Chorzów.

Wasze wrażenia, opinie i dyskusje o naszych koncertach

Moderatorzy: Nemo, Małgorzata, Cień Anioła, Adrian-LZY, Dagmara

Awatar użytkownika
kathleen_kelly
Posty: 714
Rejestracja: 22 kwie 2002, 7:00
Lokalizacja: Opole

Postautor: kathleen_kelly » 12 cze 2003, 20:32

Koncert w Chorzowie był naprawdę extra ... chyba najlepszy koncert Łez na jakim dotąd byłam ... Przy barierkach trochę niebezpiecznie, bo z tyłu dziki tłum robił młynek, więc małe dziewczynki z pierwszego rzędu szybko się zmyły :wink: Ale nam ten młynek nie popsuł zabawy :lol: Wybawiłam się za wszystkie czasy :D Pogoda była mordująca, ale Ania się zimno przywitała :P I wszystkim się zrobiło lepiej :wink: Na uwagę również zasługuje Jej pasek z napisem " sex " - jak to stwierdził Adaś w drodze powrotnej - " Bardzo oryginalne ... " :P Koncert był naprawdę świetny ... dużo piosenek z nowej płyty ... a myśmy już wszystkie znali i byliśmy z tego bardzo dumni :lol: A po koncercie miałam swój debiut, jako sprzedawca w sklepiku Łez, co miało bardzo duży wpływ na późniejszy koncert w Pszowie ( Gosiu :wink: ) ... A najbardziej nas wszystkich wcięło, jak Ania na siebie wylała butelkę wody mineralnej ... bo już myślałam, że tylko mi jest gorąco :lol: I przez chwilę miałam wrażenie, że się uśmiechała do mnie i Gosi ... ale Gosia szybko wyprowadziła mnie z błędu :roll: :cry: :P
" (...) there was a light in her eyes ... I used to see ... and the song in the words ... I used to hear (...) "
Awatar użytkownika
fan24
Posty: 45
Rejestracja: 04 wrz 2002, 4:16
Lokalizacja: Czeladź

Postautor: fan24 » 17 cze 2003, 20:55

Koncert byl naprawde swietny. Trzeba przyznac, ze pogoda wcale nie byla dobra do takiego wysilku, ale LZY sobie swietnie radzili. Ania co pare minut polewala publike woda mineralna ;)

Naglosnienie bylo tez dobrze ustawione i podregulowane. Mialem to szczescie, ze stalem przed barierkami, wiec tlum mi nie przeszkadzal, ale jak koncert sie skonczyl to troche w uszach dzwonilo :D

Pozdrawiam wszystkich
fan24
Awatar użytkownika
Małgorzata
Członek FFC
Posty: 3192
Rejestracja: 10 gru 2002, 21:06
Lokalizacja: Elbląg / Lewin Brzeski

