Eutanazja i samobójstwa

Sprawy nie związane z zespołem

Moderatorzy: Nemo, Małgorzata, Cień Anioła, Adrian-LZY, Dagmara

Awatar użytkownika
Adas
Członek FFC
Posty: 1547
Rejestracja: 21 kwie 2002, 17:05
Lokalizacja: Górny Śląsk
Kontaktowanie:

Postautor: Adas » 04 lip 2003, 8:35

Justysia pisze:Na pokaz próba samobójcza, robi ją tak, żeby zdołali go jeszcze odratować :? Chce zwrócić tak na siebie uwage - ale nie dlatego że potrzebuje pomocy. Dlatego żeby się przed znajomymi popisać do czego to on nie jest zdolny :?


Nie wyobrażam sobie takiego świadomego postępowania.
Czy masz Justysiu jakieś konkrety? Dowody? Przykłady?
Bo dla mnie to są Twoje domysły...

Pewnie część samobójców (a może i wiekszość nas wszystkich) tak kiedyś pomyślała, ale czy takie zachowanie faktycznie się zdarza? Dla mnie to są plotki. Nie wierze, żeby choć co piąta nieudana próba samobójcza była tak świadomie "przygotowana", żeby się nie udała. Jeżeli takie zachowania faktycznie istnieją, to według mnie są pojedyńczymi wyjątkami nad którymi nie ma sensu się skupiać.
Awatar użytkownika
Adas
Członek FFC
Posty: 1547
Rejestracja: 21 kwie 2002, 17:05
Lokalizacja: Górny Śląsk
Kontaktowanie:

Postautor: Adas » 04 lip 2003, 9:01

Ali3 pisze:Mariolu czy to Cię przekonało że mogą być usprawiedliwione powody do samobójstwa ?


Nie wiem jak Mariolę, ale mnie nie przekonało.

"Haczyki" są tu:
który wie że nie ma najmniejszej szansy na zatrzymanie choroby
Nikt z góry tego nie może przewidzieć ze 100-procentową pewnością. Znane są przypadki dziwnych wyjątków, wyleczeń, "cudów". A więc może najwyżej przypuszczać, ale nie może tego wiedzieć.

wie że będzie ciężarem dla rodziny
Nie może tego wiedzieć. To wie wyłącznie rodzina. A więc jeżeli rodzina mu powie, że jest dla niej ciężarem, to dopiero wtedy będzie wiedział. Dopoki mu tego rodzina nie powie, to będą wyłącznie jego odczucia, a nie żadna wiedza. Odczucia subiektywne, wynikające z jego własnego cierpienia.

miedzy innymi dlatego by właśnie rodzina nie musiała patrzeć i cierpieć razem z nim
Tu znowu jego własne subiektywne odczucia przyjmowane są za pewnik.
Gdy tymczasem ta rodzina może dużo bardziej cierpieć przez lata po jego samobójczej smierci.
Byc może również ta rodzina z jakichś powodów będzie potrafiła się autentycznie cieszyć każdym jego kolejnym przeżytym dniem.
Nie jest powiedziane, że rodzina będzie cierpieć. To przypuszczenia samobójcy, a o rodzinie nic nie wiemy.

Czyli jak na moj gust, temu samobójcy większość się wydaje, a prawie nic nie wie.

Co do ostatniego "argumentu" - niedawno oglądałem film pt. "Szkoła uczuć". Może film nie najwyzszych lotów, ale pokazuje, że nieuleczalna choroba to niekoniecznie tylko i zawsze cierpienie. Życie nie jest jednoznaczne, nie składa się wyłacznie z cierpienia i szczęścia.
Awatar użytkownika
Syriel
Posty: 2311
Rejestracja: 27 sie 2002, 17:28
Lokalizacja: Jaworzno/Kraków

Postautor: Syriel » 04 lip 2003, 10:06

Adas pisze:
Justysia pisze:Na pokaz próba samobójcza, robi ją tak, żeby zdołali go jeszcze odratować :? Chce zwrócić tak na siebie uwage - ale nie dlatego że potrzebuje pomocy. Dlatego żeby się przed znajomymi popisać do czego to on nie jest zdolny :?


Nie wyobrażam sobie takiego świadomego postępowania.
Czy masz Justysiu jakieś konkrety? Dowody? Przykłady?
Bo dla mnie to są Twoje domysły...


