I co jeszcze?????

Sprawy nie związane z zespołem

Moderatorzy: Nemo, Małgorzata, Cień Anioła, Adrian-LZY, Dagmara

Awatar użytkownika
Cień Anioła
Członek FFC
Posty: 5294
Rejestracja: 09 sie 2002, 4:46
Lokalizacja: Szczecin

Postautor: Cień Anioła » 14 sty 2005, 22:48

Syriel pisze:A biletów juz nie ma...

Na allegro jest ich pełno
Awatar użytkownika
kotek
Posty: 2432
Rejestracja: 03 sty 2004, 16:20
Lokalizacja: eternity

Postautor: kotek » 15 sty 2005, 12:08

A ja sobie czekam aż dostanę premierową płytke Malego EL'a.
Teraz zaś słucham sobie Kasi Kowalskiej na przemian z Łzami...i Iry 8)



1000 8)
uśmiech się
bo już dobra czas
Awatar użytkownika
Malvina
Członek FFC
Posty: 1242
Rejestracja: 31 sie 2002, 18:56
Kontaktowanie:

Postautor: Malvina » 15 sty 2005, 12:20

Ostatnio Vivaldi :)
Awatar użytkownika
ciacho
Członek FFC
Posty: 5977
Rejestracja: 27 mar 2003, 18:41
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: ciacho » 15 sty 2005, 14:13

Ja ostatnio katuje kapelę Zakk'a Wylde'a Black Label Society.Cudo po prostu taki typowy heavy-metal :D
Za nasze miasto i za te barwy, oddamy całe życie swe.
Zwyciężaj dla nas, my zwyciężamy.
Legio Warszawa kocham Cię.
Awatar użytkownika
mar-r
Posty: 4485
Rejestracja: 04 maja 2003, 18:11
Lokalizacja: Szczecin

Postautor: mar-r » 22 sty 2005, 13:24

Nie wiedziałem gdzie to wkleić. Tomek Beksiński ukształtował moje podejście do muzyki. Nauczył mnie jej słuchać. Przed chwilą przypadkiem trafiłem na stronę Mu poświęconą. Poza artykułami i recenzjami jest jego podsumowanie muzyki i filmu ostatnich lat. Po napisaniu tego zabił się - samobójstwo. Oceńcie sami :
Fin de siecle

Kocia łapa, stalowy pazur
Neurochirurg krzyczy nienasycony
U zatrutych wrót paranoi
Schizofrenik 21 wieku

Trzydzieści lat temu zniekształcony głos Grega Lake'a obwieścił apokalipsę zaćpanemu światu słodko pogrążonemu w bezmiarze psychodelii. Powszechnie wiadomo, że choremu polepsza się tuż przed śmiercią. Niesamowity rozkwit artystyczny na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych był początkiem końca. This is the end, beautiful friend - śpiewał Jim Morrison i ochoczo podążył w ślady Janis Joplin i Jimiego Hendrixa. Niespełna dziesięć jesieni później słowom tym towarzyszyła szerokoekranowa eksplozja napalmu w wietnamskiej dżungli (Apocalypse Now, directed by Francis Ford Coppola), rozpoczęła się agonia świata.

Opowieści z krypty przestały być zabawne. Wiem. Jednak żyjąc w trupiarni, trudno być równie radosnym jak Ziutek Słoneczko na plakacie pt: "Poranek naszej ojczyzny" (wide Piękni dwudziestoletni Marka Hłasko). Człowiek wychodzi na miasto i co widzi? Plakaty do filmu Carrie 2. To się nazywa artystyczna nekrofilia. Gnuśnych hollywoodzkich kretynów nie stać już na wymyślenie czegoś nowego. Kręcą więc remaki i rozćiągają prastare pomysły niczym kura smarki, żeby zbić trochę kasy na sprawdzonym tytule. Tylko patrzeć, aż ktoś zrobi Hamleta 2 (bo czemu nie?). Ta durna Ameryka wszystko pożre, przetrawi i wyrzyga. Zdaje się, że nawet kupili prawa do naszego Killera! Przed rokiem sprofanowali poczciwą japońską Godzillę, w dodatku przyprawiając napisy końcowe rapowaną wersją Kashmiru. Jimmi Page sprzedał dupę półgłówkom w przydużych szortach i rozsznurowanych trampkach. Podobnym smrodem jedzie z końcówki prawie każdego filmu (Event Horizon, Posse, a ostatnio Wild Wild West) - ale kretyński teledysk z udziałem aktualnej "gwiazdy" musi promować dzieło, bo szczeniaki nie pójdą do kina. W dodatku nie można nigdzie kupić płyt z właściwą muzyką filmową. Nowa moda to "music inspired by the movie", czyli zbiór koszmarnych piosenek w ogóle nie występujących w obrazie.

