Anastazja

Dyskusje związane z zespołem

Moderatorzy: Nemo, Małgorzata, Cień Anioła, Adrian-LZY, Dagmara

Dorota
Posty: 918
Rejestracja: 08 maja 2002, 13:43
Lokalizacja: Świętochłowice
Kontaktowanie:

Postautor: Dorota » 10 lis 2002, 5:16

hmm... właściwie ja też...
Są łzy, które jak ogień palą...
Awatar użytkownika
Donia
Posty: 11
Rejestracja: 10 lis 2002, 5:10

Postautor: Donia » 10 lis 2002, 5:33

Hej:) Jestem tu "nowa" i zaczęłam od tej dyskusji... Ja wierzę w Boga i być może dlatego wierzę że wszystko co robi - ma sens .
Dorota
Posty: 918
Rejestracja: 08 maja 2002, 13:43
Lokalizacja: Świętochłowice
Kontaktowanie:

Postautor: Dorota » 10 lis 2002, 5:37

no dokładnie... nawet gdy coś się dzieje złego zawsze jest w tym jakiś ukryty sens...
Są łzy, które jak ogień palą...
Awatar użytkownika
Adas
Członek FFC
Posty: 1545
Rejestracja: 21 kwie 2002, 17:05
Lokalizacja: Górny Śląsk
Kontaktowanie:

Postautor: Adas » 10 lis 2002, 6:30

Justysia pisze:ale Wy tez sie zastanowcie... kto sprawił ze istnieje takie cos jak morderstwo, nienawisc, choroby itd ? kto? Bóg...


Sprawa jest przecież jasna Justysiu. Słyszałaś coś o ludziach: Kainie i Ablu?

Justysia pisze:najpierw Bóg musiał pozwolic by takie rzeczy istniały... moze wiele rzeczy jest wina ludzi...


Oczywiście że pozwolił. Nie jest przecież dyktatorem trzymającym ludzi krótko pod kluczem, jak w zoo.
Jasne, że wierzyć w to nie musisz. Nie musisz też wierzyć w to wszystko co wydarzyło się w raju, czym i dlaczego raj (swiat idealny) różni się od Ziemi (niedoskonałej, danej człwiekowi "zamiast raju" w jakiejś pierwotnej formie, a wszystko co sie na niej pojawiło pozniej - jest "wymyślone" przez człowieka). Nie musisz w to wierzyc, ale poznać możesz.

Justysia pisze:poza tym Bóg w pewien sposob pokazuje swoja nienawisc... przykład? wypedza..... a tych ktorzy sie mu sprzeciwiaja potepia...[/color]


No coż, nie wiem czy to jest nienawiść. Mógłby zabic, a jednak wypędza, i daje szansę. Potepia? Kogo?
Ja też potepiam - na przykład morderców, gwałcicieli, zwyrodnialców....bo ja jestem człowiekiem, zresztą niezbyt tolerancyjnym.
O ile się orientuję to Bóg mordercom daje jeszcze jakąś szansę na nawrócenie, rozgrzeszenie. Dlatego uważam, że Bóg jest miłosierny, i dobry.

Z Sylwią nie zgadzam się tylko w tym, że wg mnie Bóg nie może być idealny, doskonały...jako, że człowiek jest stworzony na podobieństwo Boga...to coś za dużo ma ten człowiek wad...;) Dobrze, że człowik nie jest wszechmogący...to by się dopiero porobiło...;)
Awatar użytkownika
Adas
Członek FFC
Posty: 1545
Rejestracja: 21 kwie 2002, 17:05
Lokalizacja: Górny Śląsk
Kontaktowanie:

Postautor: Adas » 10 lis 2002, 6:52

kathleen_kelly pisze: czy to, że Adaś ma chore serduszko, to jest Jego wina ? czy to jest wina jakiegokolwiek człowieka ? ... ja raczej Bogu za to nie powiem " dziękuję " ...


Widzisz Kathleen, sprobuj spojrzeć szerzej, zrzucic te klapki z oczu....i wyobrazić sobie, że krzywda, poczucie żalu czy winy - to wszystko jest względne, zależne od "punktu siedzenia".

Jak sobie już to wyobrazisz, to juz tylko kroczek, do wyobrażenia sobie, że to wszystko jest pomijalnie małe w odniesieniu do czegoś, o czym człowiek nie wie. Nie wiem ja, nie wiesz Ty.

Gsyby jeszcze było trudno - podam przykład, może głupi, ale mam nadzieję, że ułatwiający uruchomienie wyobraźni.

