Eutanazja i samobójstwa

Sprawy nie związane z zespołem

Moderatorzy: Nemo, Małgorzata, Cień Anioła, Adrian-LZY, Dagmara

marigell
Posty: 2569
Rejestracja: 22 kwie 2002, 9:54

Postautor: marigell » 05 lip 2003, 11:19

Nie masz racji. Odwage trzeba mieć by żyć ... a indywidualność?? Nie wiem gdzie Ty ją widzisz :roll:
Obrazek
Awatar użytkownika
*Babsko*
Posty: 41
Rejestracja: 18 lut 2003, 22:14
Lokalizacja: Lewin Brzeski

Postautor: *Babsko* » 05 lip 2003, 11:34

Odwagę trzeba mieć i do tego by żyć i do tego by się zabić i tyle :wink:
Nie każdy byłby zdolny do tego, żeby popełnić samobójstwo... To zależy też właśnie od psychiki, a czasem nawet od wiary i religii...
Jednak ja uważam, że by popełnić samobójstwo to jednak trzeba mieć też i trochę odwagi... Indywidualność też się przejawia, ale co komu z takiej indywidualności... Potem jest tylko gadanie ludzi - i albo jaki to był dobry człowiek, albo co to też się stało że targnął się na swoje życie... i dalej po prostu bla bla bla... 8) Ale kogo już po śmierci obchodzi gadanie ludzi...
Odwagę ma ten kto stawia życiu czoła i walczy, żeby było lepiej nie załamując się - i ma ją też ten, który popełnia samobójstwo, choć albo nawet tylko próbuje... bo taki czyn nie jest tak o ot tak sobie, "bo mi się chciało" :wink: i też nie jest spowodowany przez błahostki...
Awatar użytkownika
Adas
Członek FFC
Posty: 1547
Rejestracja: 21 kwie 2002, 17:05
Lokalizacja: Górny Śląsk
Kontaktowanie:

Postautor: Adas » 05 lip 2003, 11:40

*Babsko* pisze:Jest dużo ludzi, którzy dołują się chociażby myślami typu - nikt mnie nie lubi / nikomu na mnie nie zależy /nikomu nie jestem potrzebny...

Może NIKT/NIKOMU to już przesada, ale generalnie dobrze wiem o co chodzi, bo sam tak mam.

*Babsko* pisze:Czasem takie myśli doprowadzają właśnie do prób samobójczych i albo kończy się to śmiercią, albo nawróceniem i naprawianiem życia


W to nawrócenie/naprawienie to już w ogóle nie wierzę. Tak bywa tylko w bajkach.
Awatar użytkownika
Adas
Członek FFC
Posty: 1547
Rejestracja: 21 kwie 2002, 17:05
Lokalizacja: Górny Śląsk
Kontaktowanie:

Postautor: Adas » 05 lip 2003, 11:43

*Babsko* pisze:Jednak ja uważam, że by popełnić samobójstwo to jednak trzeba mieć też i trochę odwagi...


A ja uważam, że odwaga nie ma z tym nic wspolnego.
Myślę, że decyzja o samobójstwie jest nieracjonalna, myślę, że dla samobójcy nie ma kwestii "zrobić to czy nie zrobić".
Myślę, że dla samobójcy jest tylko kwestia "jak dalej żyć?"
...i jeżeli nie widzi odpowiedzi.........
Awatar użytkownika
*Babsko*
Posty: 41
Rejestracja: 18 lut 2003, 22:14
Lokalizacja: Lewin Brzeski

Postautor: *Babsko* » 05 lip 2003, 12:32

Adas pisze:Myślę, że decyzja o samobójstwie jest nieracjonalna, myślę, że dla samobójcy nie ma kwestii "zrobić to czy nie zrobić".
Myślę, że dla samobójcy jest tylko kwestia "jak dalej żyć?"
...i jeżeli nie widzi odpowiedzi.........


Właśnie decyzja nie jest racjonalna, bo potencjalni samobójcy już często nie myślą racjonalnie... I o to właśnie chodzi... Wtedy już na niczym im nie zależy, uważają, że nie ma już nic do stracenia, że nic już dobrego ich na tym świecie nie spotka i nie mają szansy by się spełnić i być szczęśliwym... To jest już czysto pesymistyczne, a wręcz destrukcyjne :wink: myślenie... Nawet już na religii księża uczą, że Bóg i Kościół już nie potępia samobójców właśnie z tego powodu, że taki człowiek już nie myśli racjonalnie, stracił wiarę w siebie, życie i we wszystko... Oczywiście "samobójstwo to czyn zły i niedopuszczalny", ale nie potępia się za to ludzi... tylko sam czyn...
A co do nawracania / naprawiania - to wierz mi Adasiu znam przypadki... Niedaleko szukać... Czasem aż trudno uwierzyć, że w pobliżu mamy tylko potencjalnych samobójców :wink:
Awatar użytkownika
Adas
Członek FFC
Posty: 1547
Rejestracja: 21 kwie 2002, 17:05
Lokalizacja: Górny Śląsk
Kontaktowanie:

