu spędziłem z Syriel i Jesoosem, muszę przyznać że ciekawe to było... i nie narzekam. Ale ostatecznym akcentem było zjedzenie przez VONSa zawartości 2 dużych talerzy z szynką, chlebem i sałatką. NIe spodziewałem sie że człowiek może w tak krótkim czasie tyle zjeść :) nie ma to jak Dawid i sałatka... :lol: :lol: :lol: . Potem niestety trzeba się już było zzbierać i w składzie ja, Syriel, Moon i Łukaszo pojechaliśmy do domów. JAzda była ciekawa, bo Monika i Marcin spali, Łukasz jechał a ja rozmawiałem z nim przez sen i podobno mówiłem dosyć zrozumiałe rzeczy i w dodatku odpowiadałem mu na większość pytań, chociaż sam nie odróżniałem rozmowy od snu... :lol: i tak skończyła się moja historia zwana Jastrzębie 2003... :lol: :lol: :lol:
Pozdrawiam wszystkich obecnych i nieobecnych tego dnia :lol:
Specjalne podziękowania dla Jesoosa, stary jesteś WIELKI :lol:
Ogólnie dzięki za wspólnie spędzone chwile i wspaniały koncert! FFC JEST THE BEST!!!! FFC RULEEEEEEEZZZ...!!!!!!!!!!!! :lol:
Awatar użytkownika
Marcin-Moon
Członek FFC
Posty: 1674
Rejestracja: 06 sie 2002, 18:13
Lokalizacja: Jaworzno

Postautor: Marcin-Moon » 26 paź 2003, 10:42

Dwa koncerty i dwa wspaniałe dni za sobą już mam... Nie wiem od czego zacząć. W Zabrzu po raz pierwszy po koncertach plenerowych byłem w 'Domu Muzyki i Tańca'. Była to jakaś zmiana. Mimo wielu problemów z ochroniarzami publiczność okazała się na tyle miła, że w końcu wstała z siedzeń i bawiła się razem z nami. Co umożliwiło nam pokonanie panów ochroniarzy, którzy nie pozwalali nam stać przed sceną z uwagi na siedzących ludzi.

Przed Łezkami wystąpił Zespół Apogeum. Było bardzo fajnie, szczególnie, że zagrali kilka nowych piosenek z których jedna była po prostu świetna.

Po Apo przyszedł czas na Łezki. Koncert jak zwykle zaczął się od piosenki "Dla miłości warto". Ale potem małe zaskoczenie... Zamiast "Westchnień" zagrali "Opowiem wam moją historię". Ania wyglądała bardzo ładnie, prawie tak jak na Opolu. Jak już inni pisali przebierała się kilka razy. Nie wiem czy to dobry pomysł, ale dość fajnie wyglądała na Anastazji. Kolejne zaskoczenie... piosenka "W księżycowym śnie" (szok), potem jeszcze "Słońce dla ciebie" i "Tańcz"!!! Koncert był bardzo udany, taki inny niż wszystkie. I na pewno inny od koncertu w Jastrzębiu. Gdzie było tam strasznie gorąco i tłoczno. No i właśnie w Jastrzębiu wydarzyło się coś w co nie mogę uwierzyć. Od niedawna Ania na "Przeboju" zawsze wybiera kogoś do śpiewania. Wczoraj szukała jakiegoś faceta. Więc jakoś tak wyszło, że krzyknąłem 'JA'!!! Potem to Ania nie miała wyjścia bo całe FFC krzyczało 'Marcin'!!!! No i tak się stało, że znalazłem się na scenie przed ogromną publiką. Jak Frezzer potem mówił, że miałem "Kisiel w gaciach" to miał troszkę racji, ale sam nie wiedział co wtedy czułem. Nikt nie wiedział. A co czułem? To było takie spontaniczne, nieprzewidziane i nierealne, ale jednak było. Z jednej strony czułem się dziwnie, bo nie lubię pokazywać się na scenie, to nie w moim stylu i nie rajcuje mnie to, tym bardziej przy takiej publiczności. Wolę raczej stać z boku. Z drugiej strony jednak była to rewelacja stać na scenie, koło Ani i reszty Zespołu. Nie ważne, że fałszowałem, przynajmniej wyłem do muzyki, nie jak dziewczyna w Zabrzu :P Poza tym ciężko się śpiewa. Kiedy zacząłem rafren w ogóle się nie słyszałem, dlatego starałem się przekrzyczeć muzykę i samego siebie, co było błędem. Dodam jeszcze że ze sceny mało co widać publiczność. Kiedy chciałem podejść bliżej FFC, to nie mogłem ich dostrzec.

