Uzależnienia - alkohol, narkotyki, papierosy.

Sprawy nie związane z zespołem

Moderatorzy: Nemo, Małgorzata, Cień Anioła, Adrian-LZY, Dagmara

Awatar użytkownika
mar-r
Posty: 4485
Rejestracja: 04 maja 2003, 18:11
Lokalizacja: Szczecin

Postautor: mar-r » 31 sty 2006, 18:27

Czytałem Pamiętnik, Czytałem Dzieci Z Dworca ZOO, Widziałem filmy - ale mówisz o "twardych" narkotykach a nie o wypaleniu sobie jointa. To mniej więcej tak jak napisać - wypaliłeś papierosa to masz raka.
Podobno są granice głupoty - to nieprawda
Awatar użytkownika
Dagmara
Posty: 6366
Rejestracja: 08 wrz 2002, 1:11
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Dagmara » 31 sty 2006, 18:42

jesoos pisze:pozatym w szkole palacze to była taka klika towarzyska, chcąc przebywać w grupie musiało się wdychać ten dym, tu była już tylko kwestia woli czy też się zacznie czy się będzie "z wami ale obok"

I u mnie w szkole przerwa wygląda tak, że wszyscy wychodzą na papierosa a w klasie zostaję tylko ja i 3 osoby ;]
I dobrze mi z tym!

A reszta niech pali trawkę i zatyka swe szare komórki......... Ogłupiajcie się trawką, alkoholem i fajkami. Śmierdzcie i sprawiajcie, że osoba całująca się z wami będzie miała wrażenie, że całuje się z popielniczką.
Awatar użytkownika
Monikaa
Członek FFC
Posty: 270
Rejestracja: 28 cze 2005, 18:44
Lokalizacja: Wałbrzych

Postautor: Monikaa » 31 sty 2006, 20:24

U mnie w szkole jest tak że czasami nawet się załatwić nie można na przerwie i trzeba biegać na lekcji narażając się nauczycielowi jeśli wogóle z klasy wypusci bo w ubikacji jest hmmm jak by to nazwać- poprostu siwy dym i pełno ludzi. Pomijając to że jak już sie do tego kibla uda dopchać to się tak smierdzi jak by samemu się paliło a może nawet gorzej-przesiąka wszystko-ubrania, włosy. Ostanio nauczyciele coraz częściej zaczęli tam zaglądać i sprawdzać bo do tej pory ,,pod kontrolą" był tylko męski kibelek ale coś im chyba nie pasowało w ilości palących chłopaków bo część z nich przeniosła się do damskiego...

Mnie jakoś nie za bardzo ciągnie do tego żeby zapalić i nie jest mi źle z tym że polowa dziewczyn ode mnie z klasy biega co przerwe zapalic a ja zostaje. Wystarczy mi w zupełności to co wdycham w domu bo rodzice palą.
"Czasem myślę o rzeczach, których nie powinnam robić..."

Monikaa ---> Mandarynka
Awatar użytkownika
morelka
Członek FFC
Posty: 2173
Rejestracja: 23 cze 2003, 15:39
Lokalizacja: Wałbrzych

Postautor: morelka » 31 sty 2006, 20:39

U nas w szkole naprawde palą prawie wszyscy... biegają na przerwach i korki w kiblu robia a do tego na cały korytarzu smierdzi... No ale niektórzy juz na lekcjach zaczęli chodzić sobie na fajeczkę... więc jak widać - dla chcącego nic trudnego :roll:

Ale najbardziej mnie wkurza to że nikt na to nie reaguje a przeciętny uczeń nie może wejść do kibla bo a) jest za duzo ludzi b) będzie smierdział :roll:

A tak swoją drogą czytałam zarówno "Pamiętnik narkomanki", jak i "Dzieci z dworca ZOO" - i zdecydowanie wieksze wrażenie na mnie wywarło to drugie.
Więc żeby uczucie trwało, trzeba zgodzić się na niepewność, wypłynąć na niebezpieczne wody, tam gdzie posuwa się do przodu tylko ten, kto ufa...
Awatar użytkownika
Michał
Posty: 121
Rejestracja: 20 lis 2005, 18:30
Lokalizacja: Żywiec