Postautor: Adas » 05 lip 2003, 19:22

*Babsko* pisze:Czasem aż trudno uwierzyć, że w pobliżu mamy tylko potencjalnych samobójców :wink: [/b]

Mnie przekonywac nie musisz, sam się do nich zaliczam, tyle, że na razie jeszcze mam nadzieję myślę racjonalnie.
Awatar użytkownika
mloda.jg
Członek FFC
Posty: 4784
Rejestracja: 15 cze 2002, 2:51
Lokalizacja: Zielona Góra/Łódź/ Jelenia Góra
Kontaktowanie:

Postautor: mloda.jg » 05 lip 2003, 22:19

stwierdzenie że sie nienawidzi samobójców było chyba nie na miejscu...
a ja mam dla Was urywek z gazety o chorobach wśród dzieci... urywek o samobójstwach:
"Samobójstwa - po wypadkach, urazach i zatruciach - są główną przyczyną zgonów dzieci i młodzieży. Według prof. Davda Shaffera, psychiatry z Columbia University w Nowym Jorku, co roku 500 tys. dzieci i młodzieży podejmuje w USA wymagające interwencji lekarza poważne próby samobójcze, które u 2 tys. z nich kończą się śmiercią. W Belgii aż 27 % nastolatków w wieku 14-16 lat miało w ciągu ostatnich 12 miesięcy myśli samobójcze, a 9 % z nich próbowało odebrać sobie życie - wykazały badania dr Liesbeth Bruckers z Uniewrsytetu Limburg. Najczęstszym powodem jest kryzys życiowy spowodowany niepowodzeniami w skzole lub kolizją z prawem, a także depresje, shizofrenia, nadużywanie alkoholu lub narkotyków"
Koniec fragmetnu, który pochodził z gazety "Wprost"
a ja myśle że każdy ma czasem myśli samobójcze
"... Kochaj całym sercem wszystkich ludzi,
bo lepiej mieć w sercu ranę,
niż kamień zamiast serca..."
Awatar użytkownika
Gosiaak
Posty: 1818
Rejestracja: 21 cze 2002, 4:21
Lokalizacja: Skierniewice
Kontaktowanie:

Postautor: Gosiaak » 06 lip 2003, 11:16

Przemek - był to chłopak, który dobrze się uczył, nie sprawiał pozorów, że ma jakieś problemy... zwyczajny dobry, miły, sympatyczny chłopiec... miał lat 15 kiedy... :cry: kiedy rzucił się... :cry: do rzeki... nikt nie zna dokładnie szczegółów, wiadomo jedynie, że był na jakiejś imprezie, nie był pijany ani nic... wyszedł z imprezy i nie wrócił... nad ranem znaleziono Jego ciało... Matka Przemka była s stanie krytycznym... wieziono Ją do szpitala :cry: nie mogła uwierzyć, że Jej syn... właśnie Jej zrobił coś takiego... A przecież nie mówił, że coś się dzieje, że ktoś Go nachodzi w szkole, że ma jakieś problemy z nauką, czy kolegami, koleżankami...
Szkoła... cała szkoła poszła na pogrzeb... widziałam Przemka w szkole pare razy... zawsze uśmiechnięty... a gdy Go zobaczyłam w trumnie :cry: :cry: dopiero wtedy zrozumiałam i pomyślałam, żebył uśmiechnięty, ale jak patrzyłam w Jego oczy to widziałam smutek... Dlaczego po czyjejś śmierci człowiek zauważa, że jednak coś się działo z Nim... dlaczego dopiero wtedy myślimy, że mogliśmy Mu pomóc... bo mogliśmy... a dlaczego człowiek, który to zrobił nie mówi nikomu, że coś z nie tak... przecież przyjaciele są od tego by sobie pomagać... po to są by się zwierzać, mówić co ich dręczy, bawi... są oparciem dla nas... lecz Przemek nie powiedział...inni też nie mówią... dlaczego? czyżby się czegoś bali?
Awatar użytkownika
morelka
Członek FFC
Posty: 2173
Rejestracja: 23 cze 2003, 15:39
Lokalizacja: Wałbrzych

