Czy można kupić miłość??

Sprawy nie związane z zespołem

Moderatorzy: Nemo, Małgorzata, Cień Anioła, Adrian-LZY, Dagmara

Martynka
Posty: 1746
Rejestracja: 22 kwie 2002, 15:11
Lokalizacja: Rybnik

Postautor: Martynka » 15 lut 2003, 2:01

Mówiłam Wam, że Sara jest mądra :P BUZIAKI KOCIAKI
...więc nie mów mi co dobre, a co złe, bo razem pójdziemy to tego samego piekła...
Awatar użytkownika
Adas
Członek FFC
Posty: 1545
Rejestracja: 21 kwie 2002, 17:05
Lokalizacja: Górny Śląsk
Kontaktowanie:

Postautor: Adas » 15 lut 2003, 2:24

Miłości nie można kupić? A co rozumiecie pod pojęciem "miłość"? (i może zawęźmy temat do miłości niezależnie od seksu, nie mówmy tu o seksie).

Dlaczego sądzicie, że wszyscy miłość rozumieją tak samo? A może ktoś płaci - i dostaje w zamian uczucie, ktore DLA NIEGO JEST MIŁOŚCIĄ?
Czy ktoś zna jednoznaczną definicję miłości, żeby móc twierdzić, że uczucie kupione nnie jest miłością?

Według mnie niektórzy mogą sobie kupić uczucie, które nazywają miłością. I nie mam prawa wmawiać im, że to, co oni czują - miłością nie jest. Chociażby mi się wydawało, że nie jest.

Ja sobie miłości kupić nie mogę, bo dla mnie miłość to coś zupełnie oderwanego od sfery materialnej.

Jednak z obserwacji życia widzę wyraźnie, że w ludziach bogatych zakochać się jest jakby łatwiej. Tacy ludzie maja powodzenie większe i wielbicieli "na pęczki". To nie są wielbiciele pieniędzy, tylko wielbiciele człowieka. Bogatego, ale jednak CZŁOWIEKA. Prawdopodobnie bogactwo ma wpływ, ale jednak wielbi się człowieka.

Ja podejrzewam, że to siedzi w ludziach jako jakieś instynkty pierwotne. Uczucie miłości nie istnieje "ot tak sobie" dla samej przyjemności ludzi, tylko nadrzędnym celem istnienia tego uczucia jest wywołanie chęci łłączenia się w zaufane pary => w celu "wydajnego i bezpiecznego" wychowania potomstwa.
A więc ludzie lgną do potencjalnych partnerów takich, którzy w największym stopniu ułatwią zrealizowanie celu nadrzędnego.
Oczywiście w sensie bezposrednim dotyczyć to może wyłącznie ludów pierwotnych. Dzisiaj nie jest to takie jednoznaczne, a nawet młodzi ludzie nigdy by nie przyznali, że stan materialny potencjalnego partnera ma dla nich jakiekolwiek znaczenie. W praktyce widać jednak, że te pierwotne cechy nadal gdzieś w podświadomości ludzi siedzą, mimo, że świadmie ludzie mniej lub bardziej starają się z tym walczyć.

A jednak są tacy, dla których miłość bez pieniędzy to pojęcie czysto teoretyczne - twierdzą, że taka istnieje - ale w praktyce sami nie potrafią jej przeżyć, bo bez pieniędzy, od samej tylko miłości, nie czują się wystarczająco i przez dłuższy czas szczęśliwi, nawe gdyby tę miłość poczuli.

Co nie znaczy, że można isć do sklepu i kupić miłość;) Ale dla mnie "kupowanie miłości" to "wydawanie pieniędzy w celu ułatwienia sobie znalezienia miłości". A to już robi (lub będzie robił) prawie każdy człowiek, może za wyjatkiem totalnie bezkrytycznych miłości młodzieńczych (z których jednak prawie żadna nie przetrwa próby czasu).
Wydaje pieniądze w celu znalezienia miłości - bo idzie na imprezę (kupuje bilet) na której spotyka rówieśników - w tym potencjalne "obiekty zakochania", może stawia piwo, zaprasza do kina, idzie do fryzjera lub kupuje modny ciuch (tu oburzone głosy zawołają, że "to tylko dla własnej przyjemności i dobrego samopoczucia" hehe) itp.
Mając pieniądze - można wybierać wśród większej liczby wielbicieli/potencjalnych partnerów - co przynajmniej teoretycznie stwarza większą szansę na miłość. Czy i w jaki sposób się z tej szansy skorzysta, to już byłby kolejny długi temat.
Martynka
Posty: 1746
Rejestracja: 22 kwie 2002, 15:11
Lokalizacja: Rybnik

Postautor: Martynka » 15 lut 2003, 2:33

Adas, mogłeś ten text zadedykować Sylwiaczkowi :-) Ona lubi takie dłuuuugie texty :-) BUZIAKI KOCIAKI
...więc nie mów mi co dobre, a co złe, bo razem pójdziemy to tego samego piekła...
Awatar użytkownika
Aniołek
Posty: 362
Rejestracja: 08 lut 2003, 0:53
Lokalizacja: Gdynia
Kontaktowanie:

