Uzależnienia - alkohol, narkotyki, papierosy.

Sprawy nie związane z zespołem

Moderatorzy: Nemo, Małgorzata, Cień Anioła, Adrian-LZY, Dagmara

Awatar użytkownika
ciacho
Członek FFC
Posty: 5977
Rejestracja: 27 mar 2003, 18:41
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: ciacho » 30 sie 2006, 12:51

Lubie dobrą imprezę \m/

Jesoos owszem,ale jeśli ktoś zna granice z trawą,to nie wpierodli się w twarde narkotyki.
Za nasze miasto i za te barwy, oddamy całe życie swe.
Zwyciężaj dla nas, my zwyciężamy.
Legio Warszawa kocham Cię.
Awatar użytkownika
jesoos
Posty: 4971
Rejestracja: 13 paź 2002, 22:00
Lokalizacja: teraz Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: jesoos » 30 sie 2006, 12:58

ciacho pisze:Jesoos owszem,ale jeśli ktoś zna granice z trawą,to nie wpierodli się w twarde narkotyki.

znac granice = mieć łeb na karku i silną wolę, inestety nie zawsze się wie czy się ja ma..
You know you got it when you're having fun,
And the rock n rolls shaking you under the sun,
You scream and you shout this is what it's all about,
It's the only way.
Awatar użytkownika
dziubek16
Posty: 674
Rejestracja: 01 maja 2006, 11:22
Lokalizacja: włoszakowice

Postautor: dziubek16 » 30 sie 2006, 13:01

jestem uzalezniona od... coca-coli....
"Weronika Bardzo Chciała Spróbować Jak To Jest Stoczyć Się Na Samo Dno Być Dla Innych Tylko Tłem"
Awatar użytkownika
moniczka-s14
Członek FFC
Posty: 2105
Rejestracja: 30 sie 2005, 8:54
Lokalizacja: Radom

Postautor: moniczka-s14 » 30 sie 2006, 13:12

A ja od czekolady...mmm....
Tennessee Williams napisał:
’’Kiedy tak wielu ludzi jest samotnych,
byłoby niewybaczalnym egoizmem,
być samotnym samotnie”
Awatar użytkownika
ciacho
Członek FFC
Posty: 5977
Rejestracja: 27 mar 2003, 18:41
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: ciacho » 30 sie 2006, 13:14

jesoos pisze:
ciacho pisze:Jesoos owszem,ale jeśli ktoś zna granice z trawą,to nie wpierodli się w twarde narkotyki.

znac granice = mieć łeb na karku i silną wolę, inestety nie zawsze się wie czy się ja ma..


No i o tym mówię.Nigdy nie wziałem nic innego niż zioło,pomimo tego,że miałem okazje na jakichś imprezach.
Za nasze miasto i za te barwy, oddamy całe życie swe.
Zwyciężaj dla nas, my zwyciężamy.
Legio Warszawa kocham Cię.
Awatar użytkownika
Belitka
Członek FFC
Posty: 3145
Rejestracja: 14 mar 2003, 2:51
Lokalizacja: że :P
Kontaktowanie:

Postautor: Belitka » 30 sie 2006, 18:33

ja to już powoli mogę się przyznać, że jestem uzależniona od Internetu. a raczej od tych osób na gg. i forum. ;p
Awatar użytkownika
śmiech_przez_łzy
Posty: 1280
Rejestracja: 14 kwie 2004, 13:57
Lokalizacja: Górny Śląsk
Kontaktowanie:

Postautor: śmiech_przez_łzy » 30 sie 2006, 19:57

Nie palę, nie upijam się, nie biorę...
Jestem uzależniona od mojego faceta.

I niczego nie zmienię ;)
Awatar użytkownika
Mama Muminka
Członek FFC
Posty: 194
Rejestracja: 23 sie 2006, 18:32
Lokalizacja: Gdynia

Postautor: Mama Muminka » 31 sie 2006, 13:40

ciacho pisze:
jesoos pisze:
ciacho pisze:Jesoos owszem,ale jeśli ktoś zna granice z trawą,to nie wpierodli się w twarde narkotyki.

znac granice = mieć łeb na karku i silną wolę, inestety nie zawsze się wie czy się ja ma..