Człowiek zabija komara jednym uderzeniem ręki, nie robi nic bardzo złego, co najwyżej miewa jakieś wątpliwości mijające po kilku sekundach. Komary patrząc tak jak Ty (czyli ze swojego punktu widzenia) - uważałyby Ciebie (człowieka) za kogos bardzo złego, najgorszego. Dla nich to co Ty robisz, to ich wielki dramat, którego byc moze nie mogłyby odzałowac przez całe swoje zycie (gdyby oczywiscie miały jakies uczucia). Dla tego małego stworzenia ogarnięcie wszystkich przyczyn i skutków zdarzeń na swiecie nie musi byc mozliwe.

Nie twierdze, że mam rację. Wyobrazam sobie tylko, że nie musze rozumieć wszystkiego, nie musze mieć wszystkiego uzasadnionego, a mimo to może wszystko mieć jakiś sens.
Dalej pozostaje tylko wiara - że to ma sens, chocbym czegoś nie rozumiał.
Albo brak wiary - i uwazanie z góry, ze wszystko czego nie rozumiem na pewno nie ma żadnego sensu.
Ja wierzę, bo byłoby dla mnie zarozumiałością uwazanie z góry ze bezsensowne tego, czego nie potrafię zrozumieć.
Sylwia
Członek FFC
Posty: 1691
Rejestracja: 21 kwie 2002, 17:28
Lokalizacja: Rybnik

Postautor: Sylwia » 10 lis 2002, 16:23

Adaś napisał:

Z Sylwią nie zgadzam się tylko w tym, że wg mnie Bóg nie może być idealny, doskonały...jako, że człowiek jest stworzony na podobieństwo Boga...


Adaś .....mnie się wydaje że Bóg nie może być idealny ale taki jest...gdyby chyba taki nie był......to PO PIERWSZE....już dawno by nas wszystkich chyba nie było na ziemi....bo przy tym wszystkim co człowiek robi człowiekowi czy samemu Bogu.....On cały czas daje nam jeszcze kredyt zaufania...daje nam szansę i możliwość poprawy...daje nam ciągle na nowo możliwość zrehabilitowania się....naprawienia tego co sami zniszczyliśmy......(czy my sami choć raz zrobiliśmy tak samo wobec drugiego człowieka......jeszcze jedna szansa....jeszcze jedna......i jeszcze jedna)....A PO DRUGIE ja ten cytat który przedstawiłeś interpretuję troszkę inaczej......."jest stworzony na podobieństwo Boga"..............ale to nie znaczy, że Bóg nie jest idealny,......tylko że człowiek miał szansę taki zostać..takim być....ale szansę tę zmarnował.....mnie to troszkę przypomina sytuację gdy dziecko dostaje w pudełku takie klocki obrazkowe z których może ułożyć to co jest pokazane na planszy do klocków.......ma taką możliwość zrobić tak samo....ale dziecko...najpierw gubi jeden klocek.....więc obrazek na początku się tylko troszkę różni od pierwowzoru........potem gdzieś gubi się mu......(powie że przez kolegę)...drugi klocek....i znowu obrazek jest bardziej oddalony od oryginału....potem traci następny...i następny........i już nigdy nie będzie taki sam.......jego obrazek....jaki obrazek ma na planszy......to troszkę tak jak w raju........Oni też mieli szansę......ale wąż......NIE BĘDĄ TACY SAMI JUŻ.....
Sylwia
Awatar użytkownika
Adas
Członek FFC
Posty: 1545
Rejestracja: 21 kwie 2002, 17:05
Lokalizacja: Górny Śląsk
Kontaktowanie:

Postautor: Adas » 10 lis 2002, 17:22

Ale Sylwia, patrząc w taki sposob wychodzi na to, że ludzie z czasem są coraz gorsi, a więc wczesniej czy pozniej skonczy się kolejnym potopem.
Fakt, można się załapac na Arkę...ale czy o to chodzi?
Awatar użytkownika
Dagmara
Posty: 6366
Rejestracja: 08 wrz 2002, 1:11
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Dagmara » 10 lis 2002, 19:25

ja wyraziłam tylko swoja opinie.. przeciez nie bede Was przekonywac do swoich racji... kazdy wierzy w co chce i jak chce... ja nie wierze... poza tym wszystko wyjasni sie jak umrzemy.. wtedy okaze sie kto z nas miał racje...
Awatar użytkownika
kathleen_kelly
Posty: 714
Rejestracja: 22 kwie 2002, 7:00
Lokalizacja: Opole

Postautor: kathleen_kelly » 10 lis 2002, 19:56

Adasiu ... przykład nie głupi ... tyle, że z tego wynikałoby, że my dla Boga znaczymy tak samo mało jak dla nas komar ... Bóg zabije kogoś i Jemu to wielkiej różnicy nie robi .... my zabijemy komara i też się nawet nie przejmiemy tym zbytnio ... Z tą różnicą, że ja nigdy nie twierdziłam, że jestem dobra - o Bogu natomiast mówi się, że jest wspaniałomyślnym i najlepszym stworzeniem na Ziemi ... Z tą drugą różnicą, że my nie stworzyliśmy komara, natomiast Bóg stworzył nas ---> " Ojcze nasz, któryś jest w niebie " ... z całym szacunkiem, ale ja dziękuję za takiego ojca ...