Poza tym przemoc w przeciętnym "rozrywkowym" filmie osiągnęła apogeum. Żadnej sprawy na żadnym szczeblu nie da się załatwić bez kopania w szczękę i strzelania z pistoletów maszynowych. Nawet nowy Mesjasz rozwala komputerowych faryzeuszy, kumulując w sobie cechy Rambo i Bruce'a Lee (Matrix). W kick-boxingu chyba jedyna nadzieja na przyszłość wszechświata doczesnego i następnego: archanioły i diabły w Armii Boga też wbijają sobie wiarę do łba metodami wychowanków klasztoru Shaolin. Może w tym szaleństwie rzeczywiście jest metoda? Może warto się zapisać na kurs, żeby potem jednym kopem w skropiony tanią wodą kolońską tłusty tyłek posłać kogoś aż na Cypr?

Tym czasem XX wiek dogorywa nawet nie skomląc. Nie ma już rozrywek ani sensu życia. Skończyło się kino (filmy durne i wtórne, publiczność chamska i nienażarta). W dodatku następny Bond podobno ma być Murzynem! Skończyła się telewizja (reklamy różnych elegancko opakowanych gówienek co chwila gwałcą nasze oczy i uszy). Skończyła się muzyka (łomoty, zgrzyty, bełkot). Moda przyprawia o dreszcz grozy i obrzydzenia (gwoździe w nosie). Niby-telewizyjne ekraniki podłączone do tajemniczych skrzynek nadzorują nasze życie. Całe zastępy zgarbionych i ślepnących człekokształtnych małp surfują po Internecie. Najkrótsza droga do ludzkiego serca (?) nie prowadzi już przez żołądek, ale przez komputer. Zostajemy w nim zredukowani do (dot-com) i zamknięci w cyberorzestrzeni, aż ktoś wciśnie klawisz enter, ponieważ "lubi czytać nasze listy". Nie ma już miłości. Przegrywa z techniką albo zoofilią. Skończyły się bezpieczne spacery po mieście i osiedlu (agresywne prymitywy bawią się w Stevena Seagala). Bloki mieszkalne zaczynają przypominać twierdze z domofonami i niedziałającymi zamkami cyfrowymi. Trędowaci sięgają po władze. The fate of all mankind is in the hands of fools, ostrzegł Greg Lake w Epitafium. Wygląda na to, że na zamku Karmazynowego Króla pracował wyjątkowo dobry astrolog...


Nasienie śmierci, ślepa chciwość
Głodujące dzieci na żer poetów
Może nie liczyć na żadne spełnienie
Schizofrenik 21 wieku ...

