Przyjaźń

Sprawy nie związane z zespołem

Moderatorzy: Nemo, Małgorzata, Cień Anioła, Adrian-LZY, Dagmara

Awatar użytkownika
luki
Posty: 623
Rejestracja: 30 paź 2002, 0:43
Lokalizacja: konin

Postautor: luki » 04 kwie 2004, 23:48

TA_od_misia pisze:Przyjaźń...ja spotkałam ją nagle i niespodziewanie.Poznająć ją i jego niespodziewałąm sie ze po tak krótkim czasie beda mi tak bliscy....nie opuszczą mnie nigdy mam nadzieje.......tak jak ja ich....Dawid,Jolka:*


bo sie milosc przyjani bo sie seibiew
kiedys wiezylem w miłosc a teraz juz nie . Moze kiedys uwierze. A moze juz nigdy je niespotkam
Mam jedak przyjaciół was
Awatar użytkownika
kotek
Posty: 2432
Rejestracja: 03 sty 2004, 16:20
Lokalizacja: eternity

Postautor: kotek » 05 kwie 2004, 15:11

Przyjazn jest taka piekna...ale potem, gdy ktos odejdzie to tak strasznie boli..."Jesli czas goi rany, to dlaczego gdy Ciebie widze szwy zszywajace moje serce pekaja?"...."Cierpeinie przyjaciela powinno być Twoim cierpieniem. Jeśli nie jest, nie jesteś moim przyjacielem... "
uśmiech się
bo już dobra czas
Awatar użytkownika
kasieńka
Posty: 2301
Rejestracja: 30 cze 2003, 16:09
Lokalizacja: G-wo

Postautor: kasieńka » 12 kwie 2004, 21:56

Przyjaźń... Jest wtedy, kiedy ufam, kiedy w towarzystwie tej osoby jestem swobodna, nieskrępowana, mogę się smiać i płakać bez obawy, że zostanę wyśmiana. W przyjaźni nie trzeba mówić "przepraszam", rozumiemy się bez słów. Patrzymy razem w tym samym kierunku, możemy być różni, mieć inne poglady, inne zdanie na różne tematy, ale zawsze jesteśmy dla siebie. Pomagamy gestami, obecnością, milczeniem, wspieramy się nawzajem rozmowami, zwierzamy się. Kiedy mój przyjaciel/ka jest smutny/a, biorę go za rękę i też jestem smutna, kiedy się cieszy, cieszę się razem z nim. Uszczęśliwają mnie jej/go sukcesy, przygaszają porażki, wiem o nim wszystko i mimo to go/ja lubię. Jestem przy nim/niej, a nie obok, niezależnie od tego, co się dzieje, jestem. Po prostu jestem.
Awatar użytkownika
kotek
Posty: 2432
Rejestracja: 03 sty 2004, 16:20
Lokalizacja: eternity

Postautor: kotek » 12 kwie 2004, 22:11

Moim jedynym przyjacielem jest Jezus i wiem ze On mnie nigdy nie opusci chocbym zabila, zgwalcila i nie wiem co jeszcze...On zawsze ze mna bedzie kimkolwiek ja bede kimkolwiek sie stane. Ludzie...po jakims czasie, gdy zobacza w Tobie cehce, ktorej wczesniej nie widzieli odchodza (przynajmnije tak ejst w moim przypadku)...dlatego w przyjazn miedzy ludzmi nie wierze....choc wiem ze to pardaoks bo do pewnej osoby moiwe przyjacielu, ale tak naprawde (sorki) nim nie jest...jest kims waznym, ale nie az tak...(przepraszam).
uśmiech się
bo już dobra czas
Awatar użytkownika
Vampirzyca
Posty: 2733
Rejestracja: 22 cze 2002, 2:14
Lokalizacja: Kraków / Bydgoszcz

Postautor: Vampirzyca » 12 kwie 2004, 22:18

kasieńka pisze:W przyjaźni nie trzeba mówić "przepraszam",


a mi się wydaje, że czasem się powinno.
Awatar użytkownika
Sylwia;-)
Posty: 1541
Rejestracja: 08 cze 2003, 20:16
Lokalizacja: Tbg

Postautor: Sylwia;-) » 12 kwie 2004, 23:55

kotek pisze:Moim jedynym przyjacielem jest Jezus i wiem ze On mnie nigdy nie opusci chocbym zabila, zgwalcila i nie wiem co jeszcze...On zawsze ze mna bedzie kimkolwiek ja bede kimkolwiek sie stane (...)