No i o tym mówię.Nigdy nie wziałem nic innego niż zioło,pomimo tego,że miałem okazje na jakichś imprezach.


Tomaszu czy tę granicę masz wyrysowaną na scianie swego pokoju czarnym markerem? Czy na każdej odjechanej imprezie przed własnymi oczami?
Awatar użytkownika
po prostu ja
Posty: 1375
Rejestracja: 07 gru 2002, 3:10
Lokalizacja: Bydgoszcz

Postautor: po prostu ja » 31 sie 2006, 15:01

przypuszczam, że żadna z tych osób, które teraz siedza po Monarach itp nie planowała wpaść w uzaleznienie od twardych narkotyków i każdy zaczynał od trawki, bo "zna granice" lub amfy "bo to nie narkotyk".

to wcale nie ejst takie łatwe, jak ktos wpada w uzaleznienie to nie zauważa tego po prostu...
Obrazek
Awatar użytkownika
jesoos
Posty: 4971
Rejestracja: 13 paź 2002, 22:00
Lokalizacja: teraz Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: jesoos » 31 sie 2006, 16:17

po prostu ja pisze:przypuszczam, że żadna z tych osób, które teraz siedza po Monarach itp nie planowała wpaść w uzaleznienie od twardych narkotyków i każdy zaczynał od trawki, bo "zna granice" lub amfy "bo to nie narkotyk".

o to, to...
You know you got it when you're having fun,
And the rock n rolls shaking you under the sun,
You scream and you shout this is what it's all about,
It's the only way.
Awatar użytkownika
Mama Muminka
Członek FFC
Posty: 194
Rejestracja: 23 sie 2006, 18:32
Lokalizacja: Gdynia

Postautor: Mama Muminka » 31 sie 2006, 19:08

Granica to Wielka Ściema!!!
Jest dokładnie tam gdzie akurat naszego wewnętrznego głosu rozsądku nie ma.

Granica w różnych etapach naszego życia jest gdzie indziej, a my tak naprawde nigdy nie wiemy gdzie.
Kiedy ją przekraczamy nawet o tym nie wiemy. Wydaje nam sie , że do niej jeszdze bardzo daleko.
Chwila w której uzmysłowimy sobie ,że ją przekroczyliśmy oznacza ,że leżymy już dość mocno upaplani w błocie.
Awatar użytkownika
jesoos
Posty: 4971
Rejestracja: 13 paź 2002, 22:00
Lokalizacja: teraz Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: jesoos » 31 sie 2006, 19:19

Mama Muminka pisze:Chwila w której uzmysłowimy sobie ,że ją przekroczyliśmy oznacza ,że leżymy już dość mocno upaplani w błocie.

z tym sie akurat nie zgodze:
pierwszy przyklad: nastolatek na imprezie pierwszy raz tak sie skuje że film mu sie urwie, jesli jeszcze zrobi sobie albo komus krzywdę.. wtedy moze poczuc ze przekroczyl/zlamal jakas granice.. czy to oznacza zezostanie alkoholikiem? niekoniecznie ;)
drugi przyklad: menel pijący co wieczor wiecej i wiecej az w koncu straci orientację kiedy ostatni raz byl trzezwy albo ile wypil poprzedniego wieczoru.. dla niego nie ma wyraźniej granicy, facet pije codziennie i jakieś "granice" nie mają dla niego większego znaczenia ;)
z całą reszta sie zgadzam jak najbardziej.
You know you got it when you're having fun,
And the rock n rolls shaking you under the sun,
You scream and you shout this is what it's all about,
It's the only way.
Awatar użytkownika
Mama Muminka
Członek FFC
Posty: 194
Rejestracja: 23 sie 2006, 18:32
Lokalizacja: Gdynia

Postautor: Mama Muminka » 31 sie 2006, 20:11

jesoos pisze: nastolatek na imprezie pierwszy raz tak sie skuje że film mu sie urwie, jesli jeszcze zrobi sobie albo komus krzywdę.. wtedy moze poczuc ze przekroczyl/zlamal jakas granice.. czy to oznacza zezostanie alkoholikiem? niekoniecznie ;)