Postautor: morelka » 06 lip 2003, 11:28

Twoje słowa są odbicie życia wielu ludzi. Sama czasami potrafiłam mieć takie myśli i też nikt by mnie nawet o to nie podejrzewał. A dla czego ludzie nie chca się zwierzyć nikomu? Hmmm...może raz kieyś probowali i zostali zle zrozumieni przez drugiego czlowieka lub nie zrozumieni wcale i teraz maja jakby uraz i nie chca nikomu mowic co sie z nimi dzieje, bo nie chca zostac wysmiani lub odtraceni. Różnie w życiu bywa. Ja kiedyś miałam dołek psychiczny i juz myslałam o śmierci bardzo poważnie, zwierzyłam się mojej przyjaciółce a ona miala mnie w nosie. Teraz juz jak jest cos ze mna zle to nikomu nie mowie, bo wciaz pamietam to jak zostalam 'olana' w ciezkich dla mnie chwilach.
Więc żeby uczucie trwało, trzeba zgodzić się na niepewność, wypłynąć na niebezpieczne wody, tam gdzie posuwa się do przodu tylko ten, kto ufa...
Awatar użytkownika
Gosiaak
Posty: 1818
Rejestracja: 21 cze 2002, 4:21
Lokalizacja: Skierniewice
Kontaktowanie:

Postautor: Gosiaak » 06 lip 2003, 11:49

Myślałam o tym samym... ale człowiek w wieku 15 czy 16 lat czasem jeszcze nie dojrzeje by sie zwierzać np. matce czy ojcu... owszem spotkało mnie pare przykrych chwilach, ale nie umiem sie rodzicom zwierzyć... wolę iść do siosrty czy kolezanki... ale nie do rodziców... czemu tak jest nie wiem... wlasnie, moze jeszcze nie dodosłam do tego... nie wiem
Awatar użytkownika
Adas
Członek FFC
Posty: 1547
Rejestracja: 21 kwie 2002, 17:05
Lokalizacja: Górny Śląsk
Kontaktowanie:

Postautor: Adas » 06 lip 2003, 13:39

morelkaz pisze:A dla czego ludzie nie chca się zwierzyć nikomu?

To oczywiste. Justysia już na to odpowiedziała, ale przypomnę: człowiek obawia się posądzenia o robienie show w celu wzbudzenia zainteresowania swoją osobą.
Awatar użytkownika
Cień Anioła
Członek FFC
Posty: 5294
Rejestracja: 09 sie 2002, 4:46
Lokalizacja: Szczecin

Postautor: Cień Anioła » 06 lip 2003, 13:46

Adas pisze:
morelkaz pisze:A dla czego ludzie nie chca się zwierzyć nikomu?

To oczywiste. Justysia już na to odpowiedziała, ale przypomnę: człowiek obawia się posądzenia o robienie show w celu wzbudzenia zainteresowania swoją osobą.


Właśnie dlatego wiele ludzi tak robi.Mówią, że chcą się zabić tylko dlatego żeby wzbudzić czyjeś zainteresowanie.W większości jak ktoś chce się zabić to nikomu o tym nie mówi-idze i to po prostu robi.
Awatar użytkownika
frezzer
Posty: 214
Rejestracja: 12 cze 2003, 4:34
Lokalizacja: Siemianowice Ślaskie

Postautor: frezzer » 06 lip 2003, 14:15

A co powiedzie o narkomanach ?

CZy jest to eutanazja rozłożona w czasie czy dobrowolne samobójstwo na kredyt ?
You cry, You learn
mondrala

Postautor: mondrala » 06 lip 2003, 15:18

NARKOMAN...TO ANI SAMOBOJCA..ANI POTENCJALNY ZWOLENNIK EUTANAZJI..NARKOMANI NIE BIORA BO CHCA SIE ZABIC..GDYBY TAK BYLO..TO ZLOTA STRZALA..I JUZ..A NIE CODZIENNE SZUKANIE TOWARU..BO NA POCZATKU FAJNIE..I TAK KOLOROWO..A żPOTEM TO JUZ SIE MUSI..BO PO PROSTU BOLI...ALE MALO NARKOMANOW TO SAMOBOJCY..ONI TRWAJA W NALOGU..CHCA ZYC...
Awatar użytkownika
morelka
Członek FFC
Posty: 2173
Rejestracja: 23 cze 2003, 15:39
Lokalizacja: Wałbrzych

Postautor: morelka » 06 lip 2003, 16:19

Po raz pierwszy chyba zgadze sie z mondrala.
Narkoman nie wie do czego go może branie narkotyków doprowadzic. On chce żyć, ale mimo to sądzę, aby moża go nazwac samobójca. Ale oni się zabijają nieświadomie, biorąc narkotyki i to juz nie jest to samo co rzucenie sie pod pociąg.
Więc żeby uczucie trwało, trzeba zgodzić się na niepewność, wypłynąć na niebezpieczne wody, tam gdzie posuwa się do przodu tylko ten, kto ufa...

Wróć do „Różne czyli Inne”