"nie boje się śmierci. Tam jest ciepło i sympatycznie&a

Dyskusje związane z zespołem

Moderatorzy: Nemo, Małgorzata, Cień Anioła, Adrian-LZY, Dagmara

Awatar użytkownika
Adas
Członek FFC
Posty: 1545
Rejestracja: 21 kwie 2002, 17:05
Lokalizacja: Górny Śląsk
Kontaktowanie:

"nie boje się śmierci. Tam jest ciepło i sympatycznie&a

Postautor: Adas » 09 lis 2002, 18:28

"(...)nie boję się śmierci. Tam jest ciepło i sympatycznie" - Adam Konkol.

Gazeta Opolska i Trybuna Śląska z 8 listopada 2002 (piatek)

Jak ktos ma mozliwosc to moze jeszcze dzisiaj kupic - to wydanie piatkowe jest zwykle dostepne jeszcze do niedzieli o ile nie wykupią wczesniej...moze na stacjach benzynowych jeszcze bedzie?

Jest duzy wywiad z Adamem Konkolem, tytuł: "Idol z sercem na agrafce".
Ostatnio zmieniony 09 lis 2002, 19:08 przez Adas, łącznie zmieniany 1 raz.
Adam
gg 1412220
Awatar użytkownika
Dagmara
Posty: 6366
Rejestracja: 08 wrz 2002, 1:11
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Dagmara » 09 lis 2002, 18:52

musze obejsc sie smakiem.....
Awatar użytkownika
Adas
Członek FFC
Posty: 1545
Rejestracja: 21 kwie 2002, 17:05
Lokalizacja: Górny Śląsk
Kontaktowanie:

Postautor: Adas » 09 lis 2002, 19:06

Może komuś sie bedzie chciało wstukać tutaj? Albo zeskanowac i wkleic na forum?
marigell
Posty: 2569
Rejestracja: 22 kwie 2002, 9:54

Postautor: marigell » 09 lis 2002, 19:21

udało mi się jeszcze dostać tę gazete, :D ale troche tego duzo żeby tu wstukać a skanera nie posiadam
Obrazek
Awatar użytkownika
Ghrave
Posty: 2320
Rejestracja: 21 cze 2002, 0:48
Lokalizacja: Szczecin

Postautor: Ghrave » 09 lis 2002, 19:26

Najlepeje jakby ktos zeskanował i zapodał tu linka.
Sylwia
Członek FFC
Posty: 1691
Rejestracja: 21 kwie 2002, 17:28
Lokalizacja: Rybnik

Postautor: Sylwia » 09 lis 2002, 19:36

Ja przeczytałam ten artukuł....i powiem że się popłakałam....od dawna wiedziałam, że Adam jest chory...ale nie wiedziałam o tych sytuacjach na koncertach o których mówi dziennikarzowi TŚ.....

Jeśli chodzi o przepisanie tekstu bo jest potwornie długi.......
Sylwia
Awatar użytkownika
Ghrave
Posty: 2320
Rejestracja: 21 cze 2002, 0:48
Lokalizacja: Szczecin

Postautor: Ghrave » 09 lis 2002, 19:45

Ja bym na maksa chętnie przeczytale ten artykulik. Moze niedługo na stronce sie pojawi.
Awatar użytkownika
Paula_Jestem
Członek FFC
Posty: 3745
Rejestracja: 25 sie 2002, 0:19
Lokalizacja: dolnyśląsk

Postautor: Paula_Jestem » 09 lis 2002, 19:57

no no no spoko trzeba nabyć tę gazetkę tylko czy jeszcze będzie?
"Dzień jak codzień a wszystko zmienił"
marigell
Posty: 2569
Rejestracja: 22 kwie 2002, 9:54

Postautor: marigell » 09 lis 2002, 19:59

To ja zaczne przepisywanie skoro nie ma chetnych :D
Jak już pisał Adaś artykuł pochodzi z Trybuny Śląskiej z 08.11.2002r.
Tekst: Maciej Kołodziejczyk


Adam Konkol - 27lat, gitarzysta jednego z najpopularniejszych polskich zespołów rockowych, biega po scenie z sześciostrunowym czarnym Gibsonem. Ma na koncie ok. 160 tys. sprzedanych płyt, jedną śmierć kliniczną i narażenie na koszty organizatorów koncertów, podczas ktorych pluł krwią.

