KOŚCIÓŁ

Sprawy nie związane z zespołem

Moderatorzy: Nemo, Małgorzata, Cień Anioła, Adrian-LZY, Dagmara

Awatar użytkownika
Jędrek
Posty: 623
Rejestracja: 17 lip 2002, 3:36
Lokalizacja: Huta (województwo wielkopolskie)
Kontaktowanie:

Postautor: Jędrek » 04 sie 2003, 21:24

Muszę przyznać że podziwiam po prostu ja. Jak na osobą która nie chodzi do kościoła i jest w ogóle na „nie” to dość dobrze zna Pismo Święte. Tylko podziwiać
Ktoś spalił ogrody z naszymi snami
Wyrwał korzenie marzeń
Podeptane kwiaty naszych rozkoszy
Marnieją samotnie
Mówiłem - tak nie może być
List z raju
www.sluah.blog.pl
Awatar użytkownika
po prostu ja
Posty: 1375
Rejestracja: 07 gru 2002, 3:10
Lokalizacja: Bydgoszcz

Postautor: po prostu ja » 04 sie 2003, 21:56

Jedrek. przed matura zrozumiesz dlaczego :)

nie znam jakos wybitnie Pisma Swietego. znam kilka zagadnien, ale kiedys tam na pewno przeczytam wiecej. jak znajde czas i checi :)
Obrazek
Awatar użytkownika
jesoos
Posty: 4971
Rejestracja: 13 paź 2002, 22:00
Lokalizacja: teraz Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: jesoos » 04 sie 2003, 22:10

Prawdę rzekłszy to też zacząłem się swojego czasu wczytywać w Pismo... ale od początku -Stary Testament...aczkolwiek nei było to powodowane maturą (to było na dłuuugo przed nia ) ale lektórą von Denikena... :)

A historie o Hiobie są często poruszane na kazaniach...jak pamietam :)
You know you got it when you're having fun,
And the rock n rolls shaking you under the sun,
You scream and you shout this is what it's all about,
It's the only way.
Awatar użytkownika
sliwka
Posty: 533
Rejestracja: 03 gru 2002, 1:16
Lokalizacja: Stargard

Postautor: sliwka » 04 sie 2003, 22:39

po prostu ja pisze:co mi sie z Kosciola nie podoba. ksieza, to po pierwsze. czasem, jak chodzilam do kosciola (przed bierzmowaniem, musialam) to jak sluchalam kazan, to mi sie zle robilo. ksieza czasem z ambony takie bzdury mowia, ze szok.

co do ksiezy to mysle ze niepowinno sie uogulniac bo Oni sa tak jak wszyscy ludzie calkiem rozni. ja spotkalam ksiezy ktozy np. sluchaja Lez, bawia sie normalnie na koncertach (nie mowiac o tym jak poguja :P), nosza glany do sutanny i nie trzeba mowic do nich prosze ksiedza czy cos takiege...ale spotkalam tez takich ktozy kazanie na mszy zamienili na sprawozdanie finansowe...bo ksieza to zwykli ludzie...no prawie zwykli...
Awatar użytkownika
po prostu ja
Posty: 1375
Rejestracja: 07 gru 2002, 3:10
Lokalizacja: Bydgoszcz

Postautor: po prostu ja » 04 sie 2003, 22:57

sliwka, ja napisalam czasem :) nie uogolnilam. poza tym pozniej gdzies pisalam, ze zdarzaja sie jednak madre kazania.

pozdrawiam
Obrazek
Awatar użytkownika
Łukaszo
Członek FFC
Posty: 1090
Rejestracja: 17 gru 2002, 23:53
Lokalizacja: Kraków

