~ Kolorowe Magazyny ~

Dyskusje związane z zespołem

Moderatorzy: Nemo, Małgorzata, Cień Anioła, Adrian-LZY, Dagmara

Dorota
Posty: 918
Rejestracja: 08 maja 2002, 13:43
Lokalizacja: Świętochłowice
Kontaktowanie:

Postautor: Dorota » 19 paź 2003, 18:58

Są łzy, które jak ogień palą...
Awatar użytkownika
Vampirzyca
Posty: 2733
Rejestracja: 22 cze 2002, 2:14
Lokalizacja: Kraków / Bydgoszcz

Postautor: Vampirzyca » 19 paź 2003, 18:58

to było w Gali ;)

Obrazek

W życiu Ani wszystko wydarzyło się szybko. Sukces, małżeństwo, macierzyństwo i rozwód. O tym, że jej związek nie należy do szczęśliwych, znajomi domyślali się od dawna. Ona nie mówiła nic. Teraz, gdy jej sprawa rozwodowa trafiła do sądu, zmieniła zdanie. Tylko GALI opowiada, ile kosztuje ją rozstanie z mężem, plotki o romansach i walka o dziecko.


Ania ma 23 lata i dwuletniego synka. W jej wieku dziewczyny dopiero zaczynają marzyć o wielkiej miłości, ona niebawem weźmie rozwód. Adama poznała pięć lat temu. Przez trzy lata byli nierozłączni. Gdy Ania zaszła w ciążę, postanowili się pobrać. Mieszkali wtedy w Pszowie, w małym miasteczku niedaleko Rybnika i nie chcieli, żeby ludzie wytykali ich palcami. Zaraz po ślubie coś jednak zaczęło się między nimi psuć.

Anna WYSZKONI: Dwa miesiące po ślubie trafiłam do szpitala. Zdziwiło mnie, że mój mąż rzadko mnie odwiedzał. A gdy przychodził, po godzinie zaczynało mu się nudzić i wymyślał byle pretekst, żeby wyjść. Myślałam, że zmieni się po urodzeniu dziecka. Wierzyłam, że stanie się bardziej opiekuńczy, ale niestety, było coraz gorzej... Adam pracował za granicą w fabryce składającej samochody i chociaż bywał w domu tylko w weekendy, nie poświęcał czasu rodzinie. Nie chciał nawet uczestniczyć w kąpaniu Tobiasza. Wolał oglądać telewizję w drugim pokoju.

Gala: Jak długo przymykałaś na to oczy?

A.W.: Bomba wybuchła podczas ubiegłych świąt Bożego Narodzenia. Po awanturze doszliśmy do wniosku, że musimy od siebie odpocząć. Dopiero kiedy Adam wyjechał, poczułam, że naprawdę żyję. Znów zaczęłam się uśmiechać. Niepostrzeżenie stałam się bardziej pewna siebie, samodzielna. To drażniło Adama, bo wolał widzieć we mnie małą, bezbronną istotę, jaką byłam na początku naszej znajomości. Nie mógł zaakceptować tego, że czułam się już dojrzałą kobietą. Zaczęłam zauważać, że obcy ludzie, także mężczyźni, okazują mi więcej zainteresowania niż własny mąż.

Gala: Sukces Łez zbiegł się z początkiem waszego małżeństwa. Może Adam bał się, że wybierzesz sławę zamiast rodziny?

A.W.: A może tak podpowiadali mu "życzliwi". Słyszałam, jak mówili, że stałam się gwiazdą i zaniedbałam dom. Że prowadzę rockandrollowe życie, upijam się na balangach po koncertach, zmieniam kochanków jak rękawiczki. Same bzdury. Ale Adam bardziej niż o mnie był chyba zazdrosny o to, że zaczęłam zarabiać więcej od niego. On też miał dobrą pensję za granicą, ale ja jego pieniędzy nigdy nie widziałam.

Gala: Co z nimi zrobił?