Postautor: Aniołek » 15 lut 2003, 3:05

UUU Adaś postarałeś siem:) Ale bardzo dobrze to wyraziłeś:) Pozdroofka
I've tried so hard to tell myself that you're gone
and though you're still with me
I've been alone all along


www.natusia17.blog.pl
Awatar użytkownika
Syriel
Posty: 2311
Rejestracja: 27 sie 2002, 17:28
Lokalizacja: Jaworzno/Kraków

Postautor: Syriel » 15 lut 2003, 4:05

Hmmm hmmm Adaś.. Dałeś mi do myślenia (thx)...
Współczesne życie zmusza nas jakby nie patrzeć do tego by zwracać uwage na pozycje społeczną i grubość potfela tej jedynej osoby... w końcu każdy chciałby zapewnić swojemu dziecku dobry byt... chcielibyśmy je widzieć szczęśliwe... a nie żeby nie miało na chleb, a inne dzieci wytykały je palcami bo pochodzi z biednej rodziny (jak niestety sie zdarza)...
eehh podczułam jakiś zew macierzyństwa... ;)
Awatar użytkownika
Dagmara
Posty: 6366
Rejestracja: 08 wrz 2002, 1:11
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Dagmara » 15 lut 2003, 4:35

Syriel pisze:Hmmm hmmm Adaś.. Dałeś mi do myślenia (thx)...
Współczesne życie zmusza nas jakby nie patrzeć do tego by zwracać uwage na pozycje społeczną i grubość potfela tej jedynej osoby... w końcu każdy chciałby zapewnić swojemu dziecku dobry byt... chcielibyśmy je widzieć szczęśliwe... a nie żeby nie miało na chleb, a inne dzieci wytykały je palcami bo pochodzi z biednej rodziny (jak niestety sie zdarza)...
eehh podczułam jakiś zew macierzyństwa... ;)

A nie sądzicie, że takie coś może być związne z byciem z kimś z rozsądku?
Awatar użytkownika
Adas
Członek FFC
Posty: 1545
Rejestracja: 21 kwie 2002, 17:05
Lokalizacja: Górny Śląsk
Kontaktowanie:

Postautor: Adas » 15 lut 2003, 20:11

Bycie z kimś z rosądku - to może być skrajny przypadek - nie podpadający w ogóle pod miłość, czyli jakbby poza tym tematem.

Z drugiej strony - czy ktoś z nas może mieć pewność, że "bycie z kimś z rozsądku" nie jest dla kogoś uczuciem?
Być może dla tej osoby uczuciem równożnacznym z uczuciem miłości?
Albo na przykład uczuciem wyżej cenionym od miłości, bo jak wiadomo miłość wieczna nie jest, w przeciwieństwie do (być może) rozsądku?
Awatar użytkownika
Dagmara
Posty: 6366
Rejestracja: 08 wrz 2002, 1:11
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Dagmara » 15 lut 2003, 20:55

Ale czy w związku z rozsądku można być tak naprawde szczęśliwym?
A jeśli to jest na tej zasadzie: Podoba mi się, ma pieniądze to będę się go trzymać, żeby zapewnić sobie przyszłość.
Ostatnio zmieniony 15 lut 2003, 21:25 przez Dagmara, łącznie zmieniany 1 raz.
Martynka
Posty: 1746
Rejestracja: 22 kwie 2002, 15:11
Lokalizacja: Rybnik

Postautor: Martynka » 15 lut 2003, 20:58

Wiecie co? Ten temat jest dla mnie za mądry :roll: BUZIAKI KOCIAKI
...więc nie mów mi co dobre, a co złe, bo razem pójdziemy to tego samego piekła...
marigell
Posty: 2569
Rejestracja: 22 kwie 2002, 9:54

Postautor: marigell » 15 lut 2003, 21:52

Adas pisze:Według mnie niektórzy mogą sobie kupić uczucie, które nazywają miłością. I nie mam prawa wmawiać im, że to, co oni czują - miłością nie jest. Chociażby mi się wydawało, że nie jest.

Oczywiście, ze mogą. Ale sam napisałeś "to co ONIczują" a co z uczuciami drugiej strony?

Jednak z obserwacji życia widzę wyraźnie, że w ludziach bogatych zakochać się jest jakby łatwiej.

Zakochać się a kochać kogoś to wg mnie różnica :roll:

A jednak są tacy, dla których miłość bez pieniędzy to pojęcie czysto teoretyczne - twierdzą, że taka istnieje - ale w praktyce sami nie potrafią jej przeżyć, bo bez pieniędzy, od samej tylko miłości, nie czują się wystarczająco i przez dłuższy czas szczęśliwi, nawe gdyby tę miłość poczuli.