Coż mogę jeszcze dodać? Spokojnie piętnowałem otaczający nas montypythonowski świat ostrzem sarkastycznej satyry, aż nagle ktoś, zwrócił mi uwage, że Monthy Python zmienił się w taniec śmierci (Everyone I love is dead). To prawda. Za bradzo zbliżyłem się do jądra ciemności, niczym półkownik Kurtz. Może przesadnie rozdzierałem szaty na forum swojej krypty. Może ogarnęła mnie typowa dekadencja końca stulecia. Ale niczego nie żałuję. Bywają sytuacje, w których niczym bohater opowiadania Roberta Gravesa - człowiek ma ochotę wrzasnąć. Najbardziej ze wszystkiego brzydzi mnie hipokryzja i zakłamanie. Wolę usłyszeć od kobiety brutalne "odpieprzze się" niż pokrętne teksty w rodzaju "kochanie, może byś tak sprawdził, czy cię nie ma w drugim pokoju, i został tam, bo pokój nie lubi być pusty". Wolę, żeby mój wróg nie robił na innych dobrego wrażenia, powołując sie na przyjaźń, którą sam zdradził. Jeśli kogoś wkurzyłem swoim pisaniem, pewnie ma coś na sumieniu. Prawdziwa cnota kryty się nie boi. Nie ja piewrszy posłużyłem się skrawkami swojego życia w charakterze materii twórczej. Zrobił to Fish (Kayleigh, Incubus); Peter Hammill odprawił serię egzorcyzmów nad koncem pewnego związku realizując album Over, John Lennon ostro dołożył McCartneyowi w How do you sleep?; wspomniany wcześniej Fish wyrównał piosenką rachunki z dyrektorem EMI (Tongues); zaś Roger Waters wypruł sobie zgorzkniałe serce na płycie The Pros And Cons Of Hitchhiking (Po co przedłużać agonię? Każy musi umrzeć!) oraz krytycznie skomentował twórczość A.Lloyda Webbera w utworze It's A Miracle. Gdybym żył sto lat wcześniej i miał do czynienia z człowiekiem honoru, zamiast pióra wybrałbym pistolety o świcie. Choć podobno pióro tnie ostrzej od miecza...

This is the end, my only friend. Opada kurtyna miłosierdzia na koniec XX wieku. Ktoś kiedyś bliski powtarzał, że zawsze może być gorzej. Mój ojciec mawia od czasów niepamiętnych, że ku gorszemu idzie. Jaką nadzieję co do przyszłości ludzkości może mieć człowiek, który weźmie pod uwagę doświadczenia ostatniego miiliona lat? - zastanawiał się kiedyś Kurt Vonnegut. I od razu sobie odpowiedział: Żadnej. Zatem nie pozostaje nic innego jak odwrócić się plecami do roku 2000 i niczym Panurg odejść, pierdnąwszy z wielkim wzburzeniem. Spójrzmy więc wstecz i wspomnijmy to, dla czego warto było żyć. Kruk Edgara Allana Poe. Zamek Karmazynowego Króla. 17 minuta Ech Pink Floyd. James Bond. Nights In White Satin The Moody Blues. Adagio Albinioniego. Kobieta Wąż (The Reptile) w kwietniu 1970 roku - seans w sanockim kinie San, kiedy po raz pierwszy i ostatni bałem się na horrorze. Atom Heart Mother. Andante z Tria Es-dur Schuberta. Tom and Jerry. Coca-cola i ketchup. Rzygający grubas w Sensie życia wg Monthy Pythona. Czas apokalipsy. Drugi koncert Marillion w Gdańsku, gdy Fish śpiewał Lawendy "tylko" dla mnie i Anki. Clint Eastwood i scena z rondlem w westernie Joe Kidd. O fortuna - pierwsza pieśń z Carmina Burana Carla Orffa. Twin Peaks. Wizyta w Domu Kobiety Węża (Oakley Court pod Londynem). Wzruszenie, gdy przyszło mi zapowiedzieć koncert Petera Hammilla w Filharmonii Pomorskiej w Bydgoszczy 14.10.1995. Miłość w czasach zarazy Marqueza. Lost Highway. Noc i poranek 31 maja 1998...

Wszystkie te chwile przepadną w czasie, jak łzy w deszczu. Pora umierać.


TOMASZ BEKSIŃSKI
(1958-1999)





"Tylko Rock" nr 1 (101) styczeń 2000
Podobno są granice głupoty - to nieprawda
Awatar użytkownika
jesoos
Posty: 4971
Rejestracja: 13 paź 2002, 22:00
Lokalizacja: teraz Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: jesoos » 24 sty 2005, 16:14