Postautor: Łukaszo » 04 sie 2003, 23:10

JA CHODZĘ DO KOŚCIOŁA DLA SIEBIE, NIE DLA KSIĘDZA. CHODZĘ BO WIERZĘ, BO CHCĘ CHODZIĆ. JAKBYM CHODZIŁ DLA KSIEŻY I TYLKO DLATEGO ZE ONI TAK KAZALI TO JUZ DAWNO BY MNIE TAM NIEBYŁO. BO NASŁUCHAŁEM SIE O NICH BARDZO WIELE ZŁYCH RZECZY... NAWET U MNIE W PARAFII KIEDYS BYŁ TAKI JEDEN GRUBY.. CO OKAZAŁ SIE PEDOFILEM..
ALE SA TEŻ EXTRA KSIĘŻA...TACY JAK PROBOSZCZ W MOJEJ PARAFII CZY TAKI JEDEN CO MNIE W PODSTAWÓWCE UCZYŁ. JAK WIDAĆ, BYWA RÓŻNIE.


P.S. ALE BENEK TO MA FAJNIE!!! ROCK W KOŚCIELE!!! JA TEZ TAK CHCE!!!
"Zanim jednak mnie potępisz - stań przed lustrem, popatrz w siebie - i zastanów się przez chwile, czy nie jestem cząstką Ciebie.."
Awatar użytkownika
sliwka
Posty: 533
Rejestracja: 03 gru 2002, 1:16
Lokalizacja: Stargard

Postautor: sliwka » 05 sie 2003, 10:59

po prostu ja pisze:sliwka, ja napisalam czasem :) nie uogolnilam. poza tym pozniej gdzies pisalam, ze zdarzaja sie jednak madre kazania.

ja to "czasem" to zrozumialam tak ze czasem chodzilas do kosciola...a "co mi sie z Kosciola nie podoba. ksieza, to po pierwsze." to chyba uogulnienie jest jednak...a moze sie myle....
Awatar użytkownika
jednorożec
Posty: 55
Rejestracja: 17 lip 2003, 21:55
Lokalizacja: Człuchów
Kontaktowanie:

Postautor: jednorożec » 05 sie 2003, 12:24

z tym kościołem to jest różnie...chodzę dlatego bo wierzę... lecz czasem ksiądz potrafi zniechęcić ( kiedy byłam młodsza właśnie takie coś mi się przytrafiło) ale teraz to wytrwam z byle jakim księdzem, bo chodzę do kościoła nie dla księży, lecz po to aby oddać się modlitwie...
"Zamknięte we wspomnieniach szczęścia sekundy,
Przetrwają najgorsze świata chwile,
Przetrwają śmiertelne życie,
Przetrwają kolejne odrodzenie...."
Awatar użytkownika
Syriel
Posty: 2311
Rejestracja: 27 sie 2002, 17:28
Lokalizacja: Jaworzno/Kraków

Postautor: Syriel » 05 sie 2003, 21:27

Nie chcę się wypowiadać zbyt rozlegle na ten temat, bo jak już Po prostu ja zauważyła kościół to temat rzeka, ale opowiem wam dwie historie: 1. dziś mi sie przydarzyła... a 2. przydarzyła sie bratu mojego kumpla... Ale najpierw parę słów do Jędrka:

a) Jestem kobietą! :) (wiem, ale o kościele pogadałam... ;))
b) Ten cytat był zarówno na płycie Łez jak i w filmie "Stygmaty"... I z tego co wiem (nie tylko z tego filmu) pochodzi z jakiejś 5 ewangelii, która to właśnie z powodu tego zdania i kilku innych, które potępiały budowy świątyń i sam 'urząd' księdza została przez kościół nie uznana jako 'pismo natchnione' (cokolwiek to znaczy...). Oczywiście mam marne pojęcie o tej sprawie, wiec równie dobrze ta cała 5 ewangelia może być fikcją... nie wiem.