Moża kochają pieniądze a nie osobe która je ma?
Z doświadczenia wiem, ze są ludzie nie posiadający uczuć wyższych dla których liczą się tylko pieniądze i tutaj mozemy mówić o miłości do pieniądzy.

Ale dla mnie "kupowanie miłości" to "wydawanie pieniędzy w celu ułatwienia sobie znalezienia miłości". ...

Hmmm .. no tak też można odebrać "kupowanie miłości" ale to chyba nie o to chodzi. Ja nie nazwałabym takiego zachowania "kupowaniem miłości" (mam na myśli wyjście na impreze) Chociaż z drugiej strony jakby takie zachowanie było przesadne ... tzn. Kupowanie drugiej osobie czego tylko zapragnie aby ja przy sobie zatrzymać. To już "kupowanie miłości".

Justysia pisze:Ale czy w związku z rozsądku można być tak naprawde szczęśliwym?
Tak. A dlaczego by nie? Jeśli komuś to odpowiada. Przecież miłość i szczęście to 2 różne pojęcia ...

Justysia pisze:A jeśli to jest na tej zasadzie: Podoba mi się, ma pieniądze to będę się go trzymać, żeby zapewnić sobie przyszłość.

To jest właśnie rozsądek. Jedni wiążą się z kimś z miłości a inni z rozsądku. Uważam, że i jedni i drudzy mogą być szczęśliwi ...
Obrazek
Awatar użytkownika
benektorun
Członek FFC
Posty: 1387
Rejestracja: 01 lut 2003, 23:40
Lokalizacja: Poznań

Postautor: benektorun » 16 lut 2003, 0:24

adas super texst daje do myslenia i sie z toba zgadzam
jak to forum będzie takie jak kiedyś to tu wrócę...
Awatar użytkownika
Asiuncia
Posty: 2034
Rejestracja: 16 paź 2002, 23:29
Lokalizacja: Wro

Postautor: Asiuncia » 16 lut 2003, 1:01

jeśli ktoś kiedyś stwierdzi że kupił miłość to znaczy że ta miłość jest z obydwuch stron nieszczera. nigdy nie kupi się prawdziwej miłości.
Awatar użytkownika
Adas
Członek FFC
Posty: 1545
Rejestracja: 21 kwie 2002, 17:05
Lokalizacja: Górny Śląsk
Kontaktowanie:

Postautor: Adas » 16 lut 2003, 1:26

sara pisze:Moża kochają pieniądze a nie osobe która je ma?

A może jednak osobę?
Nikt z nas tego nie wie.

sara pisze:Z doświadczenia wiem, ze są ludzie nie posiadający uczuć wyższych dla których liczą się tylko pieniądze i tutaj mozemy mówić o miłości do pieniądzy.

Wg mnie tutaj nie możemy mówić o żadnej miłości.

sara pisze:Hmmm .. no tak też można odebrać "kupowanie miłości" ale to chyba nie o to chodzi. Ja nie nazwałabym takiego zachowania "kupowaniem miłości" (mam na myśli wyjście na impreze) Chociaż z drugiej strony jakby takie zachowanie było przesadne ... tzn. Kupowanie drugiej osobie czego tylko zapragnie aby ja przy sobie zatrzymać. To już "kupowanie miłości".


To, co dla nas jest już przesadne - dla kogoś innego może być ciagle za mało...

Spotkałaś się ze znajomym - przyniósł kwiaty? Dla mnie to już przesada, dla Ciebie nie wiem, ale są ludzie dla których to w sumie niewiele, ciagle za mało, coś w rodzaju minimum swymaganego zachowania a takiej sytuacji...
Awatar użytkownika
Adas
Członek FFC
Posty: 1545
Rejestracja: 21 kwie 2002, 17:05
Lokalizacja: Górny Śląsk
Kontaktowanie:

Postautor: Adas » 16 lut 2003, 1:32

Justysia pisze:Ale czy w związku z rozsądku można być tak naprawde szczęśliwym?

Ty prawdopodobnie nie możesz być szczęśliwa w takim związku.
Ja na pewno nie mogę.
Ale inni być może mogą być szczęśliwi? Może bardziej niż kochając kogoś szczerze....gdy na przykład nic z tej miłości nie wynika? Może szczera miłość do kogoś, kto nie ma pieniędzy - nie daje wcale szczęscia? Czy można kochac szczerze faceta siedzącego w więzieniu przez dłuższy czas? A może ten facet nie ma prawa do szczerej miłości...?

A może my się kiedyś zmienimy, i szczera miłość będzie miała dla nas kiedyś dużo mniejsze znaczenie niż dzisiaj?
Awatar użytkownika
Dagmara
Posty: 6366
Rejestracja: 08 wrz 2002, 1:11
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Dagmara » 16 lut 2003, 1:39

Adas pisze:A może my się kiedyś zmienimy, i szczera miłość będzie miała dla nas kiedyś dużo mniejsze znaczenie niż dzisiaj?

A czy wogóle jeszcze istnieje i czy wogóle istniała szczera miłość?

Wróć do „Różne czyli Inne”