Postautor: Michał » 31 sty 2006, 21:07

Moja koleznaka jakies 3 lata temu pwoeidziala ze kiedys chce sprobowac narkotykow.Troche ja opieprzylem.Powiedzialem co mysle na ten temat itp.Niestey pojechala do szkoly w innym miescie i zamieszkala w internacie.Wtedy zaczelo sie picie trawka itd.nie widzialem jej juz 2 lata.wiem tylko tyle ze to nie jest juz ta sama dziewczyna co kiedys.Mam zal do siebie ze nic nie zrobilem zeby bylo inaczej.I do jej rodzicow ktorzy mieli za duze zaufanie do niej bo ona naprawde kiedys byla bardzo wrtosciowa dziewczyna.A teraz.....a co do uzleznienia to ja kiedys w gimn.palilem jakies 4,5 miesiec y papierosy za namowa kolegi ale powiedzialem sobie dosc i od tamtej pory zapalilem tylko 1 papierosa.Szkoda zdrowia i kasy.I nie chodzi mi tu tylko o fajki.
Prawdziwy przyjaciel dzgnie Cie od przodu.
Awatar użytkownika
ciacho
Członek FFC
Posty: 5977
Rejestracja: 27 mar 2003, 18:41
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: ciacho » 31 sty 2006, 21:51

Iwonka to Ty palisz :?: lol
Za nasze miasto i za te barwy, oddamy całe życie swe.
Zwyciężaj dla nas, my zwyciężamy.
Legio Warszawa kocham Cię.
iwonkaxxx

Postautor: iwonkaxxx » 31 sty 2006, 21:52

Pali bo musi. (Poza tym obie nasze ukochane palaczk chcą się od nałogu uwolnić z tego co się orientuję).



"palę, bo sprawia mi to przyjemność" powiedziała jedna z naszych ukochanych palaczek.

A zaczyna się zazwyczaj dla szpanu (tudzież od "wszyscy, to czemu nie ja?"),


nie twierdzę, że nie. tylko że mi ciągle chodzi o osoby starsze (bo nie zgadzam się, ze stwierdzeniem, że powodem palenia papierosów jest zwykły szpan..) a nie te w wieku 13-14 lat, bo wtedy próbuje sie albo dla szpanu, albo z czystej ciekawości. (czyli jednak inna opcja istnieje), potem się człowiek uzależnia psychicznie, później fizycznie, a później kiedy się rano budzi myśli tylko o tym, żeby zapalić.


pozatym syriellko droga, napisałaś dokladnie to co ja napisałam. więc chyba się rozumiemy :]

wątpię by 14latkowi sprawiało palenie przyjemność.



no też wątpię :P ja: "ten cały szpan to może był w wieku 13-14 lat, kiedy się probówało"
Awatar użytkownika
Dagmara
Posty: 6366
Rejestracja: 08 wrz 2002, 1:11
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Dagmara » 31 sty 2006, 21:53

Uff, dobrze że mi nie przyszło do głowy tak szpanować :P
Chyba ze zbyt dobrego (surowego :D ) domu pochodzę ;P
iwonkaxxxx

Postautor: iwonkaxxxx » 31 sty 2006, 21:54

Iwonka to Ty palisz lol


od 2 klasy gimnazjum. ale takie pytania to może osobiście bo zaśmiecamy forum :>
Gość

Postautor: Gość » 31 sty 2006, 21:55

Uff, dobrze że mi nie przyszło do głowy tak szpanować


albo być ciekawym nowych rzeczy.. ;]
Awatar użytkownika
ciacho
Członek FFC
Posty: 5977
Rejestracja: 27 mar 2003, 18:41
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: ciacho » 31 sty 2006, 22:01

Iwonka ok to ciiii,to tamto się wytnie :D

Jeśli chodzi o fajki,to nie paliłem,nie palę i nie będe palił.Nigdy mnie do tego nie ciagnęło jakoś,zawsze wolałem iść na piwo niż zapalić :] Nigdy nie chciałem "szpanować" i palić dlatego.

A jeśli chodzi o jointy,tudzież gibony :twisted: ,to też nie robię tego dla szpanu i tyle w tym temacie.
Za nasze miasto i za te barwy, oddamy całe życie swe.
Zwyciężaj dla nas, my zwyciężamy.
Legio Warszawa kocham Cię.
Awatar użytkownika
Syriel
Posty: 2311
Rejestracja: 27 sie 2002, 17:28
Lokalizacja: Jaworzno/Kraków

Postautor: Syriel » 31 sty 2006, 22:45

iwi pisze:
Uff, dobrze że mi nie przyszło do głowy tak szpanować


albo być ciekawym nowych rzeczy.. ;]


Ciekawym? Ok, uważam, że można spróbować. Ale przecież nie można 'być ciekawym nowych rzeczy' raz drugi, trzeci czy piąty... a wątpie, że po kilku próbach to już nałóg, którego trudno się pozbyć.