A teraz już do wszystkich czytających :). Dziś zdarzyło mi się coś dziwnego... Szłam do sklepu (ten sklep jest niedaleko plebani) z koleżanką i spotkałam dwóch kumpli. Zatrzymaliśmy się i zaczęliśmy sobie o czymś tam gadać, a tu nagle patrzę, a z plebani wychodzi ksiądz, który mnie uczy religii... Przez chwile udawałam, że go nie widzę :), ale potem to i tak mnie zobaczył, więc walę regułkę "szczęść Boże!"... Odpowiedział mi i nagle mówi do mnie "Pójdziesz do sklepu i kupisz mleko, chleb i coś tam jeszcze, bo na plebani się pojawił jakiś biedny człowiek i trzeba mu kupić coś do jedzenia" (oczywiście nie tak to dokładnie brzmiało, ale o to księdzu chodziło ;))... No problem - pomyślałam, bo w końcu pomoc biednym to ok
zachowanie. Patrzę, a tu ksiądz wyjmuje z sutanny kase... Ja jeszcze rozumiem nosić przy sobie 100 zł, 50 zł... ale ksiądz to mnie normalnie zaskoczył... chyba miał z 3 banknoty 100 zł, też z 3 - 50 zł i kilka po 20 zł... No w końcu życie w ubóstwie mu pisane... Dał mi 20 zł i powiedział, żebym przyszła gdzieś tam na plebanie mu to przynieść... no to ok, wzięłam kumpele i poszłyśmy... Kupiliśmy jakieś mleko, szynkę i coś tam jeszcze. Kumpela nie chciała iść ze mną to zanieść to musiałam iść sama... Przyszłam, znalazłam księdza, on siedział nad jakimiś papierami no to mu to daje, a on popatrzył na mnie (jak zwykle na ciemno ubrana, a na szyi miałam ankha) i mówi "Idziesz na pielgrzymkę."... Dobra, żeby to jeszcze było pytanie to by było wszystko ok, ale to zabrzmiało jak stwierdzenie. No wiec ja: "Nie idę na pielgrzymkę.". Ale on swoje "Idziesz, bo ja chcę żebyś szła" (cytuje dokładnie), a ja "nie idę, ksiądz mi nie może kazać iść...". A on "Ale dlaczego nie chcesz iść?"... Przyznam, że mnie trochę zatkało, bo co miałam mu powiedzieć? Że moje postrzeganie Boga 'trochę' różni się od jego postrzegania i męczyć się z tym księdzem jeszcze przez 2 lata? Zaczęłam coś kręcić, że jest kilka przyczyn, przez które nie mogę iść... O dziwo to zaskutkowało... Nie wiem chyba mu jednak coś dałam do zrozumienia... Powiedziałam ładnie 'do widzenia' i wyszłam...

I jaki jest wniosek z tej historii? Wniosków chyba może być kilka... Ja powiem jeden: nawracanie na siłę nie jest skuteczne... Jeśli ktoś z nas nie chce chodzić do kościoła, nie czuje sie potrzeby modlić to jego sprawa i jeśli on tego nie chce zmienić, to nikt tego nie zmieni... Czas by księża to zrozumieli... Nic na siłę... Nie chcę tu ani potępiać, ani być za kościołem... po prostu przedstawić fakt...

Ale was zanudzam... wiem ;)... Ale jest jeszcze druga historia... postaram sie krótko... Brat mojego kumpla był chrześcijaninem (pisze 'był', bo już się za takiego nie uważa, ale to inna historia ;)) i chodził do kościoła... U nas w Jaworznie w parafii na Borach (to taka dzielnica) był taki ksiądz Andrzej, który był naprawdę spoko księdzem (czyt. umiał dogadać sie z młodzieżą). W kościele była perkusja... Brat mojego kumpla chciał grać na perkusji, dogadał sie tak z ks. Andrzejem, że ten pożyczy mu tą perkusję na ile będzie chciał. Jako, że instrument nie był w najlepszym stanie chłopak włożył kupe kasy na jego odrestaurowanie, zakup nowych naciągów itp. itd... Grał na niej dwa lata... Po dwóch latach ks. Andrzej musiał odejść z tej parafii i przenieść się do innego miasta :(. Przyszedł nowy ksiądz i kazał oddać perkusję do kościoła (choć wątpię żeby mu była potrzebna)... Brat kumpla sie 'trochę' wkurzył... Pozrywał naciągi itp. i oddał perkusję w podobnym stanie jakim ją dostał... nowy ksiądz kazał mu zapłacić za zniszczenie instrumentu. Chłopak nie zapłacił...

