Jaworzno.

Wasze wrażenia, opinie i dyskusje o naszych koncertach

Moderatorzy: Nemo, Małgorzata, Cień Anioła, Adrian-LZY, Dagmara

Awatar użytkownika
jesoos
Posty: 4971
Rejestracja: 13 paź 2002, 22:00
Lokalizacja: teraz Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: jesoos » 12 gru 2003, 10:52

mar-r pisze: Ciekawe gdzie byś spał po ognisku, gdyby nie Karina. Tyle jeśli chodzi o wdzięczność

Żałosne jest to co piszesz...wg mnie. Spałbym u Sylwi ale to nie ma rzadnego znaczenia...jaki związek ma to z menegerstwem? imo rzadny...świadczy to "tylko" o tym że Karina jest zajebistym człowiekiem i potrafi być dobrym przyjacielem... Jestem niewdzięczny? w którym miejscu? wydaje mi sie że mylisz pojęcia :?
You know you got it when you're having fun,
And the rock n rolls shaking you under the sun,
You scream and you shout this is what it's all about,
It's the only way.
Awatar użytkownika
mar-r
Posty: 4485
Rejestracja: 04 maja 2003, 18:11
Lokalizacja: Szczecin

Postautor: mar-r » 12 gru 2003, 18:07

Być może moje posty są żałosne, a być może się różnimy. Może Ty też uważasz, że nie należy poruszać tego tematu, ale ja mam swoje zdanie.
Podobno są granice głupoty - to nieprawda
Sylwia
Członek FFC
Posty: 1691
Rejestracja: 21 kwie 2002, 17:28
Lokalizacja: Rybnik

Postautor: Sylwia » 12 gru 2003, 22:53

Jesoos napisał:

Spałbym u Sylwi


Jasne.....pomarz se :wink:

Mar-r napisał:
, ze okrzyki Karina były na miejscu.


Na miejscu to byłam tam ja.....i wierz mi.......w/g mnie to było nawet pokuszę się o stwierdzenie bezczelne......takie okrzyki mogły być wskazane podczas podziękowań...a nie stojąc pod sceną

żeby wyjaśnić pewne sprawy.


Ale zespół nie musi Nam nic wyjaśniać......ja na spotkaniu na chacie wszystko przekazałam co powinniście wiedzieć i wydaje się mi, że to powinno Wam wystarczyć.

Może Ty też uważasz, że nie należy poruszać tego tematu, ale ja mam swoje zdanie.


Mam nadzieję że już teraz jesteś usatysfakcjonowany wiedzą.....Karina nadal pracuje ze Łzami....ale na innych nieco warunkach.
Sylwia
Sylwia
Członek FFC
Posty: 1691
Rejestracja: 21 kwie 2002, 17:28
Lokalizacja: Rybnik

