Zdrada!!!

Sprawy nie związane z zespołem

Moderatorzy: Nemo, Małgorzata, Cień Anioła, Adrian-LZY, Dagmara

Awatar użytkownika
Sylwia;-)
Posty: 1541
Rejestracja: 08 cze 2003, 20:16
Lokalizacja: Tbg

Postautor: Sylwia;-) » 28 mar 2004, 23:44

iwonkax pisze:
Eisen, Ty złodzieju :!: niech no ja Cię tylko spotkam :!: :evil: :evil:

Ehh... do sądu z nim!! :wink: :twisted: :P sylwia;-)
Awatar użytkownika
luki
Posty: 623
Rejestracja: 30 paź 2002, 0:43
Lokalizacja: konin

Postautor: luki » 02 kwie 2004, 20:28

JA CHYBA BYM NIE POTRAFI ZDRADZIC
kiedys wiezylem w miłosc a teraz juz nie . Moze kiedys uwierze. A moze juz nigdy je niespotkam
Mam jedak przyjaciół was
Awatar użytkownika
pati z Pszowa
Posty: 235
Rejestracja: 07 wrz 2003, 16:35
Lokalizacja: Pszów

Postautor: pati z Pszowa » 05 kwie 2004, 19:29

ja też bym nie mogła zdradzić
takich ludzi (co nie zdradzają) jest mało na świecie a to wielka szkoda
nienawidze alkoholików....
Awatar użytkownika
Syriel
Posty: 2311
Rejestracja: 27 sie 2002, 17:28
Lokalizacja: Jaworzno/Kraków

Postautor: Syriel » 05 kwie 2004, 20:05

pati z Pszowa pisze:ja też bym nie mogła zdradzić
takich ludzi (co nie zdradzają) jest mało na świecie a to wielka szkoda


... Hmmm... dziś czytałam takie badanie na temat Polek i 12% przyznaje się, że zdradziło swego męża...

Co do samej zdrady... To uważam, że zjawisko jest dość częste zarówno w związkach typu dziewczyna-chłopak, jak i mąż-żona... Szczerze powiedziawszy, patrząc na 'malowane lale' jakich teraz pełno na ulicach to mnie takie coś nie dziwi.... A w małżeństwie osobiście (mimo mojemu wręcz nadmiernemu romantyzmowi) uważam, że po przeżyciu z sobą lat 15 miedzy ludźmi początkowa gorąca i zapewne pełna temperamentu miłość przeradza się w przyzwyczajenie (hmmm... czyżby nie o tym było czasami "Aniele mój"?)... A monotonia może do wielu rzeczy prowadzić... Aja opisała nam swoją 'przygodę'... I dla mnie ta sytuacja, to nie była 'konwencjonalna' zdrada... Po prostu uległa nastrojowi chwili... Nie żebym to usprawiedliwiała... Ale przyznajcie się sobie sami, że nie ulec czemuś takiemu (jeszcze pod wpływem procentów) wcale łatwo nie jest... A co do wszystkich osób, które piszą, że zdrady nie potrafiłyby wybaczyć to moim zdaniem głównym powodem tego jest fakt, że przy takim zdarzeniu nasze poczucie wartości jest mocno zachwiane (po przecież znalazł sie ktoś lepszy od nas)... A wyobraźcie sobie, że jesteście żoną/mężem macie 2 dzieci w wieku 5 i 10 lat mąż/żona was zdradził/ła... Czy na następny dzień składacie pozew rozwodowy nie zwracając uwagi na konsekwencje?....

Wszystko co piszę miało na celu jedno.. Używacie górnolotnych słów takich jak miłość, zaufanie... ale życie niestety wcale tak 'cukierkowe' nie jest... Choć ja osobiście bardzo bym sobie tego życzyła...