Myślę, że tu bardziej odpowiednim słowem bedzie brak umiaru.
Taka sytuacja dla nastolatka będzie raczej pouczającym doświadczeniem życiowym, z którego wyciagnie wnioski na przyszłość lub nie.
Większość z nas ma podobne doświadczenie na swoim koncie (niekoniecznie w wieku lat nastu) a tylko co któryś z nas zostaje alkocholikiem.
Awatar użytkownika
po prostu ja
Posty: 1375
Rejestracja: 07 gru 2002, 3:10
Lokalizacja: Bydgoszcz

Postautor: po prostu ja » 31 sie 2006, 20:20

ale alkohol to inna bajka i prochy to też inna bajka!!

alkohol w naszym społeczeństwie jest bardziej tolerowany, to jest raz.

dwa, alkohol uzależnia dużo wolniej od prochów, wszelkich prochów, nie tylko tzw. twardych, i fizycznie i psychicznie.

i nie ma czegoś takiego jak "znać granice". nie ma i już. wszelkie wejścia w uzależnienia są okupowane takimi ilościami tak bardzo silnych mechanizmów obronnych, że po prostu nikt nie ejst w stanie stwierdzić, ze jak weźmie tą jedna działkę to właśnie teraz się uzależni. i zgadzam siew zupełności z Mamą Muminka, że jak zauwazymy, ze przekroczyliśmy granicę uzaleznienia, to znaczy, ze jesteśmy juz w cieżkim bagnie.

jesoos, to, co przedstawiłeś to nie są granice uzaleznienia obiektywne tylko pewne granice, które sami sobie ustawiliśmy. koleś spod budki z piwem wiecznie nalany wie, że jest alkoholikiem ale jemu to nie robi. co nie oznacza, że nie przekroczyl granicy uzaleznienia i że nie zdaje sobie z tego sprawy przekroczył i wie o tym zazwyczaj.

natomiast dzieiak, który raz sie za bardzo nalał na imprezie nie przekroczył granicy uzaleznienia, tylko pewną granicę kultury, pewne granice, ktore pewnie ustawili mu rodzice czy on sam. ale nie jest uzalezniony.

granica uzależnienia to zupełnie cos innego. i w zasadzie nie ma czegoś takiego jak granica miedzy "nie jestem uzalezniony" a "jestem uzalezniony", to jest procces.
Obrazek
Awatar użytkownika
ciacho
Członek FFC
Posty: 5977
Rejestracja: 27 mar 2003, 18:41
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: ciacho » 04 wrz 2006, 3:26

Mama Muminka pisze:
ciacho pisze:
jesoos pisze:
ciacho pisze:Jesoos owszem,ale jeśli ktoś zna granice z trawą,to nie wpierodli się w twarde narkotyki.

znac granice = mieć łeb na karku i silną wolę, inestety nie zawsze się wie czy się ja ma..


No i o tym mówię.Nigdy nie wziałem nic innego niż zioło,pomimo tego,że miałem okazje na jakichś imprezach.


Tomaszu czy tę granicę masz wyrysowaną na scianie swego pokoju czarnym markerem? Czy na każdej odjechanej imprezie przed własnymi oczami?


Granice mam naznacozną zdrowym rozsądkiem.Dałem tylko przykład.Ostatni raz paliłem trawkę jakiś rok temu i,co najważniejsze nie palę nigdy bo muszę.Zapaliłem z ciekawości i tyle.Jestem osobą na tyle rozsądną,że wiem od czego trzymać się z daleka.Akurat narkotyki są rzeczą z którą wole nigdy nie eksperymentować.

PPJ pisze:każdy zaczynał od trawki, bo "zna granice" lub amfy "bo to nie narkotyk".


Bo od marihuany się zaczyna,ale prawda jest taka,że jak ktoś nie chce,to nie weźmie nic poza tym.Nie ma reguły,że jak ktoś zapali blunta,to od razu będzie brał browna,czy dawał sobie w kanał.Tak samo jak nie każdy od jednego piwa jest alkoholikiem.Co do amfetaminy,to podobno uzależnia za pierwszym razem i od razu z miejsca zachodzą psychiczne zmiany w bańce.Więc polemizowałbym,czy to nie narkotyk :D
Za nasze miasto i za te barwy, oddamy całe życie swe.
Zwyciężaj dla nas, my zwyciężamy.
Legio Warszawa kocham Cię.

Wróć do „Różne czyli Inne”