Byłem wczoraj w Żorach na koncercie Łez! :)

Wasze wrażenia, opinie i dyskusje o naszych koncertach

Moderatorzy: Nemo, Małgorzata, Cień Anioła, Adrian-LZY, Dagmara

Awatar użytkownika
Adas
Członek FFC
Posty: 1545
Rejestracja: 21 kwie 2002, 17:05
Lokalizacja: Górny Śląsk
Kontaktowanie:

Żory.

Postautor: Adas » 27 kwie 2002, 12:56

Byłem:) Wreszcie znowu byłem na koncercie Łez, dzięki Krystianowi, który zgodził się jechać do Żor okręzną droga i po mnie zabrać, bo niestety moje autko chwilowo nie nadaje się do uzytku.
Pierwszy moj koncert Łez od jakichś 8 miesięcy... Miałem nadzieję, że zatrze sie moje nieszczególne wrażenie, ktore pozostało po poprzednim koncercie, a które wynikało wtedy głównie z "wokalu bez polotu" brzmiącego jak odrabianie pańszczyzny, no ale wtedy mogłem tylko przypuszczać coś na temat przyczyn;) Zresztą, wtedy chyba mało kto by się ze mną zgodził, bo najwyraźniej większość z kilku tysięcy tam obecnych ludzi była zachwycona i bawili się świetnie.

Wracając do Żor, trafić było łatwo dzięki Sylwii (która mi wytłumaczyła jak dojechać), ale dla pewności jeszcze spytałem jakiegoś przechodnia gdzie jest dyskoteka "System". W odpowiedzi usłyszałem "prosto, w prawo, a potem będą światła". Ok, jedziemy, jest skrzyżowanie ze światłami, skręcamy w prawo zastanawiając się, dlaczego najpierw były światła a potem w prawo........a nie najpierw w prawo a potem światła...
Sprawa się wyjaśniła chwilę pozniej, światła świeciły na niebie nad dyskoteką;) Była godzina 21.45, do koncertu jeszcze kwadrans, ale wiadomo...Łzy jak każdy "rasowy" zespół prawie nigdy nie zaczynają koncertu punktualnie, nawet godzinne opóźnienie nie jest niczym szczególnym (ale to bardzo dobrze, bo ja się często spóźniam;)).

Pod lokalem stoją jakieś ciężarówki, czyli zapowiada się ciekawie, bo dotychczas byłem przyzwyczajony do widoku "busika" Swetka, którym Łzy przywoziły sprzęt (i siebie;)) na koncerty. Wchodzimy do środka, zaraz przy wejściu spotykamy Karinkę-menadżerkę, którą ostatnio widziałem już baardzo dawno, z zupełnie inną fryzurą;) Trwa dyskoteka, jakaś niezbyt pociągająca rytmiczna muzyka huczy, szukam wzrokiem sceny - jest - jekieś 2,5 metra nad widownią, za barierką ze spawanych rurek, od razu skojarzyło mi się z amerykańskimi filmami akcji, brakowało tylko siatki ochronnej na wypadek, gdyby ktoś chciał rzucać na scenę czymś ciężkim;) Ale ok, podobny "wystrój" i umiejscowienie sceny jest w dyskotece "Medium" w Rybniku, gdzie byłem dwa razy na Łzach, jestem więc przyzwyczajony do oglądania zespołu zza balkonowej barierki zamiast na tradycyjnej scenie.