"jestem Nadzieją" -powiedział Morfeusz w "Sandmanie" Neila Gaimana pojedynkując sięz demonem... ten facet nie miał nie tylko nadzieji, ten facet nie czuł zycia, nie potrafił odnaleźć się nie w tym świecie -lecz w sobie, całkowita negacja wszystkiego wokół zostawiając tylko jakby przypadkowo wyrwane fragmenmty życia które jak twierdzi dawały mu radośc...czy napewno? -nienawidzi konsumpcyjnego trybu życia ale "kocha" keczup i coca-colę ...bez sensu.
You know you got it when you're having fun,
And the rock n rolls shaking you under the sun,
You scream and you shout this is what it's all about,
It's the only way.
Awatar użytkownika
Cień Anioła
Członek FFC
Posty: 5294
Rejestracja: 09 sie 2002, 4:46
Lokalizacja: Szczecin

Postautor: Cień Anioła » 25 sty 2005, 19:01

kotek pisze:
Zaufał a teraz o tym rymuje - www.malyel.kdm.pl
Awatar użytkownika
Vampirzyca
Posty: 2733
Rejestracja: 22 cze 2002, 2:14
Lokalizacja: Kraków / Bydgoszcz

Postautor: Vampirzyca » 25 sty 2005, 20:40

Wybiera się ktoś na MetalManię?

Mnie tam strasznie ciągnie Darzamat - uwielbiam ich tak bardzo, że byłabym skłonna te ponad 100złotych wydać tylko dla nich ;)

Tyle, że jeszcze przejazd + jakieś żarcie + picie itp... Nie stać mnie.

A szkoda...
Awatar użytkownika
ciacho
Członek FFC
Posty: 5977
Rejestracja: 27 mar 2003, 18:41
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: ciacho » 25 sty 2005, 23:44

Szczerze to 100 zeta wolę wydać na Iron Maiden,niż na metalmanię.
Za nasze miasto i za te barwy, oddamy całe życie swe.
Zwyciężaj dla nas, my zwyciężamy.
Legio Warszawa kocham Cię.
Awatar użytkownika
tynka
Członek FFC
Posty: 3349
Rejestracja: 30 cze 2003, 19:43
Lokalizacja: Zabrze

Postautor: tynka » 26 sty 2005, 0:00

Ja tak samo...... jesli mialabym wybierac to wybralabym Ironów.... :P
Awatar użytkownika
ciacho
Członek FFC
Posty: 5977
Rejestracja: 27 mar 2003, 18:41
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: ciacho » 26 sty 2005, 1:37

Recenzja za http://ozzy.rockmetal.art.pl

Black Sabbath - "Black Sabbath"