Postautor: Sylwia » 13 gru 2003, 21:45

Obiecałam relację z Jaworzna....więc chyba powinnam się wywiązać z obietnicy. Po nocy spędzonej z Dorotą oczywiście nie czułam się wyspana ale niestety w tym dniu miałam zajęcia na uczelni więc o 6.00 godzinie gdy zadzwonił budzik musiałam zwlec się z łóżka. Ale jakoś było lepiej wstawać u Doroty niż w domku:). Nie wiem czy to zasługa tego, że mogłam spać do 6.00 a nie np. do 4.00...czy może myśli o Jaworznie przysłoniły mi tę paskudną porę. W szkole praktycznie nie umiałam się na niczym skupić ale na szczęście miałam 2 zajęcia więc już mogłam zacząć myśleś o MIKOŁAJKACH:).O 11.00 więc siedziałam znowu u Doroty z kubkiem kawy czekając tylko na obiad żeby zaraz po zjedzeniu go (w potwornie szybkim tempie to robiłyśmy)móc w końcu udać się na długo wyczekiwane MIKOŁAJKI:). Zastanawiające było tylko to, że raz Ona cierpiała na ból brzucha...raz ja....nie wiem czy spowodowany nerwami (u mnie pewnie tak bo ja jak zwykle bałam się czy o czymś niezapomniałam a Dorota się pewnie bała jaki prezent dostanie:P) czy może tym posiłkiem czy może jeszcze czymś innym:). W każdym razie na dworcu PKP byłyśmy punktualnie jak się umawialiśmy z Frezerem czyli o 14.20. ale jakoś specjalnie się nie zdziwiłyśmy gdy Go tam nie było.....czekałyśmy więc tylko na telefon....czy się spóźni 30 minut czy może więcej:P.Okazało się, że na szczęście będzie rzędu 20 minut więc chcąc nie chcąc udałyśmy się pooglądać chyba 100-tny raz dworzec PKP w Katowicach (jakbyśmy go nie znały:P). Ja oczywiście tradycyjnie musiałam zachaczyć o WC:) i sklep muzyczny (ale tylko w celu oglądania....a Dorota oczywiście już musiała kasę rozwalać na naszywki). W końcu pojawił się Przemek z Kasią i mogliśmy już wyruszć na pdbój Jaworzna. Droga mi się niemiłosiernie dłużyła....a już moje zdenerwowanie sięgnęło zenitu gdy zadzwoniła Syriel oznajmiając, że knajpa którą zarezerwowałam będzie dla nas udostępniona od 16.00 a nie jak jak to było ustalone z szefem tego lokalu o 15.00:). Jakoś ja specjalnie sobie nie wyobrażałam wręczać upominków na dworze a tym bardziej, że miałam do przekazania kilka spraw więc już ta opcja odpadała. Gdy tylko pojawiliśmy się pod halą to od razu poszłam rozwiązać ten problem.....a FFC zdążyłam tylko powiedzieć CZEŚĆ (nie było mi w głowie się witać jak widziałam jak marzną) co mi potem zostało zarzucone....ale to dla Waszego dobra....nie żebym się tłumaczyła. Za to Martyna z Dorotą witały się tradycyjnie tak, że pół ...ech....co mi tam....całe Jaworzno musiało tego słuchać:P:P. Nie nazywałabym się Sylwia gdybym nie załatwiła tego lokalu jednak na 15.00 i jeszcze ochrzaniłam organizatora, że śmie oskarżać jedyny oficjalny fan-club FFC Łez o podrobienie biletów....wyprowadził mnie tym z równowagi....ale chyba byłam przekonująca bo po chwili FFC już się udawało na górę do knajpki w celu przygotowania stolików na planowany ZLOT.Ta kawiarenka była jak najbardziej nadająca się do tego typu spotkań....gdyż praktycznie inni ludzie nie mieli możliwości tam wejść....:). Spotkanie rozpoczęło się tradycyjnie już chyba moim wrzaskiem:P:P....ale to tylko dlateo, że czas nas gonił a było jeszcze do zrobienia i załatwienia kilka istotnych spraw. Na samym początku przedstawiłam FFC sytuację w zespole czyli nowych menadżerów i starałam się Ich przekonać, żeby jako fan-club dali szansę Maćkowi i Joli...