Zgadzam sie z Adasiem... Nie powinniśmy wychodzić z takiego założenia jak Justysia... Myślę, że wiele osób które myśli o samobójstwie chce się podzielić tym z kimś nie dla jakiegoś szpanu tylko dlatego ze szyuka pomocy... A jeśli ktoś mu mówi: "dja spokój, nie gadaj głupot i tak wiem, że tego nie zrobisz" to tym bardziej popycha tego człowieka do czynu... Lepiej zawsze porozmaiać z kimś takim, a nie mówić mu, że i tak tego nie zrobi, bo może sie okzać, że zrobi... A wtedy bedzie już za późno...
Awatar użytkownika
Slaweeek
Posty: 555
Rejestracja: 19 kwie 2003, 16:37
Lokalizacja: Katowice

Postautor: Slaweeek » 04 lip 2003, 18:06

Kiedyś wydawało mi się że samobójstwo było modne, bo co tylko gadałem z kimś bardziej poważnie i osobiście to niejedna osoba mówiła, że myślała nad popełnieniem samobójstwa... fakt każdy ma w życiu problemy, ale żeby od razu sie zabijać?? Chociaż szanuję decyzję każdego i nie mam nic przeciwko... a co do eutanazji to jestem za ale powinno to się dziać np za zgodą pisemną lub nie chętnego... poco ma się ktoś męczyć, równie mocno jestem za wprowadzeniem kary śmierci w polskim prawie, ale to już inny temat i nie będę się na niego rozwodzić...
mondrala

Postautor: mondrala » 04 lip 2003, 19:47

SAMOBOJSTWO...TO JEST ZAWSZE..TEN OSTATNI AKT ROZPACZY.....
Awatar użytkownika
kasieńka
Posty: 2301
Rejestracja: 30 cze 2003, 16:09
Lokalizacja: G-wo

Postautor: kasieńka » 04 lip 2003, 20:33

Samobójstwo to jest cos okropnego! :cry: :cry: Nie nawidzę takich ludzi :evil:
Awatar użytkownika
frezzer
Posty: 214
Rejestracja: 12 cze 2003, 4:34
Lokalizacja: Siemianowice Ślaskie

Postautor: frezzer » 04 lip 2003, 20:44

kasieńka pisze:Samobójstwo to jest cos okropnego! :cry: :cry: Nie nawidzę takich ludzi :evil:


Szczerze powiedziawszy na nic sie przyda Twa nienawisc do tych ludzi, bo po prostu ich nie bedzie. A złość zawsze mija.
You cry, You learn
Awatar użytkownika
*Babsko*
Posty: 41
Rejestracja: 18 lut 2003, 22:14
Lokalizacja: Lewin Brzeski

Postautor: *Babsko* » 04 lip 2003, 20:54

kasieńka pisze:Samobójstwo to jest cos okropnego! :cry: :cry: Nie nawidzę takich ludzi :evil:


Nie żebym się czepiała, ale nie powinno się tak pisać... Ktoś kto ma powody do popełnienia samobójstwa musi być już w niezłym dołku życiowym i naprawdę w wielkiej rozpaczy... Wtedy już nie myśli się wręcz można powiedzieć - racjonalnie...
Można nienawiedzieć / nienawidzić < jak to się pisze ? 8) > samego AKTU POPEŁNIENIA SAMOBÓJSTWA, ale nie ludzi, którzy je popełniają... O takich ludziach można by wiele pisać, ale kto zna choć jedną osobę ze skłonnościami samobójczymi, to zrozumie o co chodzi...
Podobno życie jest największym darem jaki mamy i największym skarbem - ale czy człowiek, któremu nic się nie układa może być zadowolony z takiego życia i szczęśliwy ? Wątpię... A zwłaszcza, gdy utwierdza się w przekonananiu, że żyjemy po to by umrzeć więc właściwie to co mu tam zależy...no nie ?
Życie bywa ciężkie do zniesienia - zawsze albo jesteśmy szczęśliwi zadowoleni i ogólnie FAJNIE < żeby nie wyrażać się bardziej dobitnie :wink: > , a czasem jesteśmy na dnie wielkiego dołu rozpaczy, wszystko nas przygnębia i nic się nie układa - no bo czy tak nie jest ? I największą sztuką jest to by przetrwać te cięższe czasy... A to nie dla każdego jest łatwe zadanie... wiele zależy też od psychiki...
No ale dosyć tych pseudo - mądrych wypowiedzi... :wink:
Awatar użytkownika
kasieńka
Posty: 2301
Rejestracja: 30 cze 2003, 16:09
Lokalizacja: G-wo