Faktem jest, że Hendrix wprowadził do muzyki rozrywkowej gitarę elektryczną, a w 1969 King Crimson powaliło na kolana świat piosenka "21st Century Schizoid Man", która zawiera w sobie taką dawkę energii, że człowiekowi szczęka opada. Niewątpliwe w tym samym roku Led Zeppelin swoim debiutanckim albumem pokazali tak czadową i dynamiczną mieszankę bluesa i folku, jakiej nikt jeszcze nie słyszał, a 12 miesięcy później Deep Purple zaprezentowali hard rockowy klasyk "In Rock".
Ale to właśnie Black Sabbath rozpoczął erę "hard rocka" (lub jeśli ktoś woli "heavy metalu"), to właśnie ten zespół (z reguły obok Deep Purple) jest wymieniany jako główna inspiracja przez muzyków takich zespołów, jak Metallica, Manowar, Slayer, Venom, Judas Priest, Soundgarden, Type O' Negative, Danzig, Pantera, Sepultura, ... ta lista wydaje się nie mieć końca.
Kiedy krążek "Black Sabbath" ukazał się na rynku, niemal natychmiast wzbudził ogromne zainteresowanie. Zresztą, spójrzcie na tą niesamowitą okładkę - nie można przejść obok niej obojętnie i aż się prosi, żeby posłuchać zawartości muzycznej. Dodajmy do tego diabełki i odwrócony krzyż w książeczce (to sprawka wytwórni, która zrobiła to wbrew woli muzyków, liczyła bowiem w ten sposób na wypromowanie zespołu) no i nietuzinkową nazwę (wziętą z filmu grozy z ówczesnym "gwiazdorem" Borisem Karloffem w roli głównej) . Również zawartość muzyczna i tekstowa całkowicie zaskakiwała .
Takiej muzyki świat jeszcze nie słyszał. Niesamowite, toporne, mroczne i ciężkie riffy, Tony'ego Iommiego (nieprzypadkowo nazywanego ojcem chrzestnym metalowej gitary), nowatorska i "szalona" gra Geezera Butlera na basie, ostre walenie w bębny Billa Warda i wręcz histeryczny, jakby zautomatyzowany śpiew Ozzy'ego Osbourne'a. Dodajmy do tego niesamowite mistyczne teksty - pojawia się tu nawet piosenka pisana z perspektywy zakochanego szatana (N.I.B.).
To wszystko powoduje, że nawet dziś, po 30 latach od daty wydania, album ten wciąż sprawia ogromne wrażenie i inspiruje kolejne pokolenia muzyków.
Oczywiście w owym czasie dzieło to wzbudziło niezdrowe emocje, pamiętajmy że był to rok 1970. Grupa oskarżana była o satanizm i uprawianie czarnej magii (jak ktoś wierzy w te bzdury, niech dokładnie poczyta teksty, albo sięgnie po zdecydowanie prochrześcijańską piosenkę "After Forever", którą członkowie zespołu nagrali 3 lata później, aby raz na zawsze skończono z tymi idiotycznymi oskarżeniami).
Także Ówczesna krytyka muzyczna zrównała Black Sabbath z ziemią, jednakże okazało się że ludzie myślą zupełnie inaczej...
Album otwiera piosenka "Black Sabbath", zdecydowanie jeden z najbardziej mrocznych i porywających utworów w historii muzyki. Najpierw wspaniały, tajemniczy wstęp (burza, padający deszcz i dzwoniące z oddali dzwony), który powoduje, że aż ciarki przechodzą po plecach. Potem ten kapitalny riff i Ozzy zaczyna recytować słynne słowa: "What is this that stands before me/ figure in black which points at me....", no i oczywiście powtarzający się, robiący ogromne wrażenie okrzyk "Oh no, no, please God help me". REWELACJA, utwór po prostu powala z nóg. Niewątpliwie przy tej piosence siedzimy 6 minut, jak zahipnotyzowani, a gdy nastaje jej koniec, chce się jej posłuchać jeszcze raz i jeszcze raz.
Ale spokojnie, każdy następny utwór przyjmuje coraz większe zaskoczenie - zostajemy przy tej niesamowitej, mistycznej atmosferze - oto kolejne hiciory, bluesujący "The Wizard" (piękny motyw harmonijki ustnej), tajemniczy i ciężki "Behind The Wall Of Sleep" i okraszony powalającym basowym intrem i zaskakującym tesktem "N.I.B." Następnie czeka nas jedyny "przebojowy" utwór (zresztą wybrany na singiel) - cover grupy Crow zatytułowany "Evil Woman", zapewniam was że od refrenu tej piosenki na pewno niełatwo się uwolnić.
Później króciutkie i znów niezwykle tajemnicze "Sleeping Village" i następuje mój osobisty faworyt - utwór "Warning" (również cover). Na początek pulsujący bas, a po chwili uszy nasze pieści przepiękny, bluesowy riff, który mógłbym odsłuchiwać bez końca. Do tego tej piękny tekst (tym razem o utraconej miłości) i wpleciona w środek, może nazbyt na siłę, kilkuminutowa solówka Iommiego. Na sam koniec mamy utwór "Wicked World", w którym pan Osbourne popisuje się swoim, specyficznym "antyśpiewem", a tekst utworu obala mity "flower power" i pokazuje szarość, beznadziejność i brak perspektyw...
To już koniec. Wydawać się może niewiarygodne, ale nagranie tegoż albumu zajęło 8 godzin i kosztowało 1200 $ ! Efekt tej króciutkiej sesji nagraniowej, przeszedł najśmielsze oczekiwania. Black Sabbath z miejsca dołączył do muzycznej czołówki tamtego okresu i uraczył nas potem jeszcze wieloma znakomitymi albumami.
Zapewniam, Was że nie znajdziecie drugiego krążka o tak wyjątkowej tajemniczej atmosferze, wypełnionego tak kapitalną muzyką. Oddajmy głos Peterowi z Vadera: "Album "Black Sabbath" wypalił znamię na mojej duszy. W tej muzyce czuje się taniec przy ogniu na górze czarownic! Osbourne to człowiek - legenda. Chylę czoło przed gościem. Bez niego nie byłoby zespołów typu: Venom, Morbid Angel, Decide, Slayer... Wielkie, wielkie Dzięki za to wszystko i myślę, że to, co zrobili, będzie im kiedyś wynagrodzone tam na dole (śmiech)".
Na koniec zacytuje jeszcze reakcje ojca Ozzy'ego Osbourne'a po wysłuchania tego albumu, brzmiała ona: "Synu, jesteś pewien, że nadal pijesz tylko alkohol...". Nic dodać nic ująć. Lektura obowiązkowa !!!