To było dość racjonalne podejść do sprawy, co przy moim idealizmie bardzo rzadko się zdarza.... :wink:
Awatar użytkownika
centuria15
Posty: 171
Rejestracja: 21 cze 2003, 22:01
Lokalizacja: Gdańsk

Postautor: centuria15 » 06 kwie 2004, 13:49

Syriel pisze:... A wyobraźcie sobie, że jesteście żoną/mężem macie 2 dzieci w wieku 5 i 10 lat mąż/żona was zdradził/ła... Czy na następny dzień składacie pozew rozwodowy nie zwracając uwagi na konsekwencje?....
[/b]


Ja się ostatnio zastanawiałam nad zdradą... W sumie zdrada taka że np. mąż zaradzi żonę w ten sposób że pójdzie z inną do łóżka, nic nie czując do tej kobiety, robiąc to pod wpływem jakichś emocji...to wcale nie jest aż takie straszne...bo przecież związek 2 ludzi nie opiera się na "łóżku" tylko na uczuciu jakim siebie dażą...
Dla mnie o wiele gorsze by było gdyby mój mężczyzna (mąż) poczuł coś do innej...a mi by o tym nie powiedział, by ze mną był itp.
...:::Zamykam serce i udaję że nie czuje
Zamykam oczy i udaję że nie widzę:::...
Awatar użytkownika
kotek
Posty: 2432
Rejestracja: 03 sty 2004, 16:20
Lokalizacja: eternity

Postautor: kotek » 06 kwie 2004, 14:05

Zdrada....rozlegly temat...zalezy o jakim sposobie rozmaiwamy. Jelsi chodzi o zdrade fizyczna, uwazam, iz latwiej jest ja wybaczyc, anizeli zdrade psychiczna. Nalezaloby oczywiscie kazdy gatunek zdrady wybaczac. Ale ta fizyczna jest latwiej. Jets tez aspekt zdrady przyjaciela. Tylko kazdy rozumie przez to cos innego. Wiem jedno, bardzo trudno jets pozniej wszystko naprawic. Zazdrosc tez jest powodem zdrady. Zazdrosc niszczy zwiazki. Zdrada sama w sobie nie jest az taka straszna, straszniejsze sa jej skutki.
uśmiech się
bo już dobra czas
Awatar użytkownika
centuria15
Posty: 171
Rejestracja: 21 cze 2003, 22:01
Lokalizacja: Gdańsk

Postautor: centuria15 » 06 kwie 2004, 14:11

kotek pisze: Nalezaloby oczywiscie kazdy gatunek zdrady wybaczac. .

Tak..., Jezus powiedział : "Jak Wy wybaczacie, tak i wam będzie wybaczane" :P
...:::Zamykam serce i udaję że nie czuje
Zamykam oczy i udaję że nie widzę:::...
Awatar użytkownika
kotek
Posty: 2432
Rejestracja: 03 sty 2004, 16:20
Lokalizacja: eternity

Postautor: kotek » 06 kwie 2004, 14:22

Masz racje w zupelnosci, tylko, ze eh...nalezy wybaczac 77 razy...ale to jest strashnie strudne...czasami wydaje sie ze niemozliwe, jednak niemozliwe nie istnieje...zawsze mozemy wybaczyc...bedzie nam lzej, poczujemy sie lepiej...to ejst piekne, wybaczyc komus jego winy...on nam nie musi wybaczac...albo piekne jest to, ze wystawia sie drugi policzek...(ja wystawilam wiec wiem...)....wiara jest piekna i cudowna...
uśmiech się
bo już dobra czas
Awatar użytkownika
Malvina
Członek FFC
Posty: 1242
Rejestracja: 31 sie 2002, 18:56
Kontaktowanie:

Postautor: Malvina » 21 kwie 2004, 16:23

kotek pisze:rozmaiwamy. Jelsi chodzi o zdrade fizyczna, uwazam, iz latwiej jest ja wybaczyc, anizeli zdrade psychiczna.