Sorki, że z deka zmienię temat..
Kotek z tego co zauważyłam Ty jesteś osobą cholernie głęboko wierzącą. Serio podziwiam Cię i to bardzo, tak trzymaj :D :lol: sylwia;-)
Moniczka
Członek FFC
Posty: 1131
Rejestracja: 12 mar 2003, 1:58
Lokalizacja: Rybnik

Postautor: Moniczka » 13 kwie 2004, 9:16

''I nawet gdybyś odwócił się od Boga,czy chcesz czy niechcesz On będzie,będzie Ciebie kochał...'':)(Dzięki Kasi znam to na pamięc;P;*)
Awatar użytkownika
kotek
Posty: 2432
Rejestracja: 03 sty 2004, 16:20
Lokalizacja: eternity

Postautor: kotek » 13 kwie 2004, 11:37

Sylwia;-) pisze:
kotek pisze:Moim jedynym przyjacielem jest Jezus i wiem ze On mnie nigdy nie opusci chocbym zabila, zgwalcila i nie wiem co jeszcze...On zawsze ze mna bedzie kimkolwiek ja bede kimkolwiek sie stane (...)

Sorki, że z deka zmienię temat..
Kotek z tego co zauważyłam Ty jesteś osobą cholernie głęboko wierzącą. Serio podziwiam Cię i to bardzo, tak trzymaj :D :lol: sylwia;-)


Dziekuje barzdzo....wiara i nadzieja ---->>> dla nich warto zyc...
I tak naprawde sa chyba moimi jedynymi atutami...
'Przyjaciel to ktos kto wchodzi, gdy wszyscy wychodza'
uśmiech się
bo już dobra czas
Awatar użytkownika
kasieńka
Posty: 2301
Rejestracja: 30 cze 2003, 16:09
Lokalizacja: G-wo

Postautor: kasieńka » 30 kwie 2004, 21:29

Prawdziwa przyjaźń jest równie rzadka jak prawdziwa miłość.....dlatego jest taka ważna...należy zawsze o nią dbać i....cieszyć się że ma się prawdziwego przyjaciela.
Niestety....nawet prawdziwi przyjaciele mogą okazać się wrogami :( boli to równie mocno co kiedy wielka miłość rozpada się na naszych oczach..... Sądzę że jest to nawet gorsze....boli nasze serce, boli nasza dusza...zaufanie, miłość, braterstwo wszystko lega w gruzach......
Ale nie musi tak być :). Prawdziwi przyjaciele są nielicznie ale za to są
cenniejści niż najdroższy skarb. Tak więc bądźmy dla siebie mili i życzliwi....a moze i nas spotka ten zaszczyt i ten honor że ktoś nas kiedyś nazwie swoim przyjacielem
Awatar użytkownika
Aja
Posty: 975
Rejestracja: 06 gru 2003, 9:01
Lokalizacja: Jastrzębie

Postautor: Aja » 02 maja 2004, 22:48

FFC - też kiedyś było grupą przyjacioł i sądze, że nadal jest. Ja choć niektórych znam od niedawna bardzo polubiła i uważam, że też będziemy przyjaciółmi :D
"Żyj tak jakbyś wiedział, że jest to ostatni dzień twojego życia."
Awatar użytkownika
kotek
Posty: 2432
Rejestracja: 03 sty 2004, 16:20
Lokalizacja: eternity

Postautor: kotek » 14 maja 2004, 17:56

Przyjaźń – jedna dusza w dwóch ciałach, miłość to dwie dusze w jednym ciele” – to przepiękne słowa trafnie określające dwa najważniejsze w życiu uczucia. Taką właśnie prawdziwą miłość, łączącą dwie dusze, miał na względzie Stanisław Wokulski, bohater powieści Bolesława Prusa „Lalka̶ 1;. Czternastego dnia lutego, jak co roku, obchodzimy święto wszystkich zakochanych, poznajmy więc bliżej biografię zakochanego, a jednak niezmiernie nieszczęśliwego w swojej miłości Stasia.

Tradycja, jak wszyscy wiedzą, przyszła do nas zza oceanu i zawładnęła pamięcią młodszych i starszych ludzi. Święty Walenty wyparł zwyczaj obchodzenia hucznych „wianków 221; w dniu imienin świętego Jana na rzecz różowej i moim zdaniem, stanowczo przesłodzonej serduszkami, atmosfery. Dawniej właśnie ten czerwcowy dzień był świętowany przez przepełnionych miłością, bądź nadzieję na nią, młodych ludzi. A teraz w środku zimy rozgrzewamy się myślą o drugiej, najukochańszej osobie... na przykład... Izabeli Łęckiej.