Kiedy już podziękowałem Ani i zszedłem ze sceny wszyscy zaczęli krzyczeć i gratulować, co był bardzo miłe z Waszej strony. Nie mogłem się pozbierać, dlatego resztę koncertu spędziłem na uboczu. Po koncercie pojechaliśmy na imprezę z Zespołem i wznosiliśmy toasty :D

Dzięki wszystkim za te dwa niezwykłe dni.. :)
Dzięki za te pozytywne słowa....:) :) :)
...
Awatar użytkownika
Marcin-Moon
Członek FFC
Posty: 1674
Rejestracja: 06 sie 2002, 18:13
Lokalizacja: Jaworzno

Postautor: Marcin-Moon » 26 paź 2003, 10:52

Dorota pisze:Jeśli ktoś ma możliwość zakupienia Dziennika Zachodniego, to zachęcam w poniedziałek... Może będzie coś o FFC...



Tak... być może będziemy w Dzienniku Zachodnim ale to nie na 100% w poniedziałkowym numerze. Dlatego proszęo śledzenie tej gazety.. nie możemy przegapić :P
...
Martynka
Posty: 1746
Rejestracja: 22 kwie 2002, 15:11
Lokalizacja: Rybnik

Postautor: Martynka » 26 paź 2003, 14:07

I zapomniałam o jednym... KTOŚ mi kazał to napisać.. ;) MARCIN MA POCZUCIE RYTMU!;D
...więc nie mów mi co dobre, a co złe, bo razem pójdziemy to tego samego piekła...
Awatar użytkownika
^^Julia^^
Posty: 27
Rejestracja: 25 wrz 2003, 21:48
Lokalizacja: trzebinia
Kontaktowanie:

Postautor: ^^Julia^^ » 26 paź 2003, 16:25

koncer w Jastrzebiu byl moim pierwszym koncertem ale napewno ebde go wspominac jeszcze bardzo dlugo :) musze podziewkowac Ally za to ze zaprala mnie na niego ..atmosferka byla cudowna ludzie sie swietnie bawili tak jak ja z Ally..tylko nie ktorych chyba niepotrzebnie na nim rozspieszylismy :P
Awatar użytkownika
iwonkax
Posty: 1723
Rejestracja: 10 maja 2003, 4:05
Lokalizacja: Gliwice
Kontaktowanie:

Postautor: iwonkax » 26 paź 2003, 18:30

^^Julia^^ pisze:koncer w Jastrzebiu byl moim pierwszym koncertem ale napewno ebde go wspominac jeszcze bardzo dlugo :) musze podziewkowac Ally za to ze zaprala mnie na niego ..atmosferka byla cudowna ludzie sie swietnie bawili tak jak ja z Ally..tylko nie ktorych chyba niepotrzebnie na nim rozspieszylismy :P

Hmm więc to Ty jestes ta dziewczyną (blondynką z krótkimi wlosami) ktora stala kolo Ally... :) tak? :P
Tutaj miejsce gdzie jest dobrze
Tutaj aksamitny spokój...
Awatar użytkownika
iwonkax
Posty: 1723
Rejestracja: 10 maja 2003, 4:05
Lokalizacja: Gliwice
Kontaktowanie:

Postautor: iwonkax » 26 paź 2003, 18:32

no i co do Jastrzebia to baaaardzo mi się podobało. Relacje moze napiszę pozniej..albo wkleje z bloga :P Naprawde było świetnie :D :D :D
Tutaj miejsce gdzie jest dobrze
Tutaj aksamitny spokój...
Awatar użytkownika
Syriel
Posty: 2311
Rejestracja: 27 sie 2002, 17:28
Lokalizacja: Jaworzno/Kraków