Od siebie dodam,że może po przeczytaniu tego,kogoś zainteresuje ta płyta.
Za nasze miasto i za te barwy, oddamy całe życie swe.
Zwyciężaj dla nas, my zwyciężamy.
Legio Warszawa kocham Cię.
Awatar użytkownika
jesoos
Posty: 4971
Rejestracja: 13 paź 2002, 22:00
Lokalizacja: teraz Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: jesoos » 26 sty 2005, 11:04

ciacho pisze:Szczerze to 100 zeta wolę wydać na Iron Maiden,niż na metalmanię.

no, to się raczej nie spotkamy :twisted:
myślalem że ajroni będą w ramach jakiegoś większego mystiqa -w tedy może jakaś reszta by mnie sqsila ale tak... zdecydowanie młotkomania ;)

Nadik jedziemy? ;>
You know you got it when you're having fun,
And the rock n rolls shaking you under the sun,
You scream and you shout this is what it's all about,
It's the only way.
Awatar użytkownika
ciacho
Członek FFC
Posty: 5977
Rejestracja: 27 mar 2003, 18:41
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: ciacho » 26 sty 2005, 20:57

Jędrzeja,ale na Mystiku ma być podobno Megadeath.Moze ekipa Mustein'a Cię skusi.
Za nasze miasto i za te barwy, oddamy całe życie swe.
Zwyciężaj dla nas, my zwyciężamy.
Legio Warszawa kocham Cię.
Awatar użytkownika
mar-r
Posty: 4485
Rejestracja: 04 maja 2003, 18:11
Lokalizacja: Szczecin

Postautor: mar-r » 10 lut 2005, 18:28

Mam do Was prośbę.
Gadałem dziś z Pawłem "Prezo" basistą KSU. Chłopaki wydali nową płytę. Podarowali nam 3 piosenki - mam je na dysku i jeśli ktoś mi udostępni serwer to je wrzucę bo warto posłuchać. Paweł robił koszulki które macie na pleckach (W Związku Z Samotnością np) i uważa fanów Łez za dużą siłę. Poprosił o pomoc i myślę że jako że Łezki skupiły się na robieniu płyty i nie mamy co robić, to możemy pogłosować na KSU. Daję linki i liczę na Waszą pomoc .
http://www.radiobieszczady.pl/index.php ... on=results
http://www.radiomaks.pl/audycje.php?nr=9011
http://www.afera.com.pl/?dokument=lista
http://www.radio94.pl/index.html?id=137
http://www.radiopik.bydgoszcz.pl/playlist.php/
http://pulsfm.plocman.pl/
http://www.rockradio.pl/
http://esochaczew.pl/radiofama/muzyka.php
http://radioluz.pwr.wroc.pl/lista.php

Paweł chętnie zgodził się wpaść do nas na czata, jest fajnym facetem a KSU prosi o to o co Łzy kiedyś prosiły. Teraz oni dzwonią po rozgłośniach, piszą maile z prośbą żeby w radio puszczano ich piosenki. Poświęćcie te 5 minut.
Podobno są granice głupoty - to nieprawda
Awatar użytkownika
DawcioTarcio
Członek FFC
Posty: 2267
Rejestracja: 25 sie 2003, 18:29
Lokalizacja: Kraków

Postautor: DawcioTarcio » 10 lut 2005, 19:01

Ufff.. Zagłosowałem wszędzie :)

Wróć do „Różne czyli Inne”