żeby jeszcze raz mogli zacząć od "czystej kartki". I muszę przyznać, że nawet nie było głosów tak zdecydowanie na NIE...co mnie mile zaskoczyło i muszę przyznać, że i ucieszyło. Bałam się, że to spotkanie może tylko popsuć nasz stosunek do całej tej sprawy....jakież było moje zdziwienie kiedy się okazało, że fani postanowili dać Im szansę:) za co Wam bardzo dziękuję. Mam madzieję że choć trochę się do tego przyczyniłam na chacie kiedy to omawialiśmy tę sytuację:). Kiedy już się "wyżyłam" na FFC była chwila czasu na ćwiczenie hymnu i kupienia sobie co nie co:P...do picia.. (miało być co nie co....a wyszło jak wyszło). W każdym razie kiedy już w końcu wszyscy rozsiedliśmy się przy stolikach z napojami w rączkach to mogliśmy rozpocząć w Końcu MIKOŁAJKI FFC 2003:). Ale w związku z tym, że nie bardzo był czas na zastanowienie się jak to ma wyglądać .....znaczy "to" czyli wręczania sobie umpominków....postanowiliśmy, że najzwyczajniej w świecie każdy będzie szukał Kogoś komu kupił upominek. Zdawałam sobie sprawę, że będzie jeden wielki krzyk...jeden wielki bałagan.....moc uścisków...wiele ciepłych słów i życzeń...ale jak to nastąpiło to muszę powiedzieć, że wyglądało to bardzo sympatycznie:). Z tego miejsca jeszcze raz serdecznie dziękuję Olci za prezent. Świecznik już stoi na mojej półeczce:). Gdy w końcu ta "banda" się uspokoiła to nastąpiło coś czego się oczywiście spodziewałam po tym jak Martyna Marcin i Dorota wychodzili z sali kilka razy i wrzeszczeli: "PILNUJCIE JEJ:P:P". Więc szanowni fani którzy podobno "szefową" kochają...jak odchodzić chciała "strajkują"...jak nie widzą to tęsknią.....kupili Jej WAŁEK....tak...nie przeoczyliście się.....normalny WAŁEK...tak jakbym conajmniej na Nich czasem głos podnosiła:). Teraz już nie będę tego robić....obiecuję....od razu będę walić po ŁBACH (na co zresztą mam pozwolenie bo tak na wałku było napisane)...ha...i tym sposobem FFC będzie się wykruszał....bo takim wałkiem to można raz oberwać i już po fanie:P:P. Oczywiście nie obeszło się bez wierszyka który jak zawsze był PRZEMIŁY ale, że nie każdy miał okazję go wysłuchać to Wam go tu wkleję:).
SYLWIA NASZA UKOCHANA NA TWARZY MA UŚMIECH OD RANA.
FFC KOCHA SZCZERZE I WSZĘDZIE NAS ZABIERZE.
KIEDY ZIMA IDZIE SROGA ONA ZAWSZE JEST GOTOWA.
CZAPKĘ MA I RĘKAWICZKI NOS CZERWONY I POLICZKI.
GDY KTOŚ STANIE NA JEJ DRODZE NOWY WAŁEK JEJ POMOŻE
RAZ PRZYŁOŻY I PO SPRAWIE PRZYDA SIĘ TEŻ PRZY ZABAWIE.
SMUTNA NIGDY BYĆ NIE MOŻE BO GDY TYLKO STAJE SIĘ
PRZYPOMINA SŁOWA NASZE "MY KOCHAMY SYLWIA CIĘ".
ZAWSZE STAJE PO STRONIE FFC CHOCIAŻ CZASEM WSTYDZI NAS SIĘ
BO GDY KRÓLIK ZACZNIE GRAĆ PREZES GODO K**WA MAĆ
CZASEM MA WSZYSTKIEGO DOŚĆ KIEDY FAN-CLUB DAJE W KOŚĆ
LECZ ZA CHWILĘ JEST WESOŁA TO JEST DLA NIEJ NERWÓW SZKOŁA
ZA OKNAMI PADA ŚNIEG SYLWIA LUBI BAWIĆ SIĘ
NA SANECZKACH PIKNIE GNA PIOSENKI ŁEZ W SŁUCHAWCE MA
PODŚPIEWUJE POTAŃCUJE SYLWIA PEŁNA ŻYCIA JEST
NIE POGARDZI DOBRYM SŁOWEM NAWET Z GWINTA "ŁYKNIE" SIĘ.