Postautor: kasieńka » 04 lip 2003, 20:57

Ja im wybaczam.Ale oni robią sobię krzywdę i bliskim!!!!!!Dzieciom rodzicom !! :cry:
Awatar użytkownika
Adas
Członek FFC
Posty: 1547
Rejestracja: 21 kwie 2002, 17:05
Lokalizacja: Górny Śląsk
Kontaktowanie:

Postautor: Adas » 04 lip 2003, 21:00

*Babsko* pisze:ale czy człowiek, któremu nic się nie układa może być zadowolony z takiego życia i szczęśliwy ? Wątpię... [/b]


Oczywiście, że może być szczęsliwy.
Co nie znaczy ze musi być, albo że jest szcześliwy.
Ale MOŻE BYĆ - i takich ludzi podziwiam.
Awatar użytkownika
kasieńka
Posty: 2301
Rejestracja: 30 cze 2003, 16:09
Lokalizacja: G-wo

Postautor: kasieńka » 04 lip 2003, 21:11

Moją siąsiadak piła piła az w końcu sie powiesiła w domu. :!: :cry: Jej mąz tez zaczał pić po jej śmierci :!: Ich dzieći nie reagują zostawili ojca :cry: :cry: Z drugiej strony nie można sie dizwić takim ludziom :cry: :cry: :!: :!:
Awatar użytkownika
*Babsko*
Posty: 41
Rejestracja: 18 lut 2003, 22:14
Lokalizacja: Lewin Brzeski

Postautor: *Babsko* » 04 lip 2003, 22:11

Może i można być szczęśliwym - bo chociażby jeśli ktoś przejedzie cało :wink: po załamaniu to stara się być szczęśliwym i naprawić czy nadrobić to co stracone. Taki człowiek napewno musi być opytmistycznie nastawiony do życia, ale są też ludzie o mniej pozytywnym nastawieniu i oni ---> nie są szczęśliwi i o takich mi tutaj chodzi... Jest dużo ludzi, którzy dołują się chociażby myślami typu - nikt mnie nie lubi / nikomu na mnie nie zależy /nikomu nie jestem potrzebny... Czasem takie myśli doprowadzają właśnie do prób samobójczych i albo kończy się to śmiercią, albo nawróceniem :wink: i naprawianiem życia.
Ale nie każdy ma optymistyczne podejście do życia...
marigell
Posty: 2569
Rejestracja: 22 kwie 2002, 9:54

Postautor: marigell » 05 lip 2003, 10:58

*Babsko* pisze:Ale nie każdy ma optymistyczne podejście do życia...


A szkoda :)
Obrazek
Awatar użytkownika
Jędrek
Posty: 623
Rejestracja: 17 lip 2002, 3:36
Lokalizacja: Huta (województwo wielkopolskie)
Kontaktowanie:

Postautor: Jędrek » 05 lip 2003, 11:11

Samobójstwo to dla mnie duża odwaga. Osoba która stara się to zrobić na pewno nie jest tchórzem. Nie może się po prostu zgodzić z tym co się dzieje na świecie i z nim samym.

Podziwiam takich ludzi, ich odwagę. Przez tą są indywidualni. Krzywdzą wiele osób, ale nic za to nie mogą.

Zależy też od psychiki człowieka czy chce to zrobić czy nie.
Ktoś spalił ogrody z naszymi snami
Wyrwał korzenie marzeń
Podeptane kwiaty naszych rozkoszy
Marnieją samotnie
Mówiłem - tak nie może być
List z raju
www.sluah.blog.pl
Awatar użytkownika
kasieńka
Posty: 2301
Rejestracja: 30 cze 2003, 16:09
Lokalizacja: G-wo

Postautor: kasieńka » 05 lip 2003, 11:15

jędrek napisał:
Podziwiam takich ludzi, ich odwagę. Przez tą są indywidualni. Krzywdzą wiele osób, ale nic za to nie mogą.


Masz rację :wink:

Wróć do „Różne czyli Inne”