Morał: chyba jednak nie możemy generalizować ludzi...

Nie wiem czy ten post wnosi cokolwiek do tematu.... Ale historie są prawdziwe, więc może jednka nie jest taki zupełnie bez sensu....

Awatar użytkownika
po prostu ja
Posty: 1375
Rejestracja: 07 gru 2002, 3:10
Lokalizacja: Bydgoszcz

Postautor: po prostu ja » 05 sie 2003, 21:55

Ja jeszcze rozumiem nosić przy sobie 100 zł, 50 zł... ale ksiądz to mnie normalnie zaskoczył... chyba miał z 3 banknoty 100 zł, też z 3 - 50 zł i kilka po 20 zł... No w końcu życie w ubóstwie mu pisane...


Syriel, to ubostwo to utopia. sama kiedys ogladalam film z wycieczki do hiszpani jakiegos tam ksiedza z mojej szkkoly. opowiadal tez wtedy o innych zagranicznych wycieczkach. ubostwo??
Obrazek
Awatar użytkownika
sliwka
Posty: 533
Rejestracja: 03 gru 2002, 1:16
Lokalizacja: Stargard

Postautor: sliwka » 06 sie 2003, 0:14

no fakt ze ksiaza kasy nie brakuje...ale tez nie maja jej tak duzo...kaplanstwo to Ich praca za ktora dostaja jakies tam wynagrodzenie, nie widze w tym nic zlego...Oni sama wiara tez nie zyja...
Awatar użytkownika
Adas
Członek FFC
Posty: 1547
Rejestracja: 21 kwie 2002, 17:05
Lokalizacja: Górny Śląsk
Kontaktowanie:

Postautor: Adas » 06 sie 2003, 11:32

Syriel pisze:Patrzę, a tu ksiądz wyjmuje z sutanny kase... Ja jeszcze rozumiem nosić przy sobie 100 zł, 50 zł... ale ksiądz to mnie normalnie zaskoczył... chyba miał z 3 banknoty 100 zł, też z 3 - 50 zł i kilka po 20 zł...

Nie raz mialem przy sobie tyle kasy, chociaż do bogatych na pewno nie należę.

Syriel pisze:Zaczęłam coś kręcić, że jest kilka przyczyn, przez które nie mogę iść... O dziwo to zaskutkowało...

nawracanie na siłę nie jest skuteczne...


...o czym ten ksiądz doskonale wie, bo żadnej siły nie użył, nawet siły perswazji ;)
Awatar użytkownika
jesoos
Posty: 4971
Rejestracja: 13 paź 2002, 22:00
Lokalizacja: teraz Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: jesoos » 06 sie 2003, 12:25

Syriel pisze:b) Ten cytat (...) pochodzi z jakiejś 5 ewangelii, która to właśnie z powodu tego zdania i kilku innych, które potępiały budowy świątyń i sam 'urząd' księdza została przez kościół nie uznana jako 'pismo natchnione' (cokolwiek to znaczy...).


Znaczy mniej więcej tyle że ten fragment/ewangelia jest -delikatnie mówiąc- niewygodny kościołowi...

Syriel pisze:Oczywiście mam marne pojęcie o tej sprawie, wiec równie dobrze ta cała 5 ewangelia może być fikcją... nie wiem.