Według mnie zdrada to zdrada...a nie ze sa różne rodaje zdrawdy i jest jest gorsza od drugiej....
Jeżeli kogoś kochasz to go nie zdradzasz...w żaden sposób...i tyle...
marigell
Posty: 2569
Rejestracja: 22 kwie 2002, 9:54

Postautor: marigell » 21 kwie 2004, 23:28

Nieprawda. Są różne rodzaje zdrad .. innaczej bolą i innaczej sie je wybacza badź nie ... wg mnie zdrade fizyczną można łatwiej wybaczyć ...
Obrazek
Awatar użytkownika
Adas
Członek FFC
Posty: 1547
Rejestracja: 21 kwie 2002, 17:05
Lokalizacja: Górny Śląsk
Kontaktowanie:

Postautor: Adas » 22 kwie 2004, 10:04

To, czy ktoś widzi podział zdrad na "rózne rodzaje" (jak Marigell), to chyba indywidualne podejście, cecha charakteru.

Dla mnie na przykład nie ma żadnego podziału.
Zdrada jest naruszeniem poczucia wartości (tu się zgadzam z Syriel), ale nie tylko, bo z tym się wiąże naruszenie zaufania, co uważam za istotniejsze.
Dla mnie więc jest tylko jedna zdrada, związana z zaufaniem (brakiem zaufania), i dotyczy ona tak samo tego, co nazywacie "zdrada fizyczna", jak i tego, co ja bym nazwał "zdradą uczuciową", a także wszelkiego innego naruszenia zaufania, np. w kontaktach przyjacielskich.

Mój charakter nie dzieli zdrady nawet w zależności od tego, kogo dotyczy.
U mnie pojęcie zdrady jest identyczne (równie czarne) wszędzie tam, gdy w moim pojęciu stracę zaufanie do kogoś.

Co innego ból związany ze zdradą. To można dzielić, czasem jest mniejszy, czasem większy, ale to także moje subiektywne odczucie.
Wybaczenie zdrady w moim przypadku nie jest zależne od "rodzaju zdrady", ani od mojego subiektywnego poczucia większego czy mniejszego bólu.

Wybaczenie zdrady w moim przypadku zależy prawdopodobnie wyłącznie od upływu czasu i zachowania "strony zdradzającej".
I z tego co zauważyłem, nie upłynęło jeszcze nigdy tyle czasu, żebym całkowicie potrafił wybaczyć, tak, żeby zaufanie wróciło do takiego zamego poziomu jaki był przed naruszeniem (zdradą).
Stąd wnioskuję, że ja nie potrafię wybaczać.

Co ciekawe, nie zawsze zdrada jest to ewidentnie wina zdradzającego. Najczęściej bywa tak, że to moje wyobrażenie o zaufaniu jest większe, niż powinno. Wtedy ja odczuwam zdradę mimo to, że ktoś zachowuje się normalnie, jak zwykle, po swojemu.

Ciekawie było to pokazane na przykładzie w serialu "M jak miłość", akurat parę tamtych odcienków oglądałem.
Dziewczyna chodziła z chłopakiem mając świadomość, że dla niego jest jedną z wielu dziewczyn z którymi on się spotyka.
Jej było smutno, była zazdrosna, z jej punktu widzenia była zdradzana, choć nie chciała się do tego przyznać sama przed sobą i próbowała się zmusić do myślenia, że wszystko jest w porządku.
W opinii współlokatorów facet zdradzał.
W sensie obiektywnym nie można mówić o zdradzie, bo podejscie faceta (który się z tym podejsciem nie krył) było uczciwe, jednoznaczne, i nie naruszał zaufania, skoro nie dawał dziewczynie żadnych podstaw do spodziewania się wierności z jego strony.
To ta dziewczyna jednak wymagała podświadomie tej wierności. W każdym razie jeżeli w tej sytuacji mówi się o zdradzie, to raczej jako subiektywne odczucie dziewczyny, a nie jako faktycznej zdradzie w wykonaniu chłopaka.
Awatar użytkownika
Adas
Członek FFC
Posty: 1547
Rejestracja: 21 kwie 2002, 17:05
Lokalizacja: Górny Śląsk
Kontaktowanie:

Postautor: Adas » 22 kwie 2004, 10:18

jesoos pisze:Jakoś trudno mi sobie wyobrazić taką tradycję u muzułmanów, którzy zakrywaja twarze kobietom i odbieraja im wszelkie prawa...czy nie pomyliło CI sie z Romami?