'Psychiczne uzależnienie' o którym piszesz to nic innego, jak chcęć bycia akceptowanym w grupie, chęć ekspresji swojego buntu, chęć bycia treny, tudzież chęć pokazania jakim to się jest dorosłym.
iwonkaxxx

Postautor: iwonkaxxx » 31 sty 2006, 23:12

Ciekawym? Ok, uważam, że można spróbować. Ale przecież nie można 'być ciekawym nowych rzeczy' raz drugi, trzeci czy piąty... a wątpie, że po kilku próbach to już nałóg, którego trudno się pozbyć.


a co jeśli ktoś spróbuje i mu będzie smakować? skoro nigdy nie paliłaś to skąd wiesz, czy jest to przyjemne, czy nie?



'Psychiczne uzależnienie' o którym piszesz to nic innego, jak chcęć bycia akceptowanym w grupie, chęć ekspresji swojego buntu, chęć bycia treny, tudzież chęć pokazania jakim to się jest dorosłym


nie uogólniaj. skąd to wszystko wiesz? zainteresowania psychologią? :> z doświadczenia, książek, telewizji, własnych obserwacji?



nie czuję się lepsza, trendy, itd nie wyrażam w ten sposób własnego buntu, nie czuję, że jestem dzięki temu akceptowana w grupie, bo większa częśc moich znajomych nie pali :D więc ?


psychiczne uzależnienie - chęć bycia trendy, wyrażenia swojego buntu, hmmm... wiec jak nazwiesz to, że człowiek próbujący rzucić palenie, kupuje sobie X (kurde, nie pamietam jak sie nazywają te tabletki, co dostarczają nikotyny do organizmu...) zażywa, jednak nic mu to nie pomaga, bo to nie chodzi o dostarczenie nikotyny do organizmu, tylko o sam odruch ciągnięcia papierosa, zaciągnięcie się etc... to dlatego ludzie rzucający palenie jedzą ciągle słonecznik albo suchy chleb, żeby czymś zająć ręce...

organizm zawsze dłużej się do czegoś przyzwyczajał, i później zaczynał się tego domagać. najpierw psychika odziałuje na wszystko, mózg, itd... i nie sądzę, aby te psychiczne uzależnienie o którym mówisz, to jest to włąsnie chęc bycia trendy i zaakceptowanie w grupie. nie wiem, mówię wszystko na swoim przykładzie, a nie na przykładzie obserwacji 14latków z papierosami w ręce, jak to robi większość osób na tym forum... (nie mówię, ze wszyscy.)


i tak na koniec powiem, że nie chce mi sie już pisać, jak to jest inaczej z palaczami itd, bo jak widzę niektórzy wiedzą lepiej :> :> pozatym i tak do niczego ta dyskusja nie doprowadzi :]


AMENN
Awatar użytkownika
Dagmara
Posty: 6366
Rejestracja: 08 wrz 2002, 1:11
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Dagmara » 31 sty 2006, 23:19

Ciekawe czy taką przyjemność będziesz miała gdy dostaniesz raka krtani czy płuc... I czy taką przyjemnością jest bycie przesiąkniętym fajkami (nie daję nawet pić ode mnie palaczom, bo potem na butelce zostaje posmak nikotyny, fuu) i z zżółkniętych palców...
Awatar użytkownika
Syriel
Posty: 2311
Rejestracja: 27 sie 2002, 17:28
Lokalizacja: Jaworzno/Kraków

Postautor: Syriel » 31 sty 2006, 23:39

iwonkaxxx pisze:a co jeśli ktoś spróbuje i mu będzie smakować? skoro nigdy nie paliłaś to skąd wiesz, czy jest to przyjemne, czy nie?


Skąd wiesz, że nie próbowałam?
Jak pisałam - dziwne rzeczy wam sprawiają przyjemność. Ale skoro to tylko dla przyjemności to czy palisz w domu? Ot tak, po prostu.


nie uogólniaj. skąd to wszystko wiesz? zainteresowania psychologią? :> z doświadczenia, książek, telewizji, własnych obserwacji?



Z obeserwacji, z ksiażek, z telewizji, z tego, że mieszkam z przyszłą panią psycholog i z doświadczenia też.


wiec jak nazwiesz to, że człowiek próbujący rzucić palenie, kupuje sobie X (kurde, nie pamietam jak sie nazywają te tabletki, co dostarczają nikotyny do organizmu...) zażywa, jednak nic mu to nie pomaga, bo to nie chodzi o dostarczenie nikotyny do organizmu, tylko o sam odruch ciągnięcia papierosa, zaciągnięcie się etc... to dlatego ludzie rzucający palenie jedzą ciągle słonecznik albo suchy chleb, żeby czymś zająć ręce...


O ile się nie myle psycholodzy (te info mam akurat od studentki psychologii) stwierdzili, iż przy różnych chorobach (organizmu, nie psychiki), że jesli pacjent jest przekonany, że podawany lek mu pomoże to - choć tak naprawdę nie ma faktycznego wpływu na organizm - człowiek czuje się lepiej.

Wróć do „Różne czyli Inne”