Postautor: Syriel » 26 paź 2003, 19:38

JASTRZĘBIE ZDRÓJ - 24 PAŹDZIERNIKA 2003 r. - ŁZY

Drugi dzień maratonu zaczął się dla mnie o godzinie 13.00, kiedy to zwlekłam się z łóżka ;D... Szkołę tego dnia sobie odpuściłam :D... Miałam zaledwie 3,5 godziny, aby zjeść obiad, wysprzątać dom i przygotować się do wyjazdu... Na szczęście udało mi się to zrobić na czas (no nie całkiem... bo z częścią sprzątania dałam sobie spokój... :twisted: i ok. 16.30 wyruszyliśmy z Jaworzna do Jastrzębia w składzie: Łukaszo (za kierownicą), Moon (nawigator) i klub "babskie pogaduchy" w składzie: ja, Ally i jej koleżanka Julia :twisted: ... hehe.. no i różowe kajdanki :P... O dziwo na miejsce trafiliśmy bez większych problemów i nawet byliśmy przed czasem :D... Po jakimś czasie ludzie z FFC zaczęli się zbierać... I tak to w składzie: ja, Moon, Ally, Łukaszo, Julia, Jesoos, Niebieskooka, Domel, Moniczka, Sebastian, Pająk, Malvina, Hania, Iwonkax, Lewis i jego znajomi, a później także Sara, Sylwia, Martynka i Ola (sorry, ale nie wiem czy to już wszyscy... jeśli kogoś pominęłam to przepraszam) weszliśmy na halę... Po jakimś czasie pojawili się też Frezzer, Kathleen, Doda, Zenia, Sławek i jego dziewczyna (nie zapamiętałam imienia, ale wiem że jest z Pszowa :D) oraz Martin... Ehhh... to chyba cała reprezentacja :D... Koncert o dziwo się nie spóźnił... a jak dla nas to był nawet za wcześnie, bo kiedy światła zgasły to FFC udzielało jeszcze wywiadu (nie pierwszego zresztą :P) do Dziennika Zachodniego i pozowało do zdjęć... hehehe.... cóż... sława zobowiązuje :twisted: :D... Koncert się zaczął... kolejność piosenek była taka sama jak dzień wcześniej... Ale masakra pod sceną o wiele większa :P... Po prostu w pewnych chwilach ja osobiście myślałam, że się wywrócę ze zmęczenia i, że mnie stratują... Oczywiście nie mogę zapomnieć, że główną gwiazdą koncertu był nasz MOON :D... heheh... Normalnie myślałam, że padnę jak go widziałam tam na scenie... :D... No rzeczywiście Ania ma konkurencję :P... Warto jeszcze wspomnieć o okrzykach :D... Kultowym już "RZEŹNIA!" oraz nowym "Roz******imy tą budę!" :P... hehehe... Swoją droga, jestem ciekawa, kiedy Adam ujawni swój talent wokalny i zaśpiewa w końcu tą "Ankę" :P... Bo na koncercie w Działoszynie "Trochę wspomnień..." mu wyszło niczego sobie... seseses :twisted: ... Musze powiedzieć, że koncert na pewno będę dobrze wspominać, ponieważ publiczność była bardzo ok. Dużo osób wokół mnie znało teksty piosenek z NCNJ (tych co nie są singlami) a niektórzy nawet znali utwory ze "Słońca"!... Bardzo mnie to pozytywnie zaskoczyło... :D... Od razu widać, kto "swój", że tak powiem :D... Przed bisem ja i Doda poszłyśmy sie czegoś napić i ostatnie trzy utwory spędziliśmy bawiąc się już poza tłumem z Moonem, Sylwią i Olą... :D... Po koncercie poszłam doprowadzić się do 'normalnego' stanu z Malviną, do ubikacji... :D.. Po drodze spotkaliśmy Karinkę, która oczywiście gadała przez telefon :P :D...Aha, zapomniałam na początku wspomnieć, że przed koncertem zostaliśmy zaproszeni na imprezę z zespołem, która miała się odbyć po występie w klubie "Queen"... Tak, więc poczekaliśmy aż zespół skończy rozdawać autografy itp. itd.... Czekanie to mnie, Sarze i Oli umiliła Karina, która to opowiadała, że zawsze na koncertach jej się chce spać (nie tylko łez :P)... Poszłam sie przywitać z Adrianem, który jak się przekonałam umie czytać w myślach ;) :P... Niestety nie wszyscy mogli jechać do klubu i nastąpiły (jak zwykle) smutne pożegnania... Martyna sie wpakowała do auta Adamowi... Martyś, jednak się chyba powinnaś cieszyć, że nie jechałaś z Adamem... Bo on prowadzi jak niedoszły dawca ogranów :P heheh :twisted: ... Po pożegnaniu udaliśmy się do wspomnianego "Queen"... Jak weszliśmy to bez trudu rozpoznaliśmy znajome dźwięki... Nie omieszkałam przy tym 'poinformować' Arka, który szedł koło mnie, że to "zespół z prowincjonalnego Pszowa" leci :P... Mimo braku miejsca wszystkim jakoś sie udało usiaść... Ja, Moon i Kat zajęliśmy się szeroko rozumianą konsumpcją... :P... Wznosząc różne toasty (Kellica, a widzisz spełniłam obietnicę :P)... Później jakoś tak wszyscy zaczęli znikać... :(... I były jak zwykle pożegnania... Najpierw uciekła Sara i jej pasażerki... potem zespół... na szczęście mój ulubiony perkusista został :D... Potem to już było... no... eee... dużo dziwnych rzeczy... Jedyne o czym warto wspominać to to że gadałam z Dawidem o fanclubie i on się przyznał, że dla niego komputer to jest piekielna maszyna :P, na której obsłudze on sie nie zna... :twisted: ... I wypiliśmy nawet zdrowie FFC...
W domu byłam na ok. 4.30...