Hm, tylko jaka była to miłość, czy to w ogóle była miłość? Losy tej tragicznej pary przysparzają nam tematów do dyskusji, ja jednak chciałabym przekonać Was, jak bardzo skrzywdzony i wykorzystany został Stanisław. Izabela okazała się przedstawicielką tych kobiet, dla których prawdziwe uczucie chyba nie jest najważniejsze.

On – niezmiernie przystojny mężczyzna w średnim wieku, z wielkim majątkiem, do którego sam doszedł, wykształcony, wrażliwy, a nader wszystko zakochany. Ona – niezamożna arystokratka, nieprzeciętnej urody, zamknięta w hermetycznej puszce najbogatszej sfery społecznej, a jednak niesamowicie samotna i pusta. Dwa przeciwieństwa, dwie osoby, których zdawałoby się nic nie mogłoby połączyć. A jednak...
Jedno rzucone przypadkowo w teatrze spojrzenie na pannę Izabelę odmieniło życie Wokulskiego bardziej, niż lata spędzone na frontach wojennych, na których handlem zrobił swój majątek. Można by pomyśleć, że nie da się wymysleć bardziej romantycznego początku miłości. Wokulski zdawał sobie jednak sprawę, że dzielą ich ogromne bariery społeczne, mimo to chciał złamać wszelkie konwenanse i szczerze rozkochać w sobie młodą arystokratkę. Ile jego pracy poszło na marne? Jak bardzo się poświęcał? Do takich poświęceń nie byłby zdolny w naszych czasach chyba żaden mężczyzna. I nie mówię tu o konkretnych finansowych datkach, które zbierała Izabela, czy o pieniądzach wydanych na poprawę swojego wizerunku, ale mówię, o rzeczach, które wymagały wielkiej pracy Stanisława. Przecież tylko dla zaimponowania swej kobiecie nauczył się perfekcyjnie języka angielskiego i zawiązał wysoko dochodową spółkę z Tomaszem Łęckim – ojcem Izabeli. Ogólnie rzecz ujmując Stanisław robił wszystko, co było w jego mocy, by stanąć na wysokości zadania i zintegrować się ze współczesną mu arystokracją. Wiedział, że tylko tak może udać mu się zdobyć serce tak zimnej i nieczułej kobiety, jaką była Izabela.

Ona natomiast umiała doskonale wykorzystywać jego dobroć, miłość i ... majątek. Pozwoliła mu na wykup jej długów, umożliwiała mu pomaganie jej rodzinie w kwestiach finansowych. Można powiedzieć, że swoim wdziękiem, urodą i klasą owinęła sobie Stanisława wokół palca. Cóż, widocznie jednak nie spełniał on wszystkich jej ‘wymogów 217; na doskonałego męża i nie mogła odwzajemnić jego uczuć. Nie przeszkadzało jej to bynajmniej w manipulowaniu jego zachowaniem; dawała mu nadzieję, by po chwili brutalnie wyznać mu bolesną prawdę. Bo jak inaczej opisać sytuację, która wydarzyła się podczas ich wspólnej podróży pociągiem? Izabela nieświadoma angielskiej edukacji Wokulskiego żywo dyskutowała na jego temat z trzecim towarzyszem podróży. Nic więc w tym dziwnego, że załamany bohater postanowił popełnić samobójstwo rzucając się na tory kolejowe. Na szczęście była to próba nieudana. W końcu, bez żadnej nadziei na szczęśliwe zakończenie życia wyjeżdża z Warszawy.
Nie wiemy, czy poznaje tam kogoś z kim układa sobie życie, nie wiemy, czy dożył dni starości, jego losy są niejasne. Izabela natomiast wstępuje do zakonu, w zasadzie nie wiadomo z jakiego powodu. Może były to gryzące wyrzuty sumienia, może brak innej alternatywy?
W każdym razie niezaprzeczalnym faktem jest, że cudna panna Izabela zniszczyła i zmarnowała życie Stasia, który dla niej był w stanie wyrzec się swoich ideałów. Na rzecz jej zachcianek wyzbył się własnych pragnień, zamierzeń i planów. Podporządkował jej całe swoje życie i wszystko, co robił miało na celu zdobycie jej miłości.

