~ Kolorowe Magazyny ~

Dyskusje związane z zespołem

Moderatorzy: Nemo, Małgorzata, Cień Anioła, Adrian-LZY, Dagmara

Awatar użytkownika
mila
Posty: 567
Rejestracja: 20 wrz 2002, 23:13
Lokalizacja: Przemyśl

Postautor: mila » 06 lut 2004, 18:14

No tak! W NA ŻYWO! Rano (ok.6:25) mówili o tym w radiu ZET tzn. reklamowali tą gazetę i usłyszałam słowo "Łzy", a ja byłam jeszcze tak zaspana, że jak to dotarło do mnie, to nie wiedziałam czy to w tym radiu naprawdę mówili, czy mi się to tylko (jeszcze) śniło (a dodam że Łzy mi sie śnią praktycznie co noc)... :P
A czy tej gazety bez płyty czy prezentu nie można kupić??? 8,50 to troszkę dużo... :?
Awatar użytkownika
Z.U.-Oliwia
Posty: 2309
Rejestracja: 04 sty 2004, 20:25
Lokalizacja: Koszalin
Kontaktowanie:

Postautor: Z.U.-Oliwia » 06 lut 2004, 18:18

Z tego co wiem Mila o się nie da kupić bez tej płyty akurat tej gazety ale moge się mylić. Tak 8.50 to dużo :?
[."Kochać z całych sił, rodzić się co dnia, ja pragnę".]
Awatar użytkownika
mila
Posty: 567
Rejestracja: 20 wrz 2002, 23:13
Lokalizacja: Przemyśl

Postautor: mila » 06 lut 2004, 18:53

To chyba poczekam aż jakaś dobra dusza z forum kupi i zeskanuje :P ...nie będę tyle kasy dawać na brókowca...chyba że okaże się że ten wywiad jest jakś naprawdę wartościowy, to sobie kupię :roll: :twisted: :twisted: :wink:
Awatar użytkownika
Margot
Posty: 172
Rejestracja: 29 cze 2003, 15:34
Lokalizacja: Człuchów
Kontaktowanie:

Postautor: Margot » 06 lut 2004, 19:04

Na mnie niestety liczyc nie możecie :) Tez jestem spłukana.
A co do Adasia i poprzedniego artykułu to jak powiedziały Łzy w jakimś wywiadzie dla popcornu:
"W takich chwilachw oczach kręcą się Łzy. Szczęścia oczywiście." Bo moim zdaniem to jest jak najbardziej szczęśliwe.
"Spoglądam czasem w lustro
Czy jestem jeszcze tam?
Dlaczego komplikuję sobie całe życie
Przecież im mniej posiadam, tym więcej mam..."

http://gosiaxxx.blog.pl
Awatar użytkownika
Belitka
Członek FFC
Posty: 3145
Rejestracja: 14 mar 2003, 2:51
Lokalizacja: że :P
Kontaktowanie:

Postautor: Belitka » 06 lut 2004, 20:06

No to przeba wyznaczyś osobę ze skanerem, która kupi gazetkę i zeskanuje artykół lub wywiad lub to i to. Więc kto jest chętny?? Pamiętajcie robimy to dla ŁEZEK!!!!!! 8) :!: :!: :!:
Ja napewno nie bo po pierwsze nie mam skanera a po drugie jestem splukana. :lol:
Awatar użytkownika
wesoła przez Łzy
Posty: 283
Rejestracja: 21 paź 2003, 18:56
Lokalizacja: Bydgoszcz

Postautor: wesoła przez Łzy » 06 lut 2004, 21:59

Ja gazetę mogę kupić, ale nie zeskanuje, bo niestety nie mam skanera :)
:D
Sylwia
Członek FFC
Posty: 1691
Rejestracja: 21 kwie 2002, 17:28
Lokalizacja: Rybnik

Postautor: Sylwia » 06 lut 2004, 22:32

W tej gazecie jest wywiad z "FAKTU".....ten sam......Adam się na to zgodził......fotki też te same......więc szkoda żebyście kupowali tę gazetę....
Sylwia
Sylwia
Członek FFC
Posty: 1691
Rejestracja: 21 kwie 2002, 17:28
Lokalizacja: Rybnik