Więc sami przyznacie, że wierszyk jest cudowny.....tylko oczywiście nieprawdziwy...Sylwia nie przeklina:P:P....i z gwinta nie pije:P:P....a co za królik tak działa Sylwii na nerwy to chyba wiecie:).

To był chyba dla mnie najmilszy moment tego dnia.....bo jeszcze do upominku usłyszałam znowu HYMN mój...chyba mogę o nim już tak mówić:).

Chwilę potem pojawiła się Karina i po ciepłych powitaniach czas było pokazać jak FFC dziękuję Jej za to co dla Nas zrobiła. Na początek zaśpiewaliśmy Jej hymn autorstwa Kasi (kathleen Kelly) a był ułożony na melodię "Słońca" więc teraz możecie sobie wyobrazić jak On brzmiał z naszymi anielskimi głosami:


Nasza Karina
Gdzie... gdzie się podziała
Przecież tu z nami
Zawsze... zawsze być miała...

Więc kilka łez dziś... popłynie
Bo chyba wiedzieć... nie chcemy
Lecz nie nam sądzić... o winie
My tylko coś Ci... powiemy

REF. Zawsze i wszędzie pamiętaj o tym
Że kochać Ciebie wiecznie będziemy
I choć się przecież świat nie zawalił
Tęsknić..... nie przestaniemy........

Nie będzie smutku
Ani.... ani mórz łez
Ale... ale uśmiechu
Nie... nie będzie też

Bo w naszych serca... już jesteś
Dlatego dzisiaj... mówimy
Że każdy uśmiech... i chwile
Któe nam dałaś... cenimy

REF. Zawsze i wszędzie pamiętaj o tym
Że kochać Ciebie wiecznie będziemy
I choć się przecież świat nie zawalił
Tęsknić..... nie przestaniemy........

Bo przecież człowiek
Nawet jeżeli znika
To dopiero wtedy
Gdy nie pamięta nikt...

REF. Zawsze i wszędzie pamiętaj o tym
Że kochać Ciebie wiecznie będziemy
I choć się przecież świat nie zawalił
Tęsknić..... nie przestaniemy........