PS. Specjalne podziękowania kieruję do Niebiskookiej, Sławka, Domela, Jesoos i Łukasza... Wy wiecie za co... :*... oraz dla Moona... "Nawet mądrzy ludzie robią czasem coś głupiego" :P
Awatar użytkownika
iwonkax
Posty: 1723
Rejestracja: 10 maja 2003, 4:05
Lokalizacja: Gliwice
Kontaktowanie:

Postautor: iwonkax » 26 paź 2003, 21:07

Tak FFC staje sie sławne :P zobaczycie niedlugo FFC będzie szło ulicą bez koszulek a ludzie beda krzyczec "patrzcie to fanklub łez ja chce zdjecie i autograf" :D :D :D
Tutaj miejsce gdzie jest dobrze
Tutaj aksamitny spokój...
Awatar użytkownika
^^Julia^^
Posty: 27
Rejestracja: 25 wrz 2003, 21:48
Lokalizacja: trzebinia
Kontaktowanie:

Postautor: ^^Julia^^ » 26 paź 2003, 21:52

iwonkax tak to ja
Awatar użytkownika
iwonkax
Posty: 1723
Rejestracja: 10 maja 2003, 4:05
Lokalizacja: Gliwice
Kontaktowanie:

Postautor: iwonkax » 26 paź 2003, 23:24

Teraz kolej na mnie...
W szkole siedzialam jak na szpilkach, nawet zwolnilam sie z jednej lekcji zeby szybko pobiec do domu i oznajmic tacie ze jego kochana córeczka jedzie na kolejny koncert. (Martin dzien wczesniej zaproponowal mi transport :****) Odpowiedz taty brzmiala NIE ;( Nie pomogly błagania, płacz, gadanie jaka to ja jestem odpowiedzialna i ma sie nie bac, itp.....ciagle tylko NIE i NIE :evil: Poszlam do pokoju, gapilam sie w sufit i sobie płakałam..no bo co tu robic, ile mialam siedziec i blagac tate zeby mnie puscil... po jakiejs godzinie poszlam dalej go namawiac, dalej mowił że nie, ale w koncu sie zgodzil pod warunkiem ze Martin przyjedzie po mnie pod blok, pokaze sie i powie ze jade z nim, Fajnie..wracac sie z Katowic do Gliwic, ale coz..czego się nie robi...;) Mialam czekac na Marcina w Zabrzu na dworcu zeby stamtad pokazac mu droge do mnie..Przyszlam prawie punkutalnie :P Ale Marcina cos nie bylo widac....W koncu po "malym" spoznieniu przyjechal :D i udalismy sie do mnie. No i potem rozmowa z tatusiem i mamusią,(Marcin byłes dzielny :D) ladne "dziękuje" i po sprawie.. :) Dojechalismy do Katowic gdzie czekała Doda i Slaweek, Oni równiez troszke zmarzli, ale nie tylko oni :P bylismy "troszke" spoznieni, ale przeciez caly czas dojezdzalismy :D W koncu z Katowic udalismy sie do Jastrzebia..Droga minela dosyc szybko, przewaznie na rozmowach :) Troche pobladzilismy zanim trafilismy na miejsce, ale wazne ze nie spoznilismy sie na koncert :D Hala byla dosyc duza, nie to co Zabrze, duuuzo miejsca do skakania, i wogole. Jakis facet zrobil wywiad z FFC i potem zdjecia(oczywiscie na zdjecie sie wkrecilam, bo jakby moglo byc inaczej :D) No i zaczal sie koncert :) .Zabawa troszke gorsza, tzn nie zeby mi sie nie podobało, ale bylam o wiele bardziej poobijana. Nie raz dostalam