Spotykamy się w jednej z rybnickich knajp. Adam zamowił zapiekany ser, kluski śląskie i herbate z cytryną. Opowiada, że kiedyś wszystkie dziciaki w Pszowie zazdrościły mu wyjazdów do Warszawy. - Trzy tygodnie lezałem w Centrum Matki i Dziecka. Miałem wtedy dziesięć lat i do dziś pamiętam trzylatk, ktory przez cały tydzien płakał, bo jego rodzicow nie było stać na codzienne odwiedziny - mówi gitarzysta Łez. Dla niego ten wyjazd mogł oznaczać wyrok - to było przygotowanie do operacji serca. Idol polskich nastolatek od urodzenia cierpi bowiem na wrodzoną wadę serca z nadciśnieniem tętniczo-płucnym. Po trzech tygodniach w Warszawie rodzice dowiedzieli się jednak, że syn został zakwalifikowany do leczenia zachowawczego. To znaczy, że przez jakiś czas pożyje ze swoim własnym sercem. Trzy lata temu Adam był nie tylko gitarzystą zespolu rockowego. Był tez menadżerem, człowiekiem odpowiedzialnym za dystrybucje płyt, koncerty i kontakty z dziennikarzami. Jednej rzeczy nikt nie potrafił mu odebrać - snu. Pomiędzy godziną 3 w nocy a 12 w poludnie jego telefon był zawsze wyłączony. Przez pozostałe 15 godzin, można było go łapać pod komórką. - Koncerty, sprawy organizacyjne, koncerty - wspomina Konkol popijając kluske herbatą. - Plułem krwią podczas występów. To było przegięcie, ale właśnie wtedy tak chciałem żyć. Były dwa takie wypadki. Adam żartuje dziś, że naraził na koszty organizatorow koncertów, ktorym kompletnie zakrwawił wykładzine na scenie. Mimo to grał - na siedząco, odpluwając pod nogi krew, którą chore i zmeczone serce pompowało prosto w jego płuca. - Przegięcie, to była głupota. Kiedy zdałem sobie z tego sprawę, zespól zagrał kilka koncertów z innym gitarzystą - opowiada Konkol - Ja lezalem w łóżku i liczyłem barany. Po wydaniu płyty "JJJ" (37 tys sprzedanych egzemplarzy, tytuł Złotej Płyty ) Łzy przyhamowały. Ania Wyszkoni, wokalistka zespołu urodziła synka, Adam wciąż miał kłopoty ze zdrowiem, więc Łzy grały tylko trzy koncerty w tygodniu. Kiedyś zdarzało się, że było ich pięć w różnych częściach kraju!
Dla Adama zabójstwem są dwie rzeczy - przeziębienie i narkoza. Lekkie przeziębienie Konkol jeszcze przezyje, grypa to juz problem medyczny. A narokaz? To już realne zagrożenie śmiercią, bo "pompa" nie wytrzymuje. Tak jak 17 lat temu, kiedy poddał się zabiegowi cewnikowania - przez tętnice w udzie wprowadzono do jego serca sondę. Po zabiegu lekarze nie potrafili go obudzić. Klika lat później dowiedział się, że to co przyżył nazywa się śmiercią kliniczną. W książkach piszą o tunelu, którym dusza idzie do lepszego świata ...
- Jaki tunel!? Było swiatło, ale ja nie wiem, czy ono szło do mnie czy ja do niego. W każdym razie ten promień sprawiał wrażenie ruchu - wyjasnia Adam - Od tego czasu nie boję się śmierci. Tam jest ciepło i sympatycznie. Po chwili dodaje, że boi się tylko tego jak umrze. Chciałby bezboleśnie i ... jakoś miło. Potem będzie już dobrze. Zresztą on sam czest urządza sobie żarty na temat własnej śmierci, ale inni tego nie rozumieją.
Podczas koncertów Adam się nie oszczędza, ale dziś juz wie, kiedy ma przystanąć na scenie. Gra w bezruchu, kiedy zaczyna go dusić. Tak samo jak podczas wchodzenia po schodach ("drugie piętro to dla mnie za wysoko") czy ... zabawy na mechanicznym byku.
- Spadłem po 2 minutach. Ręce wytrzymały te harce. ale w pewnym momencie poczułem uścisk w klatce piersiowej - opowiada Konkol - Potem stałem przez kilka minut i łapałem oddech. Pozostali muzycy Łez wiedzą, że kiedy idą z Adamem, muszą powoli przebierać nogami. Wśród dziennikarzy radiowych, którzy przeprowadzali wywiad z zespołem na temat jego kondycji krążą już legendy. Od momentu,kiedy zabiegany radiowiec szybko chciał wprowadzić zespół do studia. Zdążyli wszyscy oprócz Adama. - Spokojnie wszedłem kilka minut po wszystkich - wyjasnia, przełykając ostatnią kluskę.