W tym momencie oczywiście polały się łzy...i u Kariny ....i u mnie....i u coniektórych fan-clubowiczów. Potem jeszcze Karina otrzymała od Nas białą koszulkę na której z przodu wydrukowany byłm teks "KARINA DROBNY-JEDYNY MENADŻER ZESPOŁU ŁZY" z tyłu "DOŻYWOTNIO PRZYZNAŁ NAJLEPSZY FAN-CLUB ZESPOŁU ŁZY FFC". Dostała jeszcze to co mieliśmy przygotowane dla Joli i Maćka czyli skarpętę mikolajową wypchaną cukierkami. Chyba rzeczywiście było jej strasznie miło...ale i zarazem starsznie smutno....i jeszcze nie raz tego wieczora można było na jej twarzy dostrzec łzy....i chyba nie szczęścia jednak:).
Czas oczekiwania na zespół mijał na sesjach zdjęciowych....na zabawie....na szukaniu siebie nawzajem....na rozmowach....i na moich nerwach (bo zespół już miał jakiś czas temu się pojawić). Wprawdzie Maciek już siedział w sali obok....ale niechciałam Mu przeszkadzać bo był zajęty rozmową a Jola była...ale się zmyła. Postanowiłam więc dowiedzieć się gdzie jest zespół. Na szczęście Jola mnie uspokoiła, że mają krótką próbę i się za chwilę zjawią:). Oczywiście trudno było zebrać całe towarzystwo i ich w miarę uspokoić....i nie mogę powiedzieć, że mi się to udało....znaczy udało się w końcu...ale już połowa zespołu była w sali:). Pora więc było na życzenia dla zespołu od FFC które jakoś nieskładnie powiedziałam a następnie poszczególne osoby wręczyły zespołowi, Joli i Maćkowi upominki. I jestem pewna, że byli może nie zaskoczeni ale na pewno zadowoleni....zwłaszcza Adi Arek czy Adaś.....choć reszta też tylko, że jakoś Im się buzie śmiały :):). Wydawało się mi, że nawet Maciek był mile zaskoczony i chyba wszytskim było miło, że o Nich nie zapomnieliśmy. Oczywiście pan Czesław się "smykoł" gdzieś i dostał upominek już po tym jak zespół "zeżarł" swoje cukierki:). Myślałam że wierszyki przeczytają sami....ale Oni się na serio chyba wstydzą:P:P...więc na Ich prośbę to zrobiłam jaL:). Najbardziej się mi podobało jak Adi miał buzię otwartą szeroko z wrażenia i cały czas Kogoś uspokajał jak tylko nie słyszał poszczególnych słów:P:P. W każdym razie chyba wszystkim było bardzo miło:)....może z wyjątkiem Kariny która pomimo tego, że robiła dobrą minę do złej gry.....w sercu pewnie czuła, że oficjalne to nasze ostatnie spotkanie z Nią.
Potem nadszedł czas na zdjecia z zespołem, rozmowy, żarty, zabawy, krzyki. Ja miałam okazję porozmawiać z Anią o stosunku FFC do Jej osoby (co napisałam w dziale FFC) oraz o tym, że bardzo bym chciała, żeby do "Przeboju" wybrała Dorotę....obiecała, że jeśli tylko ją dostrzeże to to zrobi (założenie jest takie, że Ania bierze Kogoś na "oślep" rzekomo)więc Dorota winna stać przed barierkami co się jednak tym razem nie udało...mam nadzieję że kiedyś jeszcze to nastąpi:)....choć osobiście się Jej nie dziwię, że miała ANTYPATYCZNY stosunek do FFC na tym koncercie po tym jak FFC krzyczało "KARINA".Potem jeszcze rozmawiałam z Maćkiem o eliminachach do EUROWIZJI...i o tym czego w tej sytuacji będzie od nas oczekiwał zespół....a ja nieomieszkałam powiedzieć czego my oczekujemy od zespołu....i chyba się udało....bo w zamian za obietnicę że FFC będzie wysyłać sms-y na "Julię" (mam nadzieję że moje obietnice nie zostaną tylko słowami....ja na Was liczę i zespół też) zadeklarował się, że umożliwi nam przejazd do Warszawy na te eliminacje.....co mam nadzieję że też się nie skończy tylko na obbietnicach:)....Poczekamy.....zobaczymy:).
Czas jednak pędził i godzina rozpoczęcia koncetru zbliżała się wielkimi krokami więc pora była się zbierać....sala po naszych MIKOŁAJKACH wyglądała strasznie...jeden wielki bałagan....aż się boję pomyśleć jaką minę zrobił właściciel knajpki gdy zobaczył tę salę:)....na moje szczęście nie musiałam tego oglądać:D.
O samym koncercie co mogę napisać, chyba tylko to, że frekwencja była olbrzymia jak na koncerty klubowe na których w ostatnich miesiącach byłam....prawie 3 tyś ludzi dało komfort zespołowi. Nie będę wymieniać co grali....i w jakiej kolejności...bo scenariusz jest praktycznie ten sam. Jednak pół koncertu stałam z telefonem w ręku...żeby część FFC ta nieobecna mogła choć przez chwilkę być z Nami....(od razu mówię, że to już ostatni raz...bo po pierwsze Łzy zwolnią mnie za rachunki..a po drugie ja połowy koncertu nie mogę słuchać w skupieniu:P)a pozatem czekałam aż zadzwoni nasz Adaś dla którego też miałam bilet....więc koncertu jako tako ja nie przeżyłam szczególnie. Mogę tylko powiedzieć, że jak dla mnie brzmieniowo było bardzo dobrze, publiczność szalała na maxa, ludzie nawet siedzący na ławeczkach jakoś w połowie koncertu się rozruszali....tylko że malo słyszałam tym razem wołań "TAK SIĘ BAWI...TAK SIĘ BAWI...FFC"...ale z kolei na szczęście w momencie pamiętnych okrzyków "KARINA" akurat musiałam wyjść po Adasia....co chyba jak dla mnie było dobre, że tego nie słyszałam tylko Sara mi to przekazała. ...choć przyznam szczerze, że jak się o tym dowiedziałam to byłam na serio wściekła....bo zdawałam sobie sprawę jak się musiał głupio czuć zespół a tym bardziej Ania.
Koncert tradycyjnie skończył się bisami tymi co zwykle i zapaliły się na sali światła. Zaraz potem pojawili się przy mnie i Sarze fan-clubowicze.....i aż zamarłam gdy praktycznie każda z dziewczyn była zapłakana....jedne podobno płakały przez sytuację z Kariną....jedne pewnie przez członków zespołu....jedne już z tęsknoty bo niewiadomo kiedy znowu będzie jakiś ZLOT.....jedne z emocji które pewnie w Nich siedziały.....a jeszcze inne z powodów których nie znałam. Po koncercie jeszcze jedni musieli się szybciutko żegnać bo rodzice czekali....a inni mieli okazję pogadać jeszcze z zespołem czy panem Czesiem. Muszę jeszcze tylko pochwalić na FORUM Monikę-Syriel która jako jedna z nielicznych potrafiła Adamowi Konkolowi powiedzieć to co pisała na forum....potrafiła powiedzieć mu o swych obawach.....potrafiła zarzucić Mu co Nam leży na sercu....szkoda tylko, że była jedyną odważną....bo mam wrażenie, że może gdyby większość z FFC powiedziała czego się boi.....co ich martwi....może by w końcu było lżej Wam a i Im choć trochę by to do głowy weszło....Nie mówię, że by się dostosowali do tego...ale chyba warto, żeby o tym się dowiedzieli z Waszych ust a nie tylko z Waszych postów:).
Ja jednak tylko chwilkę byłam jeszcze więc nie wiem jak ta rozmowa wyglądała później. Musiałam jednak zacząć się powoli żegnać bo wracałam z Naszym Adamem a On musiał się już zwijać. Nie będzie chyba dla nikogo zaskoczeniem, że najtrudniej żegnało się mi z Dorotą...choć i z resztą też było ciężko bo tym razem nie mam pojęcia kiedy się znowu spotkamy w takim składzie:(.
Droga mi się potwornie dłużyła....może dlatego, że byłam zmęczona.....niedospana przez te 3 dni...ale było mi oprócz tego jakoś smutno....a sms-ki od pewnej osóbki jeszcze mi tego nie ułatwiały...