A.W.: Twierdził, że wszystko oddaje swojej mamie, która trzyma je w banku. Kiedy zaczęliśmy budować dom, poszłam do teściowej, żeby wziąć od niej pieniądze. Była bardzo zdziwiona. Usłyszałam, że Adam nigdy jej niczego nie dawał. Co więc zrobił z tymi pieniędzmi? Nie mam pojęcia. Skoro mój mąż nie kupił sobie niczego kosztownego, nie miał nawet samochodu, to podejrzewam, że je zwyczajnie przehulał. Ostatnio wkurzyłam się, kiedy podczas rozprawy majątkowej adwokat Adama wyciągnął jakieś stare wywiady z Łzami, z których wynikało, że dostawaliśmy za koncert po 10 złotych. Wniosek był taki, że mój mąż mnie żywił, kiedy ja zarabiałam grosze, a gdy zaczęłam zarabiać więcej, porzuciłam go. Prawda jest taka, że największy finansowy sukces Łzy osiągnęły, gdy jeszcze byliśmy razem, właśnie po wydaniu płyty W ZWIĄZKU Z SAMOTNOŚCIĄ. Rozstaliśmy się dużo później.

Gala: O co twój mąż tak zawzięcie walczy? O ciebie, dziecko, pieniądze?

A.W.: Nie wiem. On twierdzi, że nie obchodzą go moje pieniądze, ale gdyby tak było, to nie upierałby się, żeby dzielić majątek w sądzie. Wystarczyłoby pójść do notariusza i podpisać kilka papierków, tak jak od początku chciałam. Na dziecku też mu raczej szczególnie nie zależy, skoro nie potrafi zrozumieć, że szum wokół rozwodu może Tobiaszowi tylko zaszkodzić.

Gala: Boisz się, że chciałby ci odebrać dziecko?

A.W.: (długa pauza) Nie dopuszczam nawet takiej możliwości. Przeraża mnie to, że nasz syn mógłby stać się w tej sytuacji kartą przetargową. Ostatnio usłyszałam od Adama, że zgodzi się na rozwód, jeśli oddam mu Tobiasza i nasz dom, ale nie potraktowałam tego poważnie. Nigdy nie oddam mu dziecka.

Gala: Twierdzisz, że chcesz uniknąć wzajemnego obrzucania się błotem, a mimo to w naszej rozmowie nie oszczędzasz męża. Dlaczego zdecydowałaś się tak otwarcie mówić o waszym rozstaniu?

A.W.: Kiedy podjęliśmy decyzję o rozwodzie, chciałam, żeby odbyło się to bez rozgłosu. W wywiadach wypowiadałam się na temat całej sprawy bardzo dyplomatycznie, używając okrągłych sformułowań. Miarka się jednak przebrała, kiedy Adam zaczął mnie obrażać oraz wysuwać kłamliwe oskarżenia, próbując udowodnić, że jestem najgorszą żoną i matką na świecie. Nie mogę milczeć, kiedy ktoś stosuje ciosy poniżej pasa.

Gala: Nie próbowaliście tego naprawić? Może wystarczyło szczerze porozmawiać?

A.W.: Oczywiście, że były takie próby. Mój mąż ma jednak bardzo pokrętną naturę. Jego nastroje zmieniają się jak w kalejdoskopie. Potrafi spokojnie rozmawiać, a kilka godzin później rzucać obelgi i odwracać kota ogonem. Poza tym w którymś momencie straciłam do niego zaufanie. Dowiedziałam się, że byłam oszukiwana. Już po ślubie znalazłam jego notatnik.

Gala: Spis cudzołożnic?

A.W.: Nie, nie to. Adam brał narkotyki i ukrywał to przede mną. Dla niego to nie był problem, raczej zabawa, ale zdawał sobie sprawę, że ja jestem bardzo wyczulona na tym punkcie. Gdybym wiedziała o jego "rozrywkach", pewnie klapki spadłyby mi z oczu dużo wcześniej.

Gala: Godziliście się w łóżku?

A.W.: Kiedy ludzie zaczynają się od siebie oddalać, seks niczego nie zmieni. Poza tym, kiedy przestaje się być adorowaną przez własnego męża, traci się ochotę na namiętność. W pewnym momencie przestałam czerpać przyjemność z naszego pożycia. Przestałam czuć się kobietą. Przypominały mi o tym dopiero spojrzenia innych facetów. Ale uwierz, że byłam wierna Adamowi. Nigdy nie zdecydowałam się na romans, choć wiele mi się przypisuje (śmiech).

Gala: Twierdzisz, że od dawna dochodziło między wami do konfliktów. Jakie zarzuty pod twoim adresem padały w takich sytuacjach?