Postautor: Sylwia » 06 lut 2004, 22:34

W tej gazecie jest wywiad z "FAKTU".....ten sam......Adam się na to zgodził......fotki też te same......więc szkoda żebyście kupowali tę gazetę....
Sylwia
Awatar użytkownika
Margot
Posty: 172
Rejestracja: 29 cze 2003, 15:34
Lokalizacja: Człuchów
Kontaktowanie:

Postautor: Margot » 07 lut 2004, 12:19

No i problem rozwiązany :D
"Spoglądam czasem w lustro
Czy jestem jeszcze tam?
Dlaczego komplikuję sobie całe życie
Przecież im mniej posiadam, tym więcej mam..."

http://gosiaxxx.blog.pl
Awatar użytkownika
DawcioTarcio
Członek FFC
Posty: 2267
Rejestracja: 25 sie 2003, 18:29
Lokalizacja: Kraków

Artykuł: "Na żywo" 6 luty 2004 r (dość obszerny :)

Postautor: DawcioTarcio » 07 lut 2004, 17:43

Adam Konkol : "Opowiem wam moją historię"

"Nie mógł zawalczyć ze Łzami o udział w Eurowizji. Walczy o życie na intensywnej terapii. Obarczony wrodzoną wadą serca z nadciśnieniem płucnym, od lat żyje na przekór. Kocha koncerty, choć nawet wejście na I piętro jest wysiłkiem."

"Kiedy rozmawiałam z Adamem w jego rodzinnym Rybniku, czuł się i wyglądal całkiem nieźle. Kilka dni później miał pierwszy, niezbyt groźny, krwotok. Kolejny dopadł Adasia podczas uroczystości rozdania Telekamer. Prosto z Teautru Polskiego przewieziono go do jednego z warszawskich szpitali. Później, już w domu, miał kolejny, tym razem grożny krwotok, po którym zabrano go do kliniki w Zabrzu. W ciągu kilku dni jego stan drastycznie się pogarszał. Lekarze, którzy planowali przeszzepić Adamowi płucoserce za trzy-cztery lata, dziś sugerują, dziś sugerują, że operacja powinna się odbyć niezwłocznie. Jeśli do niej dojdzie - muzyk będzie musiłą całkowicie zrezygnować z występów na scenie :( :cry:
Adam konkol powierzył swoją wstrząsającą historię dziennikowi FAKT. Tak nas poruszyła, że również czytelnikom NA ŻYWO chcialiśmy ją opowiedzieć. Adam wyraził na to zgodę.

(I tu poniżej jest wywiad z Adasiem)