Postautor: Małgorzata » 19 cze 2003, 3:24


Moja kolej

Popieram zdanie Kasi, że był to jeden z najlepszych koncertów Łez na jakich byłam...mimo upału i masy ludzi bawiłam się świetnie. Z samego rana wyjechałam z Lewina i w pociągu dosiadłam się do Jesoosa....potem w Opolu znaleźliśmy Kathlllen i Lukrecję...przywitania...dziewczyny kupiły sobie soczek Malinowy :wink: ...ponoć pyszny był...ale nie wiem bo nie probowałam...i razem wsiedliśmy do pociągu...dojechaliśmy do Kędzierzyna...i tam przesiadka...a później następna w Nędzy (jakaś mała mieścina...ale doskonale dobrana do niej nazwa, bo rzeczywiście tam było nędznie.. :roll: .). W Rybniku dosiadły się do nas: Sylwia, Martynka,Hania, Martynka_Pajonczek i Monisia (jeśli kogoś pominęłam to niech się dopisze). I zaczęła się jeszcze bardziej weselsza część jazdy pociągiem... :D było głośno...i śmiesznie...aż ludzie się patrzyli na nas. Sylwia trochę chyba się nas wstydziła, ale musipomału zacząć się przyzwyczajać, bo to przecież już oficjalne FFC, a ona jest MAMĄ tego wszystkiego. :D :wink:
Dojechaliśmy do Katowic, gdzie na stacji czekał na nas Moon ze Sławkiem...przywitania...i zmierzyliśmy w kierunku miasta, gdzie tramwajem udaliśmy sie do Chorzowa. Po drodze wymyślaliśmy Mitologię o nas i o Łezkach... :lol: która mniej więcej zaczynała się tak: "Na początku była Sylwia..." reszty nie pamiętam...ale byc może kiedyś ją dopracujemy i umieścimy na naszym forum. Tramwaj coś długo jechał....i bawilśmy się, że spóźnimy się na koncert, ale kochana Karinka zadzwoniła i
obiecała, że bez nas nie zaczną....kochani... :D dla nas wszystko! Nareszcie dojechaliśmy....i dobiegliśmy na stadion...było trochę mi się wydaje mało osób, być może dlatego, że był upał...Poszliśmy przywitać się z Karinką....która przyjęła jak zwykle nas cieplutko.... :D no i udaliśmy sie pod scenę....Coraz bliżej było koncertu i ludzie zaczęli się schodzić pod scenę...już trochę bardziej zrobiło się ciasno...Zaczęli piosenką "Dla miłości, warto" Po kolei wszyscy wchodzili na scenę a tłum wariował...oczywiście FFC pokazało klasę :lol: . Ania przywitała się z nami chłodno...bo był bardzo słoneczny dzień...aż chyba nawet za bardzo, więc chciała, żeby to się zgrało...Repertuar był niezmienny...po kolei te same piosenki co zawsze. Ludzi było sporo...ale nawięcej pod sceną...zaczęli tak się pchać...i póżniej stworzyli młynek...zaczęli nas mniejszych zgniatać...osobiście uciakłam
stamtąd, bo kilka razy już leżałam na podłodze i wcale nie było przyjemnie...więc udałam się z Olcią w stronę Karinki, która dała nam wody do picia...kochana kobieta z niej... :D zatroszczyła sie o nas...i jak już doszliśmy do siebie mieliśmy wrócić pod barierki...więc przepychałyśmy sie przez tłum...po drodze spotkaliśmy Moon`a...usłyszeliśmy zapowiedź piosenki "Twoja, ot tak"i zaczęliśmy głośno krzyczeć...pozdrawiam ludzi, którzy patrzyli sie w tym czasie na nas i brali nas za wariatów :D . Więc nie szliśmy już dalej pod scenę, bo chcialiśmy się wyszaleć na tej cudownej piosence...mielismy dużo przestrzeni...i pełno ludzkich oczu na sobie...na szczęście szeroko otwartych :wink: . Później już podeszliśmy pod te barierki....zaczęliśmy sie dalej bawić. Ania "płukała" gardło wodą...i FFC zaczęło krzyczeć "Podziel się" :D Wtedy Ania...długo nie czekając...wylała wodę na publiczność...i znowu pisk Kilka razy jeszcze taka sytuacja się powtórzyła...później Adam zafundował nam wodę...ochłodzenie...i mogliśmy dalej się bawić.W pewnym momencie Ani chyba też zrobiło się za bardzo gorąco, bo wylała na siebie całą butelke wody...fajnie to wyglądąlo...
i mi osobiście bardzo się to podobało...Ania mokra od głowy do dołu....szalejąca na scenie i cieknąca z niej woda...
Ah...zapomniałabym dodać...FFC pięknie odśpiewało pierwszą zwrotkę "Słodkich winogorn". :D Bardzo sie to spodobało Ani.
Razem z Kasią stworzyłyśmy duet i wposmagałyśmy w chórkach Anię...co wydaje mi się, że się jej nie podobało...bo dziwnie na nas patrzyła...a może to tylko ja miałam takie wrażenie...
Nie odbyłoby się bez bisu...zagrali "JJJ" i nie pamiętam już co jeszcze...więc niezły popis chłopcy dali na "JJJ"... Adam przewrócił część perkusji....i rzucił swoją gitarę o scenę...ale na szczęście działała jeszcze... :D
Po koncercie weszliśmy za barierki, gdzie każdy coś robił...Kasia pomagała w sprzedaży w sklepiku, ja nosiłam kartki, płyty i inne rzeczy od fanów dla zespołu do podpisu...itd. W każdym razie niektórzy strasznie nam zazdrościli, że jesteśmy tak zżyci z zespołem...i padały pytania: "Jak do tego doszliście?"Sprawdziłam czy Adrian pamięta moje imię i dostałam
podpis na plecaku z dedykacją. Pamiętal oczywiście...no jakże by mógł zapomnieć...mnie? :lol: ... Pojawił się też p. Maciej Durczak...z byłym ochroniarzem Michała W.- Bartkiem (nie mylić z Hrabią....nazywali go chyba Tulipan...czy jakoś tak), który zrobił większą furorę niż Łzy, dziewczyny jak go zobaczyły zaczęły piszczeć i chciały autografy....Bartuś jednak odpowiedział, że jest w pracy i nie może podejść... :roll: Dziewczyny błagały mnie, żebym do niego podeszła i poprosiła o autograf dla nich...lecz
niestety ochrona była niemiła i nie poszłam...Ania z Adamem udzielili wywiadu dla jakiejś tam telewizji...i po mału zaczęliśmy się zbierać. Po drodze spotkaliśmy Adasia, który niestety nie zdąrzył na koncert, ale pojechał z nami do Pszowa.Część pojechała autami, część pociągiem, a część autobusem...a droga była fajna...kierowca jak zwykle nas upomniał...ponoć byliśmy za głośno...
A jak było w Pszowie...w następnym temacie opiszę. Pozdrawiam! :lol:
Świat jest jak burdel, w którym Ty bierzesz lub dajesz.

Wróć do „Koncerty”