A.W.: Najwięcej zarzutów i pretensji pojawia się dopiero teraz, głównie ze strony rodziny Adama. Dowiedziałam się na przykład, że byłam złą żoną, bo zamiast gotować w domu, wolałam chodzić na obiadki do jego mamy. Czy to takie straszne, że przyjmowałam jej zaproszenia, bo nie chciałam robić przykrości mężowi? Rzeczywiście, nie nauczyłam się gotować. Czułam, że nie mam dla kogo. Śniadania jadłam sama, bo mąż lubił długo spać. Oczekiwał, że będę go obsługiwać jak kelnerka, podczas gdy on zasiądzie przed telewizorem. To nie jego wina, tak został wychowany. Wieczorami znikał na samotne spacery, a ja leżałam w łóżku z dzieckiem w brzuchu i czekałam, kiedy łaskawie wróci.

Gala: Rodzina twojego męża obwinia cię o rozpad małżeństwa?

A.W.: Oni chyba nigdy do końca mnie nie zaakceptowali. Dowiedziałam się niedawno, że dla nich Adaś zawsze był grzecznym, spokojnym chłopcem, a kiedy się ze mną ożenił, to się popsuł. To ja go wciągnęłam w tarapaty z używkami, to ja zabierałam jego pieniądze. Przez kilka miesięcy, kiedy Adam był za granicą, sama nadzorowałam budowę naszego domu. Miał stanąć na działce, którą dostaliśmy w prezencie ślubnym od dziadków. Nie prosiłam nikogo o pomoc, ale rodzice Adama zaoferowali, że możemy podczas budowy korzystać z ich wody i elektryczności, dopóki nie będziemy mieli własnej. Dziś się okazuje, że oni wszystko sobie zapisywali, ile czego zużyłam, za jaką kwotę. Chyba nie wierzyli, że nasze małżeństwo przetrwa.

Gala: Gdyby dziś Adam przeprosił za swoje błędy i chciał zacząć wszystko od początku, dałabyś mu szansę?

A.W.: Na to jest już za późno. Pewnych rzeczy nie da się teraz posklejać. Jedyne, co nam pozostało, to rozstanie się bez wrogości. To nie jest dla mnie łatwy moment. Ja naprawdę walczyłam o ten związek, chciałam go ocalić. Byłam gotowa wiele znieść dla dobra dziecka, chciałam dać Adamowi szansę. Niestety, jego przyrzeczenia poprawy pozostały pustymi obietnicami.

Gala: Jak na 23-latkę masz już spory bagaż doświadczeń. Małżeństwo, macierzyństwo, rozwód. Blizny po nieudanym związku będą ci przeszkadzać?

A.W.: Wiem, że wyjdę z tej katastrofy poobijana, ale silniejsza. Nadal wierzę w miłość. Wierzę, że gdzieś tam jest człowiek, któremu mogę zaufać, oddać całą siebie. Kiedy kocham, to idę na żywioł. Nie będę rozpamiętywać przeszłości, zastanawiać się, że skoro ktoś mnie kiedyś zranił, to wszyscy mężczyźni są źli. Nie popełnię tylko jednego błędu: zanim zwiążę się z kimś na stałe, najpierw z taką osobą pomieszkam. Życie razem to nie tylko randki, romantyczne spacery i dziki seks, ale również codzienne obowiązki. Jeśli partnerzy nie potrafią się nimi dzielić, to taki związek nie ma sensu.

Rozmawiał Marcin Prokop
Awatar użytkownika
Paula_Jestem
Członek FFC
Posty: 3745
Rejestracja: 25 sie 2002, 0:19
Lokalizacja: dolnyśląsk

Postautor: Paula_Jestem » 19 paź 2003, 19:04

ale ten numer to chyba od jutra?
"Dzień jak codzień a wszystko zmienił"
Dorota
Posty: 918
Rejestracja: 08 maja 2002, 13:43
Lokalizacja: Świętochłowice
Kontaktowanie:

Postautor: Dorota » 19 paź 2003, 19:07

od 20 października.. czyli od jutra :)
Są łzy, które jak ogień palą...
Awatar użytkownika
Vampirzyca
Posty: 2733
Rejestracja: 22 cze 2002, 2:14
Lokalizacja: Kraków / Bydgoszcz