Na żywo: Co będziesz czuł, kiedy zagrają pierwszy koncert bez Ciebie?
Adam Konkol: Wyobrażam sobie, jak bardzo to przeżyję. Jestem wrażliwym człowiekiem. Wiem, że będę siedział i płakał, ponieważ, to, co tak bardzo kocham robić, przejmie po mnie ktoś inny. :cry: Kiedy stan mojego zdrowia nie pozwoli mi na koncertowanie, mam nadzieje, że będę mógł komponować i pisać. Tworzenie muzyki, tekstów oraz koncerty stanowią cały sens mojego życia. Może dzięki temu, że robię to, co kocham, jeszcze funkcjonuję. Staram się żyć jak moi koledzy. Jest tak do momentu, kiedy przyjeżdzamy do hotelu i okazuję się, że nie mogę wnieść swojego bagażu.
N.Ż:Co na to Twoi koledzy z zespołu?
A.K: Kiedy prosze o pomoc, nigdy mi nie odmawiają. Wiedzą, że jeśli nie pojadę na koncert, to nie dlatego, że mi się nie chcę, ale nie jestem w stanie. Jeden koncert grałem siedząc na krześle, schowany za kolumną, plując krwią. Nie wyobrażałem sobie, aż do teraz, że koncert ŁEZ mógłby się odbyć beze mnie. :( :cry:
N.Ż: Czy z powodu Twojego samopoczucia odwołaliście jakiś koncert?
A.K: Kilka lat temu przez trzy miesiące nie graliśmy. Na szczęście byłl to okresod stycznia do kwietnia, kiedy mamy mniej koncertów. ten czas spędziłęm w łóżku, miałem krwotok płucny.
N.Ż: Czy zanim usłyszłeś ostatnią diagnozę, twoja choroba bardzo Cię ograniczała?
A.K.:Właściwie nie. To jest tak, jak z człowiekiem, który pali papierosy i nie zastanawia się nad tym, że może mieć raka. Dopóki nie zachoruje - pali. Od dziecka nie miałem kondycji. W szkole byłem zwolniony z W-F-u, ale i tak uprawiałem sport, bo nie rozumiałem dlaczego nie mogę. Nie odczuwałem, że się czymś różnię od innych, choć oczywiście, że gdy gram w piłkę szybciej się męczę. :( :cry:
N.Ż:Miałeś dwa bardzo poważne krwotoki płucne...
A.K: Pierwszy w wieku 19 lat. Istniały już wtedy ŁZY i wcale się nie ograniczałem. Szalałem tak samo, a nawet bardziej, niż moi zdrowi koledzy z zespołu. Aż pewnego dnia zacząłęm dusić się krwią. Spędziłem trzy tygodnie w szpitalu, czekając, aż bedzie lepiej. Myślałem, że jak poleżę, wyjdę zdrowy. Objecałem sobie, że się zmienię. Trochę wylozawełem, ale tylko na krótki czas. Kiedy poczułem się lepiej, natychmiast o tym zapomniałem i znowu zacząłem żyć zbyt ostro. I w wieku 23 lat miałem kolejny krwotok. Lekarze uświadomili mi, że jeśli miałem dwa razy krwotok i przeżyłem, to tak jakby mi ktoś dwa razy życie darował.
N.Ż:Nie dawano Ci więcej niż niż siedem lat życia. Przeżyłeś 28. Jak długo można żyć z tą wadą serca.
A.K:Średnia życia to 27 lat, ale podobno ktos żył 40. Trochę mnie to przeraziło. Postanowiłem, że będę niezniszczalny i pobije rekord.
N.Ż: Borykasz się z tą chorobą od dziecka...
A.K: Kiedy miałem 4 lata, rodzice pojechali za mną do profesora Brosa. Powiedział mojej mamie prosto z mostu, żeby postarała się o drugie dziecko. Sześc lat później zawieźli mnie do Centrum Zdrowia Dziecka. Pod badaniu lekarze wykluczyli możliwość przeprowadzenia operacji. Po prostu nieprzeżyłbym jej. Jedyne, co wchodziło w grę, to leczenie zachowawcze. W praktyce oznaczało to tyle, że mam chodzić na kontrole. Jeździłem więc do Zabrza cztery lata, az w końcu przestałem.
N.Ż: Dlaczego?
A.K:Wizyty wiąząły się z wielogodzinnym czekaniem tylko po to, by lekarz mnie zbadał, powiedział, że stan jest stabilny, i przepisał te same tabletki.
N.Ż: Dużo brałeś tych tabaletek?
A.K:Od 16 do 20 dzienie. Głównie odpornościowych.
N.Ż: Jak trafiłeś do kliniki w Zabrzu?
A.K:Co roku graliśmy tam koncerty harytatywne . Podczas jednego z nich poznałem profesora Zembalę, dyrektora kliniki. Postanowił mi pomóc. Lekarze z kliniki, którzy widzieli mnie podczas koncertu, orzekli, że jestem ewenementem; że to po prostu niemożliwe, żebym z taką wada i w moim wieku stał na scenie o robił to, co robię.
N.Ż:Skierowali Cię na badania?
A.K:Kiedy mnie poznali i zorientowali się, że mam taką naturę, że sam nie pójdę się leczyć, zmusili mnie, żebym przyjechał na 4 dni do kliniki. Powiedzieli mi wprost, że za 3 razem mogę nie przeżyć, więc muszę się bardzo oszczedzać.
N.Ż: Czego nie wolno ci robić?