Raczej nie pomyliło mi się, choć juz teraz głowy nie dam, bo faktycznie też mi to znowu podpada, a nie mam już gdzie sprawdzić :P
Informacja pochodziła z jakiegoś gazetowego reportażu z kraju arabskiego, choć nie pamiętam konkretnie jaki to był kraj, ale się zdziwiłem, że tam też mają takie zwyczaje :P Chociaż pewnie jest to czysta tradycja niewiele związana z religią.
Awatar użytkownika
Adas
Członek FFC
Posty: 1547
Rejestracja: 21 kwie 2002, 17:05
Lokalizacja: Górny Śląsk
Kontaktowanie:

Postautor: Adas » 22 kwie 2004, 10:30

Malvina pisze:Jeżeli kogoś kochasz to go nie zdradzasz...w żaden sposób...i tyle...[/color][/b]


Skoro zdrad jest tak dużo, to skąd one się biorą? Czy ci zdradząjcy ludzie się nie kochają Twoim zdaniem? Czyli byłaby to co 9-ta Polka, Polaków jeszcze więcej, nie mówiąc już o ludziach z innych krajów....

Znaczy, że jedni potrafią kochac naprawdę (w tym pewnie Ty), a inni nie kochają, bo zdradzają? Hmmm....nie jest to zbyt jasne... Niby dlaczego Ty miałabyś potrafić kochać, a ktoś inny nie (bo zdradził)?

Kwestia chyba jest nie w tym "czy człowiek zdradza gdy kocha?",
ale w tym "czy człowiek zdradza gdy przyrzekł wierność?".



Sam coraz częściej skłaniam się ku poglądowi, że zdrada ma mniej wspólnego z miłością, a więcej z samą czystą lojalnością....
Awatar użytkownika
jesoos
Posty: 4971
Rejestracja: 13 paź 2002, 22:00
Lokalizacja: teraz Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: jesoos » 22 kwie 2004, 14:47

Adas pisze:Sam coraz częściej skłaniam się ku poglądowi, że zdrada ma mniej wspólnego z miłością, a więcej z samą czystą lojalnością....

gdzie lojalność tez może być rozumiana bardzo obszernie... dla kogoś "zdradą" może być przyjęcie zaproszenia na kawę/wino/piwo(od kogos innego)...czy masaż stóp :wink: ktoś inny nie widzi nic zdrożnego w uprawianiu sexu z innym partnerem :P
You know you got it when you're having fun,
And the rock n rolls shaking you under the sun,
You scream and you shout this is what it's all about,
It's the only way.
Awatar użytkownika
Adas
Członek FFC
Posty: 1547
Rejestracja: 21 kwie 2002, 17:05
Lokalizacja: Górny Śląsk
Kontaktowanie:

Postautor: Adas » 22 kwie 2004, 15:14

Zgadza się Jesoos, wszystko zależy od tego, co czują konkretni ludzie.

Jesoos napisał:
"ktoś inny nie widzi nic zdrożnego w uprawianiu sexu z innym partnerem"


....a tu nie chodzi o to, czy ktoś widzi coś zdrożnego w uprawianiu seksu z innym partnerem, tylko czy widzi coś zdrożnego w uprawianiu seksu przez własnego partnera z kimś innym, czy umawianiu się przez własnego partnera z kimś innym na kawę/piwo...itd.
To chyba są sprawy o których bliscy sobie ludzie powinni wiedzieć w pierwszej kolejności - czyli co, kto, i w czym widzi coś zdrożnego...

Wróć do „Różne czyli Inne”