Postautor: Vampirzyca » 19 paź 2003, 19:16

ojej, spózniłam sie z tym artykułem kilka sekund ;/

a propo zdjęcia - Ania jest na nim do kogoś podobna.. tylko do kogo?
Awatar użytkownika
AGANIESZKA
Członek FFC
Posty: 479
Rejestracja: 26 maja 2003, 15:00
Lokalizacja: GRODKÓW/NYSA

Postautor: AGANIESZKA » 19 paź 2003, 19:33

HHMMM ania na tym zdjęciu przypomina mi kasię kowalską z jej płyty koncertowej. tesh była w takiej poyscji i czerwonej sukience. a co do artykłółu nie dziwię się że ania miewała zły humor. teraz prawda wyszła na jaw i myślę że może być jusz tylko lepiej...
Awatar użytkownika
Ninona
Członek FFC
Posty: 1743
Rejestracja: 03 maja 2003, 21:06
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: Ninona » 19 paź 2003, 20:37

a mi sie zrobiło bardzo smutno gdy to przeczytałam...Ale wuerzę że to co nas nie zabije tonas wzmocni!!
Mam nadzieję że teraz już będzie tylko lepiej...

Pozdrawiam
Awatar użytkownika
Michu.
Posty: 227
Rejestracja: 07 paź 2003, 21:44

Postautor: Michu. » 19 paź 2003, 20:55

Dobrze robi Ania, tylko sobie czas zmarnowała z nim. Szczerze jej współczuje sytuacji.
Awatar użytkownika
anka, ot tak
Posty: 382
Rejestracja: 07 lip 2003, 22:15
Lokalizacja: warszawa

Postautor: anka, ot tak » 19 paź 2003, 21:42

a co do tego wcześniej, to mi sie to zdjęcie troche kojarzy z Alizee....
...Dzieci są jak zwierciadła. Odbijają miłość. Jesli daje im się miłość, oddają ją. jeżeli niczego im się nie daje, nie mają czego oddać...
Awatar użytkownika
Małgorzata
Członek FFC
Posty: 3192
Rejestracja: 10 gru 2002, 21:06
Lokalizacja: Elbląg / Lewin Brzeski

Postautor: Małgorzata » 19 paź 2003, 21:56

A ja to skomentuje tak....mi sie tylko w tym artykule podoba zdjęcie :wink:
Świat jest jak burdel, w którym Ty bierzesz lub dajesz.
Awatar użytkownika
Gusia
Posty: 650
Rejestracja: 14 cze 2003, 3:00

Postautor: Gusia » 19 paź 2003, 22:01

właśnie widziałam reklamę gali w tv z Anią ;)
Awatar użytkownika
Dagmara
Posty: 6366
Rejestracja: 08 wrz 2002, 1:11
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Dagmara » 19 paź 2003, 22:09

Nie rozumiem po co Ania takie sprawy wywleka publicznie :roll:
Awatar użytkownika
Paula_Jestem
Członek FFC
Posty: 3745
Rejestracja: 25 sie 2002, 0:19
Lokalizacja: dolnyśląsk

Postautor: Paula_Jestem » 19 paź 2003, 22:24

najpierw wszystko było tematem tajemnicą a teraz nagle wszyscy o wszystkim sie dowiedzieli.
"Dzień jak codzień a wszystko zmienił"
Awatar użytkownika
Małgorzata
Członek FFC
Posty: 3192
Rejestracja: 10 gru 2002, 21:06
Lokalizacja: Elbląg / Lewin Brzeski

Postautor: Małgorzata » 19 paź 2003, 23:36

Justysia pisze:Nie rozumiem po co Ania takie sprawy wywleka publicznie :roll:

Justyśka...napewno wiesz....pomyśl tylko..... :wink: ja wierzę, ze sie domyślisz.....bo w końcu to nie takie trudne :D
Świat jest jak burdel, w którym Ty bierzesz lub dajesz.
Awatar użytkownika
Vampirzyca
Posty: 2733
Rejestracja: 22 cze 2002, 2:14
Lokalizacja: Kraków / Bydgoszcz

Postautor: Vampirzyca » 20 paź 2003, 9:09

Ninona pisze:a mi sie zrobiło bardzo smutno gdy to przeczytałam..


tak, mi też.. :( ale - Bóg napewno wynagrodzi Jej to szczęście, które Łzy dają nam przez swoją muzykę, i koncerty.

Paula - wszystkie gazety o to wypytywały, gdzie nie przeczytałam, to było coś o rozwodzie Ani.. :/

Wróć do „Łzy”