A.K: Nie powinienem pić alkoholu, bo rozrzedza krew i zwiększa ryzyko krwotoku. A piłem alkohol jak koledzy z zespołu. Teraz też nie moge powiedzieć, że odmówie sobie piwa. Na razie jednak od czasu kiedy się dowiedziałem, w jak ciężkim stanie jestem, nie tknąłem alkoholu. Odrzuca mnie! Nie mogę przesadzac z szaleńswtem na scenie. Muszę ograniczyć seks, a bardzo go lubię. Zrezygnowałem też z chodzenia pieszo.
N.Ż: Jest przy Tobie ktoś, kto pomoże ci w razie potrzeby?
A.K: Mieszkam sam. Najbardziej boję się tego, że zasłabnę w nocy. Kiedy wymiotuję krwią, nie dzwonię na pogotowię, bo wiem, że zabraliby mnie do szpitala na co najmniej tydzień :( :cry: . Kiedy się bardzo źle czuję, dzwonię do byłej dziewczyny. Gdy mam kontakt z drugą osoba, choćby telefoniczny, wtedy mniej się boję. Rano na ogół czuję się lepiej, ale wiem, że jeśli podniosę ciężki przedmiot może być znowu tak samo.
N.Ż: Czy ratunkiem dla ciebie może być przeszczep?
A.K:Profesor Zembala powiedział, że możliwy jest u mnie przeszczep na trzy lata. Jeszcze to do mnie nie dotarło. W Polsce wykonywano trzy udane przeszczepy płucoserca, ale nawet sami lekarze twierdzą, że to nie jest rozwiązanie. To ostateczność, przedłużenia życia, jak wszystko, co teraz robię. Kiedy byłem w szpitalu, widziałem dzieci w dużo gorszym stanie niż ja. Niektóre z nich, z powodu niedotlenienia, nie potrafią zachować równowagi i chodzą przy ścianie. Boję się, że nie będę mógł sie poruszać. Wtedy konieczny będzie przeszczep płuc i serca.
N.Ż: Jakie masz szanse na lepsze życie, jeśli zdecydujesz się na przeszczep?
A.K: Przy dużym szczęściu, jeśli przeszczep się przyjmie czeka mnie roczna rehabilitacja. Rok wyjęty z życiorysu. A potem od pięciu do piętnastu lat życia. Często sobie myślę, że jak już bedzie ze mną bardzo źle, to może lepiej wszystko zostawić i po prostu sie poddać. Operacja mnie przeraża. Chcę odsunąć ten moment jak najdalej. Może medycyna pójdzie do przodu i za parę lat leczenie takich przypadków będzie zwykłym zabiegiem. Lekarze chcą sprawdzić, czy moge brać leki, które obniżają ciśnienie w płucach. Musiałbym jednak zażywac je do końca życia, a kosztują 4 - 5 tys. złotych miesięcznie. Jestem na to gotów, bo moja choroba cały czas się rozwija. Gdyby tylko mieć pewność, że to leczenie bedzie skuteczne chcoćby w jednym procencie, to i tak warto.
N.Ż:Mówiłeś, że zamierzasz żyć chwilą...
A.K: Postanowiełem sobie od tego roku stać się lepszym człowiekiem. Przerzucić nieco obowiązków na innych. Pytałem lekarkę, dlaczego jest tak źle, skoro ja czuję się dobrze. Powiedziała, że mój organizm przez dwadzieścia osiem lat tak przyzwyczaił się do tego stanu, że już nawet nie wiem, co to znaczy czuc się dobrze. Gdyby ktoś inny czuł się tak jak ja, to pewnie nie byłby w stanie wstać z łóżka. Dla mnie ten stan . kiedy chodzę jak lekko pijany, jest już normą. Kiedy się dowiedziałem, że możę mi pozostać tak niewiele czasu i że nie mogę tak żyć, jak żyłem dotychczas, postanowiłem wstrzymac się z budową domu. Ale za to Zrobię sobie inny dość drogi prezent. Gdybym mógł cofnąć czas, niczego bym nie zmienił. Myślałem nawet, że za czyjeś zdrowie oddałbym wszystko, co mam - popularność, pieniądze itd. Teraz nie oddałbym mojej choroby nikomu. To ona mi dała charakter i siłę w życiu. Bez niej byłbym pewnie materialistą i egoistą. Poza tym od pierwszego pobytu w szpitalu mam wszytko, czego chcę. Myślę też, że skoro dano mi drugą szansą, to musi to miec jakiś głębszy sens. Nie boje się śmierci. Mogę umrzeć choćby dziś i wcale mnie to nie przeraża. Boję się tylko tego, w jaki sposób umrę - że udusze się własną krwią. Mam w życiu wszystko, czego chciałem, a każdy dzień wykorzystuję do końca.
N.Ż:Mówisz, że masz wszystko. Nie chcesz mieć dziecka, żony?
A.K: Zaczynam czuć instynkty ojcowskie. Chyba się starzeję. Chciałbym coś po sobie zostawić, coś niematerialnego, ale przy moim stanie zdrowia byłaby to zbyt duża odpowedzialność. Nie boję się o siebie, a o innych. Gdy jestem w samochodzie sam, jeżdżę szybko. Kiedy z kimś, dużo wolniej. Nie jest mi też żal siebie, tylko moich rodziców, którzy tyle wycierpieli. Wiem, że są ze mnie dumni, bo od 19 roku życia radzę sobie sam, utrzymuję się, i to nie z renty inwalidzkiej. Mam zapewnioną przyszłość, której mogę niedoczekać.