wlosami Pajonka w oko hehe, ale szybko zapominałam o bolu :D Nogi mi wysiadaly, glos tez. Ledwo stalam na nogach i bylam zmeczona i wykonczona po Zabrzu, ale nie narzekam, Bawić się bawiłam..Nie wiem co mnie tkneło na "niebieskiej sukience" ze az mi łezka poleciala...niewiem czy to ze szczescia, czy ze smutku.... ale OK. Na przeboju Ania ku naszemu zaskoczeniu wziela Moona do spiewania, nie bede tego opisywac bo inni juz to zrobili, powiem tylko tyle ze Marcin zrobil to swietne :) Koncert dobiegł konca. Czekalismy az zespol skonczy rozdawac autografy i pozowac do zdjec. A potem mielismy jechac do jakiejs knajpki. Tak wogole to Martynko tą dziewczyną która pytała Adriana o to dziecko to bylam ja :D nie pamietasz? :( Jesoos bardzo chcial pokazac mi swoj spiwor ktory niby mial w plecaku (czy aby tylko pokazac? :P) , czekalismy tylko na to az bedzie ciemno, no bo to nie wypada tak przy ludziach, ale niestety nie bylo okazji (bez skojarzen :P) a teraz mi gada ze to ja chcialam ten spiwor zobaczyc....eh ci faceci :P Czas lecial i lecial..W koncu udalismy sie do queena, troche nas bylo duzo, zaś miejsca za malo..ale jakos sie wszyscy pomiescilismy, ja sobie siedzialam kolo Adriana, co bylo dla mnie wielkim przezyciem :wink: (hehe :P) ciągle mu tylko powtarzalam, ze to zaszczyt kolo niego siedziec (biedny Adrian :P) Bardzo nie smakowal mi grzybek od Jesoosa, tak sobie pomyslalam ze bedzie dobry, wiec dal mi jednego, a efekt byl taki ze powsytrzymywalam sie od tego żeby go nie wypluc, byl taki niedobry, ze jak chcialam go pogryzc to bralo mnie na wymioty, i jeszcze Jesoos tylko "no wypluj wypluj nikt nie widzi" a ja juz myslalam ze sie tym zadławie, jeszcze nie moglam ze smiechu, bo przeciez nie wypluje, troche kultury mam heheh :D Ale jakos go połknełam, chociaz naprawde bylo trudno. Od tej pory od grzybkow trzymalam sie z daleka. Mialam nic nie pić, bo czesto nad tym nie panuje, a potem ląduje pod stolem, zreszta moj tatus :wink: hehe (czyt Martin) mi nie pozwalał :D ale jak moglam odmowic Adrianowi "nalejcie tej pannie, niech wypije razem ze mną" :wink: I powiem szczerze ze pierwszy raz pilam "cos porzadnego" zawsze byl jakis tani spirol, albo wino :P No i potem ciagle tylko meczylam Jesoosa zeby mi polal, ale nie bylo tego duzo. Zespól sie zmył..dosyc szybko niestety..ale w sumie co mieli siedziec..atmosfera byla jakas nie taka... W miedzyczasie dorwalam jakies zdjęcia, i na praktycznie kazdym widzialam Łukasza, co mnie zdziwilo, więc zaraz pytanie "Łukasz powiedz jak Ty to robisz ze jestes prawie na kazdym zdjeciu", "a jakos tak wyszlo" a dopiero chyba po godzinie sie skaplam ze to są jego zdjecia :D:D ale plama Potem zaczelam sie mu chwalic jakie to ja mam dwa zajebiste auta, jak to w jednym mama zawsze miala przyklapnięta fryzure, bo dach sie załamywał itp :D:D Tak więc bylo bardzo wesolo. potem przyszedl jeszcze Dawid i mowil jak to sie nie zna na komputerach itp :P I niestety akurat wtedy gdy zrobilo sie bardzo fajnie musialam, a raczej musielismy