......



Drugą część napisze później,no chyba że znajdzie się jakiś inny chętny 8)
Ostatnio zmieniony 09 lis 2002, 20:04 przez marigell, łącznie zmieniany 1 raz.
Obrazek
Awatar użytkownika
Paula_Jestem
Członek FFC
Posty: 3745
Rejestracja: 25 sie 2002, 0:19
Lokalizacja: dolnyśląsk

Postautor: Paula_Jestem » 09 lis 2002, 20:03

WOW
"Dzień jak codzień a wszystko zmienił"
Awatar użytkownika
Ghrave
Posty: 2320
Rejestracja: 21 cze 2002, 0:48
Lokalizacja: Szczecin

Postautor: Ghrave » 09 lis 2002, 20:06

Bardzo ciekawy wywiad, i bardzo smutny. Czekam z niecierpliwoscią na drugą cześć.
Awatar użytkownika
Paula_Jestem
Członek FFC
Posty: 3745
Rejestracja: 25 sie 2002, 0:19
Lokalizacja: dolnyśląsk

Postautor: Paula_Jestem » 09 lis 2002, 20:12

to jest jeszcze druga?
"Dzień jak codzień a wszystko zmienił"
Awatar użytkownika
Gosiaak
Posty: 1818
Rejestracja: 21 cze 2002, 4:21
Lokalizacja: Skierniewice
Kontaktowanie:

Postautor: Gosiaak » 09 lis 2002, 20:24

Ech płakac mi się chce, taki wspaniały ten nasz Adam, bardzo Go lubię, nie wiedziałam, że jest tak cięzko chory...to wspaniałe, że Adam nie boi się śmierci, bo każdy człowiek nie powinnien się jej bać, jak moja ŚP Babcia mówiła "Nie boję się smierci, boje się tego jak umrę, wolałabym w spokoju...w domu tam gdzie spędziłam całe moje życie, przy rodzinie...a nie w żadnym szpitalu, by nikt nie wyrzucał sobie, że za późno zadzwonił po pogotowie, chcę umrzeć..." Równiez nasz Adam nie boi sie samej śmierci tylko tego jak umrze, pisze, że woli miło...ja tez tak chcę umrzeć...miło, przy rodzicie, w spokoju...ech...bardzo smutny ten artukuł, ale musze przeczytac drugą część!!! CZEKAM Z NIECIERPLIWOŚCIĄ!!!
Awatar użytkownika
Paula_Jestem
Członek FFC
Posty: 3745
Rejestracja: 25 sie 2002, 0:19
Lokalizacja: dolnyśląsk

Postautor: Paula_Jestem » 09 lis 2002, 20:29

jeju przestańcie gadać tak bo siem poryczę. niewiedziałam że Adaś......
a co do sprawy śmierci to już kiedyś siem na ten temat wypowiadałam nie boje siem swojej śmierci tylko czyjejś.boje sie jak ktoś bliski umrze ja tam swojej śmierci sie nie boje.umre i niebede nic czuła a jak umrze ktoś bliski to dopiero wtedy boli
"Dzień jak codzień a wszystko zmienił"
marigell
Posty: 2569
Rejestracja: 22 kwie 2002, 9:54

Postautor: marigell » 09 lis 2002, 20:31

Zaraz będzie druga część. Już "się pisze"
Obrazek

Wróć do „Łzy”