I co o tym myślicie, Artykuł mną wstrząsnął i mnie wzruszył. Przepisałem wam go! Napiszcie co myślicie? A ty Adam się trzymaj!!!!!!!!!!!!!
Awatar użytkownika
benektorun
Członek FFC
Posty: 1387
Rejestracja: 01 lut 2003, 23:40
Lokalizacja: Poznań

Postautor: benektorun » 07 lut 2004, 20:17

kazdy ma jakies marzenia... teraz redakcja faktu pewnie zasypywana jest takimi prosbami.... w sumie jest duzo osob ktore by chcialy poznac adama osobiscie... czujmy sie zaszczyceni! 8)
jak to forum będzie takie jak kiedyś to tu wrócę...
Awatar użytkownika
Aja
Posty: 975
Rejestracja: 06 gru 2003, 9:01
Lokalizacja: Jastrzębie

Postautor: Aja » 08 lut 2004, 0:26

morelka pisze:To jest naprawde wzruszajace... az sie popłakałam :cry:
Najbardziej poruszły mna slowa Patryka ze nigdy nie myslał, ze Adam naprawde istnieje....
dziekuje sama, Sama za to przepisałas:*
jak widac wszyscy kochaja Adama bez wzgledu na wiek:*

Własnie ja też się poryczałam to było wzuruszające ale Adam jest dobroduszny oj :cry: jakie to wzruszajace
"Żyj tak jakbyś wiedział, że jest to ostatni dzień twojego życia."
Awatar użytkownika
Aja
Posty: 975
Rejestracja: 06 gru 2003, 9:01
Lokalizacja: Jastrzębie

Postautor: Aja » 08 lut 2004, 0:26

morelka pisze:To jest naprawde wzruszajace... az sie popłakałam :cry:
Najbardziej poruszły mna slowa Patryka ze nigdy nie myslał, ze Adam naprawde istnieje....
dziekuje sama, Sama za to przepisałas:*
jak widac wszyscy kochaja Adama bez wzgledu na wiek:*

Własnie ja też się poryczałam to było wzuruszające ale Adam jest dobroduszny oj :cry: jakie to wzruszajace
"Żyj tak jakbyś wiedział, że jest to ostatni dzień twojego życia."
Awatar użytkownika
dokturek
Posty: 175
Rejestracja: 14 sie 2003, 23:49
Lokalizacja: Lublin

Postautor: dokturek » 09 lut 2004, 12:12

http://www.superexpress.pl/iso/dzisiaj/Wiadomosci/Kraj/kraj_2.shtml

To jest link do dzisiejszego artykułu w Superexpressie, w którym jest mowa między innymi o Adamie. Jest też fotka Adama ze szpitala. Tam jest podane, że z Adamem jest już lepiej.
Marek C.
Awatar użytkownika
centuria15
Posty: 171
Rejestracja: 21 cze 2003, 22:01
Lokalizacja: Gdańsk

Postautor: centuria15 » 09 lut 2004, 16:48

Jejusiu, jak Adam tam wyszedł na fotce, taka smutna minka że aż sie smutno robi :(
...:::Zamykam serce i udaję że nie czuje
Zamykam oczy i udaję że nie widzę:::...

Wróć do „Łzy”