jechac do domu, chlip :( :( :( jeszcze trzebabylo Dode odwiezc, pozatym pozno sie robilo (24) a ja mialam byc na 2 w domku. Marcin o wszystko ladnie dbal :D No i znowu smutne pozegnania...:( zapomnialam oddac koszulek Jesoosowi ktory mi je dal na przechowanie, jeszcze mowil przed koncertem zebym nie zapomniala mu oddac "tak nie zapomne, napewno" no i zapomnialam :P Ale niech sie cieszy przynajmniej nie bedzie musial ich prać w domu :D Ruszylismy w droge powrotną..duzo gadalismy o Łzach(a moze mi sie to tylko snilo :P) Odwiezlismy Dode do Świętochłowic i mnie do Gliwic..Mielismy sie z Martinem gdzies zatrzymac zeby cos zjesc, ale o dziwo nim sie obejrzalam mijalismy ogród botaniczny w zabrzu..no i sobie pomyslalam "koniec..." Bardzo szybko mi ta droga od Dody zleciala. nawet w domu zastanawialam sie czy nie spalam, ale chyba nie :) Zostalam ladnie podwieziona pod klatke :D Skleroza jak zwykle dala o sobie znac, Zapomnialam plakatu z bagaznika, ale coz..tak bywa :) i poszlam na gore, Mama jeszcze nie spala! :? co mnie zdziwilo..czepiala sie i kazala chuchac..ale jakos to bylo..dobra sciema nie jest zla :) O 1:30 bylam w domu i poszlam spac..no i jak zwykle problemy z zasnieciem :P
Posumowując...dawno sie tak nie bawilam...dawno nie widzialam tylu ludzi zzytych tak mocno ze sobą...naprawde bylo fajnie :) Pod wzgledem zabawy lepiej dla mnie bylo w Zabrzu, no a pod wzgledem co bylo po koncercie to w Jastrzebiu :) Zreszta co tu sie dziwic..w koncu dla mnie byl to pierwszy raz, i napewno nie ostatni :D No i na koniec chcialam baaaardzo podziekowac Marcinowi, za rozmowę z moimi rodzicami..gdyby nie on nie byloby nic, zadnego Jastrzebia,..., za opiekę nademną :D i ten transport :) no i wszstkim za swietną zabawę. naprawdę dziękuje :****
Tutaj miejsce gdzie jest dobrze
Tutaj aksamitny spokój...
Awatar użytkownika
Malvina
Członek FFC
Posty: 1242
Rejestracja: 31 sie 2002, 18:56
Kontaktowanie:

Postautor: Malvina » 27 paź 2003, 6:55

Ja relacje napisze dopiero w przyszłym tygodniu,bo mam przez cały tydzień szlaban na kompa :(
Ale o koncercie na razie powiem tyle,że był SUPER :D
Awatar użytkownika
Slaweeek
Posty: 555
Rejestracja: 19 kwie 2003, 16:37
Lokalizacja: Katowice

Postautor: Slaweeek » 27 paź 2003, 10:23

Zapominałem jeszcze dodać specjalnych pozdrowień dla VONSa :lol: :lol: :lol: pewnie on itak tego nie przeczyta, ale co tam 8) ...

Wróć do „Koncerty”