Przypuszczam że fikcją nie jest...chetnie sprawdzę...wiele nauk Pisma Świętego jest przez Kościół delikatnie pomijanych (również ten przytoczony przeze mnie wcześniej...) tzn są ale o nich się nie mówi głośno..albo wcale...bo na ich przykładzie widać jak Kościół postępuje wbrew Słowu Bożemu... :)
You know you got it when you're having fun,
And the rock n rolls shaking you under the sun,
You scream and you shout this is what it's all about,
It's the only way.
Awatar użytkownika
Adas
Członek FFC
Posty: 1547
Rejestracja: 21 kwie 2002, 17:05
Lokalizacja: Górny Śląsk
Kontaktowanie:

Postautor: Adas » 06 sie 2003, 18:57

Może by się wypowiedział ktoś, kto tworzy ten Kościół?

Jak dla mnie z większości wypowiedzi wynika, że krytykuje się Kościół jako coś istniejącego gdzieś obok nas, coś co rządzi wyznawcami i co decyduje o tym, co wyznawcy mają/mogą robić a czego nie.

Ja to widzę zupełnie inaczej. Dla mnie książa to mniejszość, istniejąca dzięki temu, że miliony ludzi (wyznawców) na nich płacą. Skoro płacą - to i popierają. Oczywiście niekoniecznie popierają wszystko, ale popierają ogólny trend mający polegac na tym, że "my płacimy, a wy za to macie mozliwosc pomagac duchowo, wskazywac właściwą drogę. My tego chcemy, więc za to płacimy". Tak ja to widzę. I nie obchodzi mnie, czy ten czy inny ksiądz/zakonnik/zakonnica robi tak czy inaczej. Oni są dlatego, że wyznawcy tego chcą.

To co widzę w wypowiedziach na temat Kościoła to mniej więcej tak, jakby iść do wyborów, głosowac na prezydenta, wybierać go ponownie, ale niezależnie od tego marudzić ciągle, że nie rządzi dobrze.
Awatar użytkownika
jesoos
Posty: 4971
Rejestracja: 13 paź 2002, 22:00
Lokalizacja: teraz Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: jesoos » 06 sie 2003, 19:18

Adas pisze:"my płacimy, a wy za to macie mozliwosc pomagac duchowo, wskazywac właściwą drogę. My tego chcemy, więc za to płacimy". Tak ja to widzę. I nie obchodzi mnie, czy ten czy inny ksiądz/zakonnik/zakonnica robi tak czy inaczej. Oni są dlatego, że wyznawcy tego chcą.


Zdaję sobie sprawę, że wśród młodzieży Katolickiej i ruchach oazowych różnej maści sprawy wyglądają "trochę" inaczej...-czyściej...tak jak to przedstawiłeś..
Ale to, co widzę wokół, po sąsiadach i ludziach starszych wygląda w większości niestety tak : "płacimy bo chcemy mieć spokój" -idziemy do kościoła, pomodlimy się ("zdrowaśki") damy na tacę j "jest git" -reszta nas jakby mniej interesuje, sumienie czyste...wracamy do domu, deklarujemy się jako wierzący/praktykujący i żyjemy "tak jak nam się podoba"

Adas pisze:To co widzę w wypowiedziach na temat Kościoła to mniej więcej tak, jakby iść do wyborów, głosowac na prezydenta, wybierać go ponownie, ale niezależnie od tego marudzić ciągle, że nie rządzi dobrze.


Staram się być obiektywny w swoich wypowiedziach...Moja matka jest praktykujaca katoliczką, ojciec sie "nie przyznaje"... mnie z Kościołem -od pełnoletności- nie łączy chyba nic...poza interesowaniem sie pewnymi sprawami...
I jestem zadowolony z prezydenta, którego wybrałem :wink:
You know you got it when you're having fun,
And the rock n rolls shaking you under the sun,
You scream and you shout this is what it's all about,
It's the only way.

Wróć do „Różne czyli Inne”