... nie twierdzę Adasiu, że nie masz racji ... jest sporo sensownych rzeczy w tym co piszesz, tyle, że ( może z czyjegoś " punktu siedzenia " to się wyda zarozumiałością z mojej strony ) uważam, że jeśli ja o czymś nie wiem, to mam prawo wątpić w to czy ma ta sprawa jakikolwiek sens ... moje pole widzenia ma prawo być ograniczone przez tę niewiedzę właśnie ...

... tak więc do wszystkich, którzy wierzą, że we wszystkim - nawet złym - jest jakiś ukryty sens ---> czy moglibyście wytłumaczyć mi jaki Bóg miał szlachetny cel w tym, że Adaś ma chore serce i jaki w tym jest ukryty sens ( tylko bez gadek o docenianiu każdego kolejnego dnia, proszę - bo to oklepane :roll: ) ...
" (...) there was a light in her eyes ... I used to see ... and the song in the words ... I used to hear (...) "
Dorota
Posty: 918
Rejestracja: 08 maja 2002, 13:43
Lokalizacja: Świętochłowice
Kontaktowanie:

Postautor: Dorota » 10 lis 2002, 20:16

hmm... może gdyby Adam miał zdrowe serduszko teraz nie byłby tym samym Adasiem... a w końcu kochamy go za to jaki jest... skąd możemy wiedzieć czy wogóle zajmowałby się muzyką... w końcu wszystkie rzeczy, które przeżył wpłynęły jakoś na niego, ukształtowały go... wydaję mi się że dużą rolę odegrała również jego choroba...
Są łzy, które jak ogień palą...
Awatar użytkownika
Adas
Członek FFC
Posty: 1545
Rejestracja: 21 kwie 2002, 17:05
Lokalizacja: Górny Śląsk
Kontaktowanie:

Postautor: Adas » 10 lis 2002, 20:20

Oczywiście Kathleen, masz prawo wątpić, masz prawo nie wierzyć, masz prawo wybierać czy chcesz wierzyć czy nie.
Tomasz też oczywiście miał ten wybór. Każdy z nas go ma. I rzeczywiście, jeżli miałaby to być udawana wiara bez przekonania, czy np. na pokaz, to nie ma sensu wierzyć. Ja tylko napisałem, dlaczego ja jednak wierzę, choć takie pytania jak Ty zadaję sobie od co najmniej 15 lat. I chocby mi sie wszystko nie podobalo na swiecie (a niewiele do tego stanu brakuje) to i tak doszedłem do wniosku, że Bog jednak musi istniec, i skoro ja jeszcze żyję - to ten Bóg nie może być zły. I w to wierzę.
Awatar użytkownika
kathleen_kelly
Posty: 714
Rejestracja: 22 kwie 2002, 7:00
Lokalizacja: Opole

Postautor: kathleen_kelly » 10 lis 2002, 20:59

... więc moje gratulacje ... może po 15-stu latach zadawnia sobie tego typu pytań, ja też dojde do takiego wniosku ...
" (...) there was a light in her eyes ... I used to see ... and the song in the words ... I used to hear (...) "
Awatar użytkownika
Adas
Członek FFC
Posty: 1545
Rejestracja: 21 kwie 2002, 17:05
Lokalizacja: Górny Śląsk
Kontaktowanie:

Postautor: Adas » 10 lis 2002, 23:58

To zupełnie zbędna złośliwość Kathleen...
Awatar użytkownika
kathleen_kelly
Posty: 714
Rejestracja: 22 kwie 2002, 7:00
Lokalizacja: Opole

Postautor: kathleen_kelly » 11 lis 2002, 1:42

... złośliwość ? ... super ... to już nawet nie można uważać, że taka wiara jest godna podziwu ? extra - ciekawe co w ogóle jeszcze tu można ... to ja się już lepiej nie odzywam, bo okazuje się, że to jednak prawda, że ludzie widzą to, co chcą widzieć ...
" (...) there was a light in her eyes ... I used to see ... and the song in the words ... I used to hear (...) "
Awatar użytkownika
Dagmara
Posty: 6366
Rejestracja: 08 wrz 2002, 1:11
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Dagmara » 11 lis 2002, 2:54

ludzie widza to, co chca w danym momencie widziec :roll:

Wróć do „Łzy”