Na koniec tradycyjnie parę podziękowań.
Dla Cienia i Śliwki-słowa podziwu....chyba tylko w FFC są tacy fani którzy tak starsznie kochają siebie nawzajem i zespół skoro potrafią przejechać 600 km na zlot:).
Dla Doroty za te 2 dni które były bardzo miłe:)
Dla WAS wszystkich za ZAANGAŻOWANIE....jeśli chodzi o to muszę powiedzieć, że kiedykolwiek potrzebuję na Was liczyć.....zadaję Wam konkretne zadanie....czy przekonuję Was do nowych sytuacji w zespole to wiem, że pomimo Waszego marudzenia....waszych pyskówek.....JESTEŚCIE NAJLEPSZYM FAN-CLUBEM w Polsce.....pomijając ten "wyskok" z przecholowaniem napojów procentowych:).
Sylwia
Sylwia
Członek FFC
Posty: 1691
Rejestracja: 21 kwie 2002, 17:28
Lokalizacja: Rybnik

Postautor: Sylwia » 13 gru 2003, 21:49

Jezu.......ale długa wyszła... :?
Sylwia
Awatar użytkownika
Syriel
Posty: 2311
Rejestracja: 27 sie 2002, 17:28
Lokalizacja: Jaworzno/Kraków

Postautor: Syriel » 13 gru 2003, 21:52

Mniam mniam...ale długa... opłacało się czekać... :D... już sie za nią biorę... Dzięki Sylwia :D....