Więc czy była to prawdziwa miłość? Czy można powiedzieć, że Wokulski kochał ją ponad wszystko? Chyba tak. Ale pamiętajcie Drodzy Panowie, że często ważniejsze są Wasze własne ideały i pragnienia niż zaspokajanie wybujałych potrzeb dam Waszych serc. Wy zaś, Drogie Panie, pamiętajcie, że prawdziwą miłość należy szanować i pielęgnować. Nie ma w niej miejsca na wykorzystywanie drugiego człowieka. I właśnie niezaprzeczalnie pięknej, prawdziwej i dojrzałej miłości.


Artykuł, skąd? Tego nie wiem...
uśmiech się
bo już dobra czas
Awatar użytkownika
Syriel
Posty: 2311
Rejestracja: 27 sie 2002, 17:28
Lokalizacja: Jaworzno/Kraków

Postautor: Syriel » 14 maja 2004, 18:32

Artykuł?! :roll: ... Mnie to przypomina wypracowanie z sciaga.pl.... Nie wiem Kotku, czy masz choć trochę wiedzy z języka polskiego... Bo o pozytywizmie jakieś pojęcie wypadałoby mieć... A Wokulski i Iza Łęcka to bohaterowie "Lalki" B. Prusa.... Co więcęj, mnie uczyli, że Wokulski był zakochany w Łęckiej... :roll: ... Nstępnym razem może warto trochę się zastanowić co się wkleja na forum Kotku...
Awatar użytkownika
kotek
Posty: 2432
Rejestracja: 03 sty 2004, 16:20
Lokalizacja: eternity

Postautor: kotek » 14 maja 2004, 18:37

Otóż Droga Syriel to jest ARTYKUŁ, który moja koleżanka znalazła w necie, i wkleiła go na bloga. I napisała, że to jest ARTYKUŁ, więc jeśli byś mogła, to zaprzeproszeniem odwal się, bo najważniejsza to jest treść, a nie to czy to jest według Ciebie artykuł czy nie.

Poza tym to nie ucz mnie polskiego, ponieważ ja znam ten język bardzo dobrze, chyba, że w podlaskim to są naprawde wielkie debile, którzy są gorsi nawet ode mnie. Hmmm...
uśmiech się
bo już dobra czas
Awatar użytkownika
Syriel
Posty: 2311
Rejestracja: 27 sie 2002, 17:28
Lokalizacja: Jaworzno/Kraków

Postautor: Syriel » 14 maja 2004, 19:06

kotek pisze:Otóż Droga Syriel to jest ARTYKUŁ, który moja koleżanka znalazła w necie, i wkleiła go na bloga. I napisała, że to jest ARTYKUŁ, więc jeśli byś mogła, to zaprzeproszeniem odwal się, bo najważniejsza to jest treść, a nie to czy to jest według Ciebie artykuł czy nie.

Poza tym to nie ucz mnie polskiego, ponieważ ja znam ten język bardzo dobrze, chyba, że w podlaskim to są naprawde wielkie debile, którzy są gorsi nawet ode mnie. Hmmm...



Drogi Kotku...
a) skoro tak dobrze znasz język polski to proszę używaj bardziej kulturalnego słownictwa (bo przecież to posiadasz bogate), niż 'odwal się', czy 'debil'... 8)
b) nie mam zamiaru cię uczyć POLSKIEGO, zwróciłam tylko uwagę, że ARTYKUŁ bardziej pasuje do tematu miłość, niż przyjaźń...
c) ostatniego zdania za bardzo nie zrozumiałam... Albo miałaś na myśli Śląsk (bo tam leży Jaworzno, choć ja Cię gografi uczyć nie mam zamiaru :twisted: ), albo ja nie opanowałam jeszcze umiejętności czytania ze zrozumieniem.... : 8) :wink:

pozdrawiam...
Awatar użytkownika
kotek
Posty: 2432
Rejestracja: 03 sty 2004, 16:20
Lokalizacja: eternity

Postautor: kotek » 14 maja 2004, 20:01

Miałam na myśli to, że skoro zajęłam pierwsze miejsce w podlaskim w alfiku, to albo są jacyś naprawde źli z polskiego w podlaskim, albo ja jestem taka mądra.
Pozdrawiam i wolałabym nie powadzić daleszej konwersacji, ponieważ jak znam siebie, zamieni się w kłótnie.
uśmiech się
bo już dobra czas

Wróć do „Różne czyli Inne”