Po chwili pojawia się Adam Konkol i miałem okazję popatrzeć z bliska na te różne cuda techniki, które Łzy teraz używają do nagłaśniania i oświetlania swoich koncertów. Łzy przyjechały na ten koncert nawet z własnym prądem, żeby zapewnić sprzętowi wystarczająco dużo megawatów mocy bez żadnych przykrych niespodzianek. Oczywiście musielismy wyjśc na zewnatrz zobaczyc ten generator mocy:) Tam na szczęście było troche ciszej, pogadalismy chwile z Arkiem, a potem już do środka, bo zaczyna się koncert.
Zaczęło się od jakiegoś intro przy pustej jeszcze scenie, intro oczywiście słyszałem pierwszy raz w życiu. Całkiem nieźle, ale...stałem obok konsolety i słyszałem gwar jak na rynku w dzien targowy, gwar którego nie zagłuszyły "ciężkie" w gruncie rzeczy dźwięki intro. Publiczność zupełnie nie reagowała na to, że się zaczyna koncert, raczej byli obojętni w tej chwili, nie słyszeli ani "porządnej" muzyki z głośników, ani jeszcze zespołu na scenie nie było, wyglądało tak jak jakby była to przerwa na piwo przed koncertem. To moje małe rozczarowanie, że intro nie było w stanie zagłuszyć gwaru rozmów, ale może nie dało się puścić tego głośniej ze względu na warunki lokalowe? Na szczęście po chwili zespół juz wyszedł na scene i ludzie zwrócili się w tamtą stronę, przynajmniej przestali dyskutowac, a wydali wspolny okrzyk połaczony z piskiem, czyli atmosfera zaczęła się tworzyć właściwa, chociaż nie byłem w stanie zrozumieć co Ania mówi do mikrofonu, bo po pierwsze ludzie przekrzykiwali (chociaż przecież mikrofonów nie mieli;)), a po drugie musiałaby chyba być idealna cisza, żeby z tego zniekształconego dźwięku słów dało się wyłowić całą treść. Jasne, że troche przesadzam, mniej więcej co piąte słowo zrozumiałem, więc sie domyśliłem, że Ania powitała obecnych i zapowiedziała "Zdjecia z wakacji". Zaczęło się. Potem kilka starych, znanych kawałków, kolejność mi się zupełnie pomieszała. Były wszystkie hity z singli, a poza tym "Uciekając przed miłością", "Przebój", "Pólnoc", "Łzy szczęścia", i co najmniej 4 (a może nawet 5?) nowe utwory które słyszałem po raz pierwszy, z tego trzy tytuły skojarzyłem:"Jestem jaka jestem", "Nie lubię nikogo" i "Anastazja". Na koniec tradycyjnie już "Modlitwa". Na bis był jeszcze kawałek "Zabij się" wymuszony przez publiczność, chociaż wsrod publicznosci zainteresowanych bisami było jakieś 10% obecnych, reszta juz stała w kolejce po piwo albo czekała na "normalną" dyskotekę.
Na temat wrażeń brzmieniowo-wizualnych trudno coś obiektywnego powiedzieć, nie mając "świeżego" porównania z innych koncertów. Gdybym nie znał na pamięc tych starych utworów to nie wiedziałbym o czym Ania spiewa, a gdybym nie był fanem Łez to pewnie bym nim został dzięki temu koncertowi. Światła fajne, tylko nie za wiele wnoszące do całości. Gdybym nie wiedział z góry, że są to efekty świetlne wywoływane celowo przez oświetleniowca - to byłbym przekonany, że to po prostu światła z wyposażenia dyskoteki migają mniej lub bardziej w rytm muzyki. Najogólniej - porównując do koncertów innych kapel - powiedziałbym, że ten koncert nie był niczym specjalnym. Jeżeli ktoś akurat nie marzył o Łzach na żywo, tylko chciałby spędzic ten wieczór na koncercie dowolnej dobrej kapeli, to nie zrobiłby błędu wybierając zamiast Łez np. Perfect, Lady Pank, Artrosis, czy co tam jeszcze kto lubi. Ten koncert Łez nie był zły ani słaby, był raczej dobry, ale nie był moim zdaniem w niczym lepszy od koncertów innych znanych kapel, a niestety jestem już tak wybredny, że spodziewam się od Łez koncertu wyraźnie lepszego niż to wszystko co można w Polsce zobaczyć i usłyszeć w wykonaniu innych. Jeszcze nie przyszło mi na myśl marudzić, że Łzy na koncertach nie dorównują emocjami Siouxsie & The Banshees czy Depeche Mode, ale przy takiej sławie jaką mają obecnie Łzy - trzeba już porównywać do polskiej czołówki, a nie do amatorów. Zobaczymy co będzie na następnych koncertach:) W każdym razie pamietam koncerty Łez takie, na których ludzie słuchali z szeroko otwartymi z niedowierzania oczami i opadnietymi ze zdumienia szczękami, a po jednym koncercie zostawali fanami. Tylko, że to było albo w plenerze, w małych knajpkach, albo w domach kultury, a nie w dyskotekach ze "sceną" na balkonie za barierką ze stalowych rurek...

O nowych kawałkach mogę powiedzieć, że "Anastazja" od razu wpadła mi w ucho, "Nie lubię nikogo" jednak chyba nie będzie moim ulubionym kawałkiem, a "Jestem jaka jestem" nie przekonuje mnie na razie....ale jestem dobrej mysli, bo to co nie od razu sie podoba - to moze z czasem sie okazac czyms wyjątkowym....tak jak to było kiedyś z "Opowiem wam MOJĄ historię"...:)
Adam
gg 1412220
Awatar użytkownika
Rafael
Posty: 53
Rejestracja: 22 kwie 2002, 8:40

Disco

Postautor: Rafael » 06 maja 2002, 9:47

Adas, mowiąc krotko: Kocnert LEZ na dyskotece, to po prtostu nieporozumienie, patrz opis z Quo Vadis, jedynie Stodoła wypadła dobrze.
Pozdr/R
"Jeszcze zdążymy swoją miłością siebie zachwycic, siebie zachwycic i wszystko w krąg....wojna to bedzie straszna, bo świat nas bedzie chciał zniszczyć, lecz nam sie uda zachwycic go..."

Wróć do „Koncerty”