Awatar użytkownika
Cień Anioła
Członek FFC
Posty: 5294
Rejestracja: 09 sie 2002, 4:46
Lokalizacja: Szczecin

Postautor: Cień Anioła » 13 gru 2003, 22:12

Śliczna relacja, aż się łzy pojawiły...kiedy się wszystko przypomina...przecież to co najpiękniejsze nie trwa wiecznie...ale mam nadzieje, że się powtórzy :)
Awatar użytkownika
iwonkax
Posty: 1723
Rejestracja: 10 maja 2003, 4:05
Lokalizacja: Gliwice
Kontaktowanie:

Postautor: iwonkax » 13 gru 2003, 22:26

ale mi się smutno zrobiło..... :cry:
świetna relacja :)
Tutaj miejsce gdzie jest dobrze
Tutaj aksamitny spokój...
Awatar użytkownika
Ninona
Członek FFC
Posty: 1743
Rejestracja: 03 maja 2003, 21:06
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: Ninona » 13 gru 2003, 22:59

Prześliczna relacja..chlip..
Obrazek
ally
Zarząd FFC
Posty: 3301
Rejestracja: 23 maja 2002, 23:07
Lokalizacja: trzebinia

Postautor: ally » 13 gru 2003, 23:27

... i mnie sciskalo w gardle czytajac Sylwii relacje... ale udalo mi sie powstrzymac lzy, chociaz w pewnych momentach bylo trudno... zwlaszcza jak przypominalam sobie niektore sytuacje z tego dnia...
Awatar użytkownika
kasieńka
Posty: 2301
Rejestracja: 30 cze 2003, 16:09
Lokalizacja: G-wo

Postautor: kasieńka » 14 gru 2003, 0:03

Jak ja wam zazdroszcze,az mi Łzy leciały jak czytałam tą ogromniastą notke Sywlii :D :cry: :wink: podziwian Kasię i Swlike ze przjechały az 600km :D mnie by rodzice tak daleko nie puscili , bo sie o mnie boja... a tak bym chciała z wami wszystkimi być :D jejku czy moje marzenie kiedys sie spełni :wink: :cry: :cry: :lol: superrr....
Awatar użytkownika
Paula_Jestem
Członek FFC
Posty: 3745
Rejestracja: 25 sie 2002, 0:19
Lokalizacja: dolnyśląsk

Postautor: Paula_Jestem » 14 gru 2003, 1:08

dzięki Sylwia :-*
"Dzień jak codzień a wszystko zmienił"
Awatar użytkownika
Vampirzyca
Posty: 2733
Rejestracja: 22 cze 2002, 2:14
Lokalizacja: Kraków / Bydgoszcz

Postautor: Vampirzyca » 14 gru 2003, 13:08

przeczytałam wszystkie relacje.. i z kazda relacja jest mi coraz smutniej, ze nie moglam tam byc.. a relacja Sylwi, eh, mialam łzy w oczach..

a poza tym, to wnioskujac z waszych relacji.. moglibyscie ksiazki pisac :D
Martynka
Posty: 1746
Rejestracja: 22 kwie 2002, 15:11
Lokalizacja: Rybnik

Postautor: Martynka » 14 gru 2003, 13:22

Opłacało się czekać na tą relacje....
...więc nie mów mi co dobre, a co złe, bo razem pójdziemy to tego samego piekła...
Awatar użytkownika
magda89
Posty: 557
Rejestracja: 29 cze 2003, 2:28
Lokalizacja: Bydgoszcz
Kontaktowanie:

Postautor: magda89 » 14 gru 2003, 13:27

No Sylwus - to sie postaralas :D
..::Miłość nie polega na wzajemnym wpatrywaniu się w siebie,::..
..::Ale wspólnym patrzeniu w tym samym kierunku::..


www.cien-zablakanej-duszy